Rozbił mclarena, za szkody zapłaci jego szef. Sąd wydał wyrok w głośnej sprawie

Odwołanie się od decyzji sądu pierwszej instancji nic nie zmieniło. Uprawomocnił się wyrok w sprawie pracownika komisu, który najpierw bezprawnie siadł za kierownicą nieubezpieczonego mclarena, a później wymusił pierwszeństwo, doprowadzając do wypadku.

O wypadku żółtego mclarena 650S było głośno w 2017 r. Auto warte 675 tys. zł zostało rozbite z winy kierowcy. Tak opisywaliśmy tę sprawę w połowie 2017 r. na łamach Moto.pl:

(...) na rondzie w Krapkowicach (województwo opolskie, skrzyżowanie drogi krajowej nr 45 z drogą wojewódzką nr 409) wart 675 tys. zł mclaren 650 S zderzył się z fordem. Jak wynika z ustaleń policji, kierowca mclarena nie ustąpił pierwszeństwa. Supersportowe brytyjskie auto wjechało w drzewo. Jego kierowca trafił do szpitala. Obaj uczestnicy wypadku byli trzeźwi.

Najczęstszą przyczyną wypadków w Polsce jest brawura.Najczęstszą przyczyną wypadków w Polsce jest brawura. Fot. Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Krapkowicach

Zobacz wideo Zasada trzech sekund to już nie wybór, a przymus. Kto nie stosuje, zapłaci mandat

Wyrok w sprawie wypadku McLarena jest prawomocny

Jak się później okazało, mclaren należał do firmy, która zajmuje się sprzedażą samochodów luksusowych. Auto nie było ubezpieczone. Kierowcą, który doprowadził do wypadku, był pracownik komisu. Bez wiedzy właściciela wsiadł za kierownicę i udał się na przejażdżkę.

Niebezpieczna kontrola prędkości na autostradzieKontrola prędkości prawie zakończyła się tragedią. Policjanci mogli wybrać lepiej

Kilka miesięcy temu zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd pierwszej instancji uznał, że pracownik komisu w chwili podejmowania decyzji o przejażdżce był chwilowo niepoczytalny. W toku śledztwa okazało się, że choruje na cukrzycę i w momencie wypadku był w stanie hiperglikemii. Sprawę umorzono.

Od decyzji sądu pierwszej instancji odwołał się właściciel komisu, który nie mógł pogodzić się z faktem, że nie będzie mógł ubiegać się o zadośćuczynienie od swojego pracownika. Sąd Okręgowy w Opolu, uznał, że apelacja jest bezzasadna. Tym samym wyrok jest już prawomocny.

Więcej o: