Numer rejestracyjny nie jest daną osobową i można go publikować. Tak zdecydował sąd

Z jednej strony to indywidualne numery przypisane do konkretnego samochodu i jego właściciela. Z drugiej, większości z nas numer rejestracyjny nic nie powie. Czy zatem dane z tablic rejestracyjnych to dane osobowe i nie można ich rozpowszechniać? To rodzi problem na przykład wtedy, gdy chcemy opublikować w sieci zdjęcie, na których widoczne są cudze auta.
Zobacz wideo Do 2024 roku każdy model Opla w wersji zelektryfikowanej. Jak prezentuje się Grandland X Hybrid?

Odpowiednia interpretacja przepisów stanowi nie lada wyzwanie dla przeciętnego obywatela. Ale okazuje się, że nie tylko dla niego. Zależnie od tego, kogo zapytamy, numery rejestracyjne mogą podlegać przepisom RODO lub nie.

Sąd mówi "można"

Jak wynika z wydanego niedawno wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, numery rejestracyjne to nie dane osobowe, a zatem zdjęcia z widocznymi tablicami możemy publikować do woli. Wyrok ten to efekt sprawy, którą właściciel zabytkowego samochodu wytoczył wydawcy magazynu dla fanów klasycznych aut.

Za publikację w prasie zdjęcia jego pojazdu wraz z tablicami, ale bez jego zgody zażądał łącznie 75 tys. zł zadośćuczynienia. Jak tłumaczył powód, jego auto zostało rozpoznane na zdjęciu przez rodzinę i znajomych, przez co relacje z nimi znacznie się pogorszyły.

Sąd uznał jednak, że numery rejestracyjne to nie dane osobowe, ponieważ zidentyfikowanie po nich właściciela pojazdu bez nadmiernego wysiłku i kosztów dla przeciętnego obywatela jest niemożliwe. A to oznacza, że przepisy RODO numerów na tablicach nie chronią.

Sędzia dodał też, że bez dostępu do bazy danych CEPiK, czytelnicy magazynu nie mogli powiązać numeru rejestracyjnego z konkretną osobą. Przyznał jednak, że wykorzystanie fotografii w celach zarobkowych sprawiło, że właścicielowi pojazdu należy się jedynie prowizja od zarobionych na publikacji pieniędzy.

UODO mówi "nie można"

Wyrok warszawskiego sądu jest identyczny z tymi, które do tej pory wydawały inne sądy w Polsce. Tymczasem Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO) już od pewnego czas twierdzi coś kompletnie odwrotnego. Zdaniem UODO, numer rejestracyjny może prowadzić do identyfikacji konkretnej osoby, a zatem w świetlne prawa może być daną osobową, podobnie jak PESEL.

W komentarzu dla Moto.pl potwierdził to zresztą pod koniec maja Adam Sanocki, rzecznik prasowy UODO:

Numery rejestracyjne, którymi właściciele dysponują przez cały czas posiadania pojazdu, mogą pozwolić na identyfikację konkretnych osób nie tylko odpowiednim organom, ale również osobom fizycznym np. sąsiadom, znajomym, współpracownikom. Są oni w stanie powiązać numer rejestracyjny pojazdu z konkretną osobą. Ponadto inne osoby także mogą na podstawie numeru rejestracyjnego zidentyfikować właściciela pojazdu, składając odpowiednio uzasadniony wniosek do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców

- powiedział Adam Sanocki.

Rzecznik zwrócił jednak uwagę na fakt, że RODO nie zabrania przetwarzania danych osobowych, a jedynie określa zasady, na jakich to się może odbywać. Administratorzy muszą zapewnić ochronę danych osobowych, które przetwarzają. Konieczne jest zapewnienie poufności tych danych. Administrator musi legitymować się podstawą do ich przetwarzania (art. 6 RODO), czyli np. realizować nałożony na niego obowiązek prawny, lub mieć uzasadniony interes prawny, by pozyskiwać i przetwarzać określone dane.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.