Jeździł po Warszawie "fałszywą" karetką pogotowia. Wpadł, bo zapomniał o niebieskich światłach

Inspektorzy CANARD z Warszawy zatrzymali kierowcę karetki pogotowia, który włączył sygnały dźwiękowe, aby nie czekać na czerwonym świetle. Kontrola wykazała, że pojazd nie był karetką pogotowia, a kierujący nie miał odpowiednich uprawnień.

"Fałszywa" karetka w centrum Warszawy

Do zdarzenia doszło w minionym tygodniu w samym centrum Warszawy. Inspektorzy Transportu Drogowego z z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym patrolujący ulice stolicy zauważyli ambulans, który wyjeżdżając z parkingu przy Pałacu Kultury i Nauki na zatłoczoną ulicę włączył dźwiękowe sygnały uprzywilejowania.

Co jednak wydawało im się dziwne, kierowca nie włączył obowiązkowych niebieskich sygnałów świetlnych i zaczął przeciskać się między samochodami stojącymi w korku. Inspektorzy postanowili zatrzymać pojazd do kontroli. Chwilę później kierowca sam przyznał, że sygnałów dźwiękowych użył wyłącznie po to, aby ominąć korek.

Kierowca włączył sygnały dźwiękowe, żeby ominąć korek i przejechać przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Nie włączył sygnałów świetlnych co zwróciło uwagę inspektorów CANARD z Warszawy. Nie miał uprawnień do prowadzenia pojazdu uprzywilejowanego

- czytamy w komunikacie.

 

To był jednak dopiero początek kłopotów omijającej korek karetki. Bardziej szczegółowa kontrola wykazała, że kierowca nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdem uprzywilejowanym. Na domiar złego, pojazd, którym się poruszał nie był nawet formalnie karetką pogotowia, choć faktycznie ją przypominał.

Kontrola wykazała, że fałszywy ambulans w rzeczywistości jest zarejestrowany jako "pojazd specjalny" z przeznaczeniem "karetka sanitarna" i nie ma zezwolenia na poruszanie się w sposób uprzywilejowany. Na miejsce wezwano policję, która nakazała natychmiastowy demontaż niebieskich świateł z dachu pojazdu. O losie kierowcy zdecyduje teraz sąd. 

Za używanie w pojeździe sygnałów świetlnych w postaci niebieskich lub czerwonych świateł błyskowych albo sygnału dźwiękowego o zmiennym tonie, grozi kara aresztu do 14 dni albo grzywny, a użyte w tym celu urządzenia lub elementy oznakowania podlegają przepadkowi

- tłumaczy GITD.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.