Skuter śnieżny ze smutną historią. Można już niedługo go wylicytować

Skutery śnieżne przeszły długą drogą do tego co dziś znamy. Kiedyś to były pełnowymiarowe pojazdy, a ten konkretny ma 7 miejsc i można nazwać go protoplastą.

Na aukcji Amelia Island Auction pojawiła się ciekawa pozycja. Bombardier B-7 z lat 40-tych, czyli skuter, a właściwie autokar śnieżny w cenie 30.000 dolarów. W niczym prawie nie przypomina obecnych skuterów śnieżnych.

Poza wielkością całej maszyny, to również napęd jest nieprzystający do obecnych standardów. Napędza go silnik V8 o pojemności 3,6 L., który generuje 90 KM mocy. Moc przekazywana jest przez trzybiegową manualną skrzynię na tylne gąsienice.

Za stworzeniem tego pojazdu kryje się jednak smutna historia. Dwuletni syn konstruktora Josepha-Armanda Bombardiera zmarł zimą, ponieważ żaden istniejący pojazd nie był w stanie bezpiecznie przetransportować go do szpitala. Po stracie dziecka Bombardier zabrał się za stworzenie pojazdu, który pokona zaspy i będzie w stanie pomóc innym osobom. A jak się okazało takich przypadków jak jego było sporo.

Pierwsze B-7 wystartowały w 1935 roku i okazało się, że są w stanie pokonać teren, który nawet na nogach był nie do przejścia. Wszystko za sprawą lekkiej konstrukcji. B-7 budowane były z drewna, a nie ze stali, która była za ciężka do poruszania się po śniegu.

Niestety inne egzemplarze z biegiem lat i walką ze śniegiem i mrozem nie poradziły sobie tak dobrze, jak B-7 widoczny na zdjęciach, który większość swojego „życia” spędził w muzeum.

Popularność B-7 spadła tak szybko, jak się pojawiła, a ze względy na to, że zaczęto odśnieżać drogi. Firma przetrwała, przebranżowiła się i obecnie produkuje luksusowe odrzutowce.

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.