Policja "kręcąca bączki" przed ratuszem. Takie rzeczy tylko na Wyspach.

Mieszkańcy Luton na Wyspach Brytyjskich mogli ostatnio dojść do wniosku, że ich policja zwariowała. Radiowóz "kręcił bączki" pod ich ratuszem. Sprawa została skomentowana przez lokalne władze.

Policja, jako instytucja powinna pełnić rolę przykładu dla społeczeństwa. Jak wielkie musiało być, zatem zdziwienie mieszkańców Luton w Wielkiej Brytanii, gdy na ich oczach BMW z oznakowaniem policyjnym zaczęło „kręcić bączki” pod ratuszem miasta. Warto dodać, że dosyć nieudolnie, a do tego z tylnego okna wystawał człowiek. Wszystko zostało uwiecznione przez jednego użytkownika Twittera, którego video zamieszczamy poniżej.

Miasto wyjaśnia incydent

Rada Miejska Luton wydało oświadczenie, w którym informuje, że zaistniała sytuacja była w pełni legalna ze względu na udostępnienie terenu pod wyreżyserowaną sekwencję do programu telewizyjnego. Nie podano, do jakiego programu. Zapewniono również, że lokalna policja nie była zaangażowana w przygotowanie niniejszej inscenizacji.

„Kręcenie bączków” a polskie prawo

W Polsce kręcenie bączków jest nielegalne. Najczęstszym przepisem stosowanym, gdy policja zatrzyma miłośnika tego typu atrakcji jest artykuł 98 kodeksu wykroczeń: Kto, prowadząc pojazd poza drogą publiczną, strefą zamieszkania lub strefą ruchu, nie zachowuje należytej ostrożności, czym zagraża bezpieczeństwu innej osoby, podlega karze grzywny albo karze nagany. Wysokość takiej grzywny może wynosić od 20 do 5000 zł, nie przewiduje się natomiast punktów karnych. Gdyby sytuacja odbywała się na drodze publicznej wtedy grzywna, jaką może nałożyć policja zaczyna się od 220 do 5000 zł i 6 punktami karnymi.

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.