Dekalog wykroczeń i zero punktów karnych dla motocyklisty. Dlaczego? Bo nie ma prawa jazdy

W normalnych warunkach za swoją jazdę uzbierałby aż 44 punkty karne. W zaistniałej sytuacji prokuratura zaproponowała mu pięć lat więzienia. Użytkownik motocykla stworzył zagrożenie dla zdrowia i życia innych uczestników ruchu w Lesznie.

Portal informacyjny TVN24 poinformował, że w środę 3 marca 2021 roku przed godziną ósmą rano policyjna grupa Speed zauważyła kierowcę motocykla jadącego niebezpiecznie szybko leszczyńską ulicą. Jechał ulicą Piłsudskiego w stronę Ronda Podwale z prędkością 120 km/h, a na tej drodze wolno rozpędzić się do 70 km/h.

Kiedy policja w radiowozie próbowała go zatrzymać używając do tego sygnałów świetlnych i dźwiękowych, kierujący Yamahą przyspieszył. Potem pokonał rondo pod prąd i skręcił w ulicę Fabryczną. Później było coraz gorzej.

Motocyklista poruszał się pasem do ruchu w przeciwną stronę i spychał z drogi kierowców, wyprzedzał inne pojazdy lewą stroną wysepki na przejściu dla pieszych. Uciekał przed policyjnym patrolem przez dłuższy czas.

Policjanci zmierzyli jego prędkość, która w pewnym momencie wynosiła 128 km/h. Wreszcie zakończył ucieczkę efektownym upadkiem. Po zatrzymaniu i wylegitymowaniu 28-letniego użytkownika motocykla okazało się, że nie posiada stosownych uprawnień. Nie ma prawa jazdy żadnej kategorii, a jego jednoślad był wyposażony w zupełnie łyse opony.

Policja powiadomiła go, że popełnił przestępstwo polegające na niezatrzymaniu się do kontroli drogowej i wyliczyła litanię wykroczeń drogowych, którą "uzbierał" w trakcie ucieczki. Udało się z tego ułożyć cały cały dekalog, który prawdziwego kierowcę kosztowałby aż 44 punkty karne.

Ponieważ motocyklista nie miał uprawnień  do prowadzenia pojazdów mechanicznych, sprawa trafi do sądu. W przypadku wyroku skazującego, grozi mu aż pięć lat więzienia. Chyba lepiej było się zatrzymać.

Zobacz wideo Ucieczka przed policją motocyklisty w Lesznie