Czyta się "hongczi". Chiński rywal Mercedesa klasy S jest lepszy niż myślicie [WIDEO]

Niebawem taka wiedza może się przydać. Hongqi H9 jest nową luksusową limuzyną chińskiej marki premium, należącej do koncernu FAW Car, który jest częścią FAW Group. Brzmi zawile? Witajcie na chińskim rynku motoryzacyjnym.

Hongqi to marka premium, na której łamiemy sobie język i niewiele o niej wiemy, a produkuje samochody od końca lat 50. XX wieku. Również dla prezydentów i chińskich oficjeli. Jej najnowszy model Hongqi H9 miał medialną premierę na początku 2020 roku. W sprzedaży znalazł się niedawno i wciąż stanowi tajemnicę dla Europejczyków.

Zobacz wideo

Na szczęście youtuber Wheelsboy odsłania jej sekrety. Wygląda na to, że chiński konkurent Mercedesa klasy S i Rolls-Royce'a wcale nie jest złym samochodem. Kontrowersje budzi przede wszystkim jego wygląd, który sprawia wrażenie połączenie cech stylistycznych różnych europejskich modeli. To prawda, trochę przypomina Rolls-Royce'a i BMW serii 7. Chińczycy wciąż szukają własnego kierunku stylistycznego.

Niektórzy nawet twierdzą, że sylwetka nowego modelu jest wynikiem zatrudnienia przez chiński koncern Gillesa Taylora, byłego szefa projektantów w szlachetnej brytyjskiej firmie Rolls-Royce. Prawda jest taka, że wygląd Hongqi narodził się zanim Taylor zaczął pracować w FAW Car. Przynajmniej tak twierdzi Wheelboy.

Nie mamy powodów, żeby mu nie wierzyć zwłaszcza, że w trwającym ponad dziesięć minut wideo zdradza wiele innych tajemnic modelu Hongqi H9 i opisuje jego ciekawe cechy. Chińska limuzyna ma 512 cm długości, waży niemal dwie tony, a pod jej maską umieszczono... dwulitrowy silnik o czterech cylindrach i mocy 252 KM, który napędza koła tylnej osi.

Jeśli dla kogoś to za mało, Hongqi można nabyć również z 3-litrowym silnikiem V6 wyposażonym w sprężarkę mechaniczna i rozwijającym maksymalną moc 280 KM. Raptem 28 KM więcej niż podstawowa wersja z filmu.

W obu przypadkach przeniesieniem momentu obrotowego zajmuje się 7-biegowa dwusprzęgłowa przekładnia. Mocniejsza odmiana pod względem osiągów może już konkurować z bazową wersją BMW serii 7, a na chińskim rynku trzeba zapłacić za nią zaledwie 1/3 ceny niemieckiej limuzyny.

Hongqi H9Hongqi H9 fot. Hongqi

Hongqi H9 ma sporo wspólnego z europejskimi sedanami. Zwłaszcza niektórymi

Podobno Hongqi H9 został skonstruowany na dużej platformie MLB grupy Volkswagena. To możliwe, bo koncern FAW Car i niemiecki producent są związane na chińskim rynku wspólnym przedsięwzięciem. Joint-venture pozwala Volkswagenowi produkować i sprzedawać swoje auta w Państwie Środka.

Autor filmu zauważa podobieństwo wyglądu do różnych "zachodnich" modeli samochodów, włącznie z Cadillakiem CT5, ale również ciekawe detale stylistyczne. Na przykład oszczędne logo marki, które przyjęło formę pionowego chromowanego paska na masce emitującego czerwone światło. Naprawdę oryginalne. Bardziej niż wnętrze samochodu, które jest wykończone skórą, chromem i tworzywem o przedziwnej fakturze. Znajdziemy też sporo plastików z lakierem fortepianowym.

Właściciel egzemplarza Hongqi H9 prezentowanego na filmie zamierza zabezpieczyć błyszczące tworzywa ochronną folią, podobnie jak robią to niektórzy właściciele smartfonów. Oprócz tego chińska limuzyna została wyposażona w wielkie ekrany. Jeden z nich zastępuje zestaw wskaźników i nie powstydziłby się go nawet nowy Mercedes klasy S.

W filmie jest znacznie więcej ciekawostek. Wheelsboy między innymi opowiada jak się jeździ obiema odmianami Hongqi H9. Z jego relacji wynika, że zaskakująco dobrze, aczkolwiek samochód jest zdecydowanie nastawiony bardziej na wygodę niż osiągi.

Warto go obejrzeć wideo w całości i wyrobić sobie własne zdanie na temat Hongqi H9. Trzeba przyznać, że pomijając brak oryginalności flagowa limuzyna FAW Car prezentuje się na filmie całkiem nieźle.