Sam na sam z nowym Nissanem Qashqai. To sprytnie zaprojektowany samochód. Oto 10 przykładów

Nowy Nissan Qashqai znalazł się w Warszawie bardzo szybko po światowej premierze. Dokładnie obejrzeliśmy pierwszy egzemplarz japońskiego crossovera. Wygląda bardzo dobrze i kryje wiele niespodzianek. Oto najciekawsze z nich.

Słowo "crossover" często jest stosowane na wyrost albo wymiennie z określeniem SUV. W przypadku Nissana Qashqaia używamy go z pełną odpowiedzialnością. To samochód, który łączy i przenika różne klasy. Model pierwszej generacji w 2006 roku był jednym ze współtwórców tej kategorii.

Qashqai nie jest ani typowym SUV-em, ani zwykłym kompaktowym hatchbackiem. Ma cechy jednej i drugiej klasy. Z aut terenowych wziął wyższą pozycję za kierownicą i atrakcyjny wygląd, ale zachował przyzwoity poziom cenowy i rozsądne koszty eksploatacji oraz połączył je z własnościami jezdnymi samochodu osobowego i praktyczną uniwersalną kabiną kompaktowego auta. Z nowym modelem ma być podobnie.

Nowa platforma aliansu Nissan-Renault-Mitsubishi CMF-C, ciekawy szeregowy napęd hybrydowy, 20-calowe koła, nieco większe wymiary, masaż pleców - to wszystko znamy z informacji prasowej. W moto.pl postanowiliśmy obejrzeć nowego Nissana ze wszystkich stron i poszukać w nim ciekawostek. Wygląda na to, że projekt został dogłębnie przemyślany. Przynajmniej na pierwszy i drugi rzut oka.

Nissan QashqaiNissan Qashqai fot. ŁK

Drzwi Nissana Qashqai otwierają się wyjątkowo szeroko

To drobiazg, który jednak będą doceniać pasażerowie przy każdym wsiadaniu i wysiadaniu. Wrażenie robi zwłaszcza kąt otwarcia tylnych drzwi, który wynosi aż 85 stopni. Uchylają się znacznie szerzej niż większości samochodów, dzięki czemu zajmowanie miejsca w drugim rzędzie jest wyjątkowo wygodne.

Później również jest komfortowo. Przednie fotele z masażem wydają się bardzo przyjemne, aczkolwiek trudno wyrokować przed jazdą i to dłuższą. Na razie mogliśmy tylko posiedzieć. Z tyłu również jest wygodnie, pasażerowie mają dużo miejsca nad głowami, również na przestrzeń na kolana nie można narzekać.

Nissan QashqaiNissan Qashqai fot. ŁK

Tylne okienko jest niewidzialne

W tylnym słupku crossovera ukryto nieduże okno, którego niemal w ogóle nie widać z zewnątrz. Dzięki temu samochód wygląda bardziej atrakcyjnie, a w środku czeka na nas miła niespodzianka. Jest znacznie bardziej przestrzennie i jaśniej niż można się spodziewać. Na tej samej wysokości co okienko, znajduje się bagażnik. Ma bardzo przyzwoitą pojemność 504 l. To o 74 litrów więcej niż w poprzedniku.

Zobacz wideo

Przestrzeń ładunkowa ma podwójną podłogę. Po bardzo łatwym rozłożeniu tylnej kanapy i umieszczeniu podłogi w wyższej pozycji uzyskujemy całkowicie płaską powierzchnię. Bagażnik ma też regularne kształty, między innymi dlatego, że udało się zmniejszyć wnęki, w których kryje się zawieszenie tylnej osi. To efekt przemyślanego projektu układu jezdnego i dużego rozstawu osi, dzięki czemu koła są umieszczone niemal w rogach nadwozia.

Nissan QashqaiNissan Qashqai fot. ŁK

Zawieszenie Qashqaia różni się w zależności od wersji

A propos tylnego zawieszenia. Wzorem niektórych firm (np. grupy Volkswagena i Forda) w zależności od odmiany Qashqaia jest stosowana jedna z dwóch wersji: prostsza belka skrętna lub wielowahaczowe niezależne zawieszenie kół. To drugie będzie występowało w modelu z napędem na obie osie i 20-calowymi kołami.

Nissan QashqaiNissan Qashqai fot. ŁK

Nissan Qashqai jest trochę z plastiku i aluminium

Opukanie nowego Nissana ze wszystkich stron skutkuje uzyskaniem różnych dźwięków. To dlatego, że do konstrukcji jego nadwozia wykorzystano różne materiały. Panele poszycia są wykonane nie tylko ze stali, ale również z droższych i lżejszych stopów aluminium.

Na pewno z nich powstała pokrywa silnika oraz drzwi. Część elementów nadwozia jest też wykonana z tworzyw sztucznych. Chodzi głównie o mniejsze panele wypełniające wolne przestrzenie oryginalnych elementów stylistycznych, takich przednie reflektory (każdy jest matrycowy z sześcioma strefami świecenia). Dzięki temu na karoserii można było wytłoczyć elegancki napis "Qashqai".

Nissan QashqaiNissan Qashqai fot. ŁK

Liczba materiałów wygłuszających robi wrażenie

Warto otworzyć aluminiową maskę i drzwi. Wtedy przekonamy się, że Nissan użył dużej ilości materiałów - pianek i mat - do wygłuszenia wnętrza oraz komory silnika. Znajdziemy je od wewnętrznej strony pokrywy silnika, w przestrzeniach pomiędzy jego komorą a kabiną pasażerską (m.in. w tak zwanej grodzi ogniowej).

Drzwi zostały wyposażone w podwójne gumowe uszczelki. Dzięki tym zabiegom Qashqai w czasie jazdy ma być wyjątkowo cichym i komfortowym autem. Na razie musimy uwierzyć na słowo, ale prędzej czy później przekonamy się, czy to prawda.

Nissan QashqaiNissan Qashqai fot. ŁK

System multimedialny wreszcie jest cały po polsku, a wycieraczki mają lepiej czyścić szybę

Czas zajrzeć do środka. Przy okazji uruchomiłem niechcący wycieraczki i okazało się, że ich spryskiwacze umieszczono w piórach. Dzięki temu będą precyzyjniej dozować płyn, a szyba pozostanie dłużej przejrzysta (tak naprawdę to jedenasta ciekawostka, ale taka liczba brzmi znacznie gorzej). Siedząc za ładną i wygodną kierownicą, można uruchomić system multimedialny crossovera. Jest nie tylko atrakcyjny graficznie, ale w całości przetłumaczony na język polski, co w poprzednim modelu nie było regułą.

Nissan QashqaiNissan Qashqai fot. ŁK

Nad klikami i obrotami pracowali prawdziwi specjaliści

Nissan zachował we wnętrzu sporą liczbę tradycyjnych przycisków oraz pokręteł, co jest godne pochwały z powodu ergonomii kabiny i bezpieczeństwa w czasie jazdy. Takie przełączniki znacznie łatwiej obsługiwać bez odwracania wzroku od drogi.

Podobno ich prawidłowemu działaniu poświęcono bardzo dużo czasu. Chodzi o to, aby przyciski działały precyzyjnie, a pokrętła obracały się z właściwym oporem i "przystankami". Dzięki temu kierowca nie ma wątpliwości, czy udało mi się je obsłużyć. Testowanie przełączników na sucho wypadło bardzo pozytywnie. Również tworzywa użyte do ich wykonania (a przy okazji i całej kabiny) robią dobre wrażenie, zwłaszcza jak na samochód japońskiej marki.

Nissan QashqaiNissan Qashqai fot. ŁK

Są tryby jazdy oraz wirtualny kokpit, ale nie działają zespołowo

Nissan Qashqai został wyposażony w coraz popularniejszą funkcję wyboru trybów jazdy. W wersji z napędem na przednią oś obsługuje się je przyciskiem, a w modelu AWD - pokrętłem przy drążku zmiany biegów. Dodatkowo nowy model ma "wirtualne zegary". Tradycyjne wskaźniki zastępuje ekran, który oferuje dwa motywy graficzne.

W tym momencie spotyka nas pierwsze rozczarowanie. Obie funkcje mogły być powiązane ze sobą. Wolelibyśmy gdyby wybór sportowego albo ekonomicznego trybu jazdy skutkował automatyczną zmianą wyglądu wskaźników.

Niestety trzeba dokonywać zmian ręcznie. W dodatku model prezentacyjny był wyposażony w manualną przekładnię, która wygląda znacznie mniej atrakcyjnie od niedużego przełącznika trybów pracy automatycznej skrzyni biegów Xtronic. Na pocieszenie warto dodać, że na postoju ręczna skrzynia działała przyjemnie i precyzyjnie.

Nissan QashqaiNissan Qashqai fot. Nissan

Nissan lubi smartfony, ale te z Androidem mniej

Samochód został dobrze przygotowany do integracji z powszechnie używanymi smartfonami. Po pierwsze mamy do dyspozycji gniazda USB starego (USB-A) oraz nowego (USB-C) typu. I to zarówno z przodu, jak i z tyłu. Dzięki temu żaden użytkownik smartfona nie poczuje się wykluczony. Ponadto samochód wyposażono w sieć Wi-Fi oraz bezprzewodowe ładowanie indukcyjne o wysokiej mocy 15 W.

System telematyczny auta oferuje standard współpracy Apple CarPlay oraz Android Auto. Pierwszy ma działać również bezprzewodowo. Drugi niestety nie. Oficjalnie to wina braku wsparcia Google dla tej usługi na polskim rynku, ale jedni producenci radzą sobie z tą niedogodnością lepiej, inni gorzej. Nissan znalazł się w tej drugiej grupie.

Nissan QashqaiNissan Qashqai fot. ŁK

Nowego Nissana Qashqai można obsługiwać przez telefon

To nie koniec integracji z telefonem, który obecnie staje się kluczem do wszystkiego. Po zainstalowaniu dedykowanej aplikacji można z jego poziomu obsługiwać zdalnie samochód. Nie tylko otworzymy i zamkniemy drzwi Qashqaia, ale również możemy zdalnie skontrolować jego stan, oraz otrzymamy powiadomienie, jeśli zależny od nas użytkownik zrobi coś nie tak. Chodzi o przekroczenie prędkości, czasu użytkowania albo strefy, w której pozwoliliśmy mu się poruszać.

Tak wygląda pierwszy kontakt z Nissanem Qashqaiem. Nowy model ma duże szanse kontynuować dobrą passę poprzedników i stać się jednym z liderów segmentu kompaktowych crossoverów. Jego ceny poznamy oficjalnie latem 2021 roku (wersja z ciekawym napędem hybrydowym e-POWER pojawi się rok później), ale w tajemnicy możemy zdradzić, że już niebawem pojawi się cennik odmiany premierowej. Nie będzie najtańsza, ale zadowoli najbardziej niecierpliwych fanów japońskiej marki. Jego cenę poznamy już za kilka dni.

Nissan QashqaiNissan Qashqai fot. ŁK

Więcej o: