Porsche Panamera bez kół. Nie uchronił go nawet drut kolczasty. Złodziej się spieszył tak bardzo, że zostawił podnośnik

Właściciel Porsche Panamery ze Sztokholmu przeżył niemiłe rozczarowanie. Skradziono mu wszystkie koła, a złodziej nawet nie zadbał o zabezpieczenie podwozia. Naprawa z pewnością nie ograniczy się do kupna nowych obręczy oraz opon i może sporo kosztować.

Najprawdopodobniej zapłaci za nią ubezpieczyciel, co stanowi średnie pocieszenie i nie zmienia faktu, że przykro patrzeć na zdjęcia zamieszczone na fanpage'u Gtboard.com. Taki widok po powrocie do pozostawionego samochodu jest wyjątkowo bolesny. Na dodatek złodziej spieszył się tak bardzo, że nie pomyślał nawet o zabezpieczeniu podwozia ani zabraniu podnośnika i śrub.

Wygląda na to, że po zdjęciu kół po prostu brutalnie opuścił auto na asfalt. Bardzo możliwe, że przy okazji uszkodził nie tylko tarcze hamulcowe, ale i podwozie oraz elementy zawieszenia. Przed zuchwałą kradzieżą właściciela nie uchroniło nawet pozostawienie samochodu na parkingu ogrodzonego płotem z drutem kolczastym.

Zobacz wideo

Nie znamy wielu szczegółów dotyczących kradzieży, ale sytuacja uwieczniona na zdjęciach jest jednoznaczna. Musiały zostać zrobione w odstępie kilku dni. Na kolejnych pod podwoziem Porsche Panamera ktoś umieścić europalety.

Według informacji zamieszczonych na stronie Gtboard.com parking należy do dealera Porsche w Sztokholmie. Samochód pewnie jest własnością klienta, który pozostawił go w serwisie albo częścią floty aut prezentacyjnych.

Tarcze hamulcowe na wszystkich zdjęciach są pokryte rdzą powierzchniową. Najwidoczniej przez co najmniej kilka dni nikt nim nie jeździł. Być może to zachęciło złodzieja. Ponury obrazek uwieczniony na fotografiach ma mało wspólnego ze stereotypowym postrzeganiem Szwecji jako bardzo bezpiecznego kraju, w którym można nie zamykać drzwi w samochodach oraz domach.

Najprawdopodobniej to po prostu wyjątek potwierdzający tę regułę. Świadczy o tym choćby fakt, że nikomu nie przyszło do głowy zabezpieczyć koła specjalnymi śrubami. Ponadto osoba, która zrobiła zdjęcia, była tak zaszokowana sytuacją, że musiała umieścić je w internecie. Gdyby to był powszechny widok, raczej by tego nie zrobiła.

Tak czy inaczej widok okradzionego i zniszczonego Porsche Panamera jest wyjątkowo przykry. Jego koła pewnie szybko znalazły nowego właściciela, a złodziej będzie trudny do zidentyfikowania i uchwycenia, nawet jeśli został sfilmowany przez jakąś okoliczną kamerę monitoringu.

Porsche Panamera 4S ma silnik V6 i napęd na obie osie

Pocieszeniem nie jest nawet fakt, że luksusowe samochody w Sztokholmie nie są rzadkim widokiem i wiele osób używa jak jak normalnych środków transportu, a nie cennych obiektów pożądania. Wygląd zewnętrzny auta świadczy o tym, że najprawdopodobniej mamy do czynienia z wersją Porsche Panamera 4S.

Wersja 4S ma silnik V6 i napęd na cztery koła. Plasuje się mniej więcej po środku cennika tego modelu. O dziwo nie jest to popularna w Szwecji wersja hybrydowa typu plug-in, którą można poznać po charakterystycznych zaciskach hamulcowych w cytrynowym kolorze i dodatkowej klapce z lewej strony zasłaniającej gniazdko do ładowania.

Klasyczna spalinowa Panamera 4S ma trzylitrowy, który dzięki dwóm turbosprężarkom rozwija moc 440 KM. Taki model z napędem na obie osie przyspiesza do 100 km/h w 4,3 sekundy i rozwija prędkość maksymalną 295 km/h. W Polsce Panamera 4S kosztuje ponad pół miliona złotych. Zresztą cena niczego nie zmienia - żaden samochód, ani żaden właściciel nie zasługuje na tak ponury los.

Porsche Panamera 4SPorsche Panamera 4S fot. Porsche

Więcej o: