Italdesign kusi wizją nowego DeLoreana. Czy samochód z "Powrotu do przyszłości" do nas wróci?

Włoskie studio projektowe Italdesign opublikowało tajemnicze zdjęcie. Ukryty w ciemności samochód wygląda jak nowoczesna wizja sportowego coupe DMC DeLoreana z filmu "Powrót do przyszłości". Czy Włosi szykują jego nową wersję?

Sportowy samochód DeLorean amerykańskiej firmy DeLorean Motor Company stał się znany z dwóch powodów: wystąpił w hollywoodzkiej serii komedii sci-fi Roberta Zemeckisa oraz... psuło się w nim niemal wszystko, co mogło się zepsuć. Oprócz tego miał ciekawie rozwiązany (ale awaryjny) mechanizm podnoszenia drzwi oraz niepowtarzalne linie nadwozia kojarzące się z estetyką końca lat 70.

Projekt sportowego samochodu nowej marki powołanej do życia przez Johna DeLoreana budził w USA duże emocje, które nieco osłabły, gdy okazało się, że atrakcyjna sylwetka nie idzie w parze z osiągami. Zaprojektował ją słynny Giorgetto Giugaro ze studia Italdesign, a jednostka napędowa V6 o poj. 2,8 litra i mocy 132 KM była modyfikacją silnika z Renault R30 opracowanego wspólnie przez trzy firmy: Renault, Peugeota i Volvo.

Według pierwotnego planu miał być zastosowany silnika Wankla z wirującym tłokiem, potem jednostka napędowa V6 z Forda Cologne, jeszcze później zespół napędowy z Citroena CX 2000. Silnik z CX-a miał być wspomagany turbosprężarką, ale francuski producent odradził taką modyfikację. Ostateczny wybór też się nie okazał najlepszy.

Opracowanie samochodu się przeciągało i rosły jego koszty. W końcu w grudniu 1980 roku ruszyła produkcja. Firma Johna DeLoreana zbankrutowała 20 miesięcy później. Do tej pory firma DMC wyprodukowała 7,5 tys. aut, ale sprzedała tylko trzy tysiące z nich.

Wkrótce potem DeLorean Motor Company przeszedł do historii. Całkowita liczba wyprodukowanych egzemplarzy zbliżyła się do 9 tys., ale trudno było ją podsumować ze względu na wiele niejasności i zamieszaniu związanym z numerami seryjnymi ostatnich partii.

DeLorean to modelowy przykład złego planu biznesowego

DMC DeLorean (oznaczenie DMC-12 zostało zarzucone w produkcyjnej wersji, ale i tak niemal wszyscy go używają do tej pory) nie był specjalnie udaną konstrukcją, ale zastosowano w nim sporo ciekawych rozwiązań.

Oprócz oryginalnych drzwi otwieranych jak skrzydła mewy warto wymienić niezależne zawieszenie wszystkich kół, umieszczoną z tyłu jednostkę napędową oraz stalowe panele nadwozia, które nie zostały polakierowane. Podobne rozwiązanie zastosowano w nowym pikapie Tesla Cybertruck.

Szybko okazało się jednak, że DeLorean ma słabsze od oczekiwanych osiągi (przyspieszenie od 0 do 60 mil/h w 8,8-10,5 s oraz prędkość maks. 175 km/h), a wkrótce później, że jest ponadprzeciętnie awaryjny. Największym problemem był jednak model biznesowy, w którym początkowa inwestycja nie miała szans się zwrócić.

Sytuację pogarszał fakt, że DeLoreany były składane w fabryce w Irlandii Północnej i później transportowane przez ocean do USA. Początkowo zakładana cena 12 tys. dolarów (stąd oznaczenie DMC-12 prototypów) wzrosła w momencie wprowadzenia do sprzedaży do 25 tys. dolarów, a później osiągnęła poziom niemal 34 tys. dolarów. To nie mogło się udać.

Teraz jest szansa na powrót marki słynniejszej, niż na to zasługuje. Studio Italdesign zamierza ożywić DeLoreana. A może tylko uczcić 40. rocznicę rozpoczęcia wytwarzania tego modelu efektownym samochodem studyjnym? Tego nie wiemy, ale na pewno coś jest na rzeczy. Na zdjęciu opublikowanym na Facebooku oprócz charakterystycznej sylwetki auta i logo Italdesign znalazł się znak firmowy DMC.

Co ciekawe, właścicielem praw do marki jest od 1995 roku brytyjski mechanik z Liverpoolu Stephen Wynne, który odgraża się, że uruchomi małoseryjną produkcję replik modelu DeLorean i to w amerykańskim Teksasie. Czyżby szykował się powrót samochodu, który lepiej zapisał się w historii kultury popularnej niż motoryzacji? Przekonamy się o tym już niebawem, bo Italdesign na pewno nie kusi bez powodu.

DMC DeLoreanDMC DeLorean fot. DMC