Nowy McLaren 675LT to demon prędkości. Mieli oponami na czwartym biegu i rozpędza się do 328 km/h [WIDEO]

Od premiery McLarena 675LT minęło prawie pół roku, ale dopiero teraz zaczynają go testować dziennikarze i klienci. Jego bezkompromisowy charakter sprawia, że budzi większe emocje niż nowsze i droższe modele brytyjskiej marki. Przedstawiciele amerykańskiej firmy Hennessey Performance rozpędzili się nim do prawie 330 km/h.

McLaren 675LT to kompleksowa modyfikacja supersportowego modelu 720 o przeznaczeniu torowym. Nie chodzi o jazdę wyczynową, ale dawanie maksymalnej przyjemności jego posiadaczom, którzy mają zamiar wykorzystywać model 765LT częściej na torach wyścigowych niż publicznych drogach.

Ostatnio jedna z najbardziej znanych firm tuningowych i niszowy producent samochodów sportowych z USA, Hennessey Performance postanowił sprawdzić jak szybko McLaren 675LT osiągnie prędkość zbliżoną do maksymalnej. Rozpędzili sportowe auto do 328 km/h (204 mph). Do obiecywanej przez producenta prędkości 330 km/h zabrakło tylko 2 km/h, ale widocznie wcześniej skończył się pas lotniska.

Mimo to nieustępliwość z jaką cyferki zmieniają się na elektronicznym prędkościomierzu, robi duże wrażenie. Z powodu napędu na tylną oś po chwilę po ruszeniu McLaren 675LT ma problemy z przeniesieniem olbrzymiego momentu obrotowego na asfalt, ale im szybciej jedzie, tym sprawniej to robi.

Trudno się dziwić. McLaren 675LT jest przedstawicielem zapoczątkowanej przez ikoniczny model F1 GTR LT ekstremalnej linii Long Tail brytyjskiego producenta sportowych samochodów najwyższej klasy. Ich charakterystyczne cechy to obniżona masa własna oraz poprawione właściwości aerodynamiczne.

McLaren 765LTMcLaren 765LT fot. McLaren

McLaren 765LT waży zaledwie 1,4 tony i ma silnik umieszczony centralnie oraz napęd na jedną oś. Jednostka V8 o pojemności czterech litrów dzięki dwóm turbosprężarkom osiąga niebagatelną moc 765 KM oraz moment obrotowy o wartości 800 Nm.

Ten sam model niedawno testował dziennikarz Matt Farrah z programu The Smoking Tire. Samochód idealnie pasuje do jego nazwy, bo zdaniem Amerykanina w czasie przyspieszania opony ślizgają się nawet na czwartym biegu, czyli przy prędkościach przekraczających 160 km/h. Doświadczony kierowca stwierdził, że to najdzikszy samochód drogowy, jaki kiedykolwiek prowadził.

 

W McLarenie 765LT nie ma miejsca na kompromisy. Dlatego kosztuje 1,8 miliona złotych

Jego konstrukcja jest nadzwyczaj nowoczesna i podporządkowana osiągom oraz wrażeniom z jazdy. Jej podstawę stanowi monokok wykonany z laminatów włókien węglowych, który integruje nadwozie i podwozie w jedną strukturę. Właśnie dlatego McLaren 765LT jest tak lekki i sztywny jednocześnie.

Poza tym ma minimalistyczne, wręcz spartańskie wnętrze. Nic w nim nie odwraca uwagi kierowcy siedzącego w karbonowym fotelu, który waży zaledwie 3kg, a tuż za jego plecami silnik wygrywa piękne melodie.

Nominalnie McLaren 675LT przyspiesza do 200 km/h w siedem sekund, a 400 metrów ze startu zatrzymanego przejeżdża w niecałe 9,5 sekundy. Do pierwszej "setki" rozpędza się 2,8 sekundy, ale tak naprawdę nikogo to interesuje, bo nie jest miarodajnym wskaźnikiem możliwości tylnonapędowych supersamochodów.

McLaren jest ostatnio bardzo płodnym producentem. Tylko w 2020 roku obiecał cztery nowe modele: Elva, Speedtail, Artura i właśnie 765LT. Jak na niszowego producenta to bardzo dużo, a do klientów właśnie trafiają zamówione zeszłoroczne modele McLaren GT oraz Senna.

Równocześnie sporo się słyszy o finansowych problemach marki z Woking i procesie restrukturyzacji, który przechodzi cała grupa McLaren. Miejmy nadzieję, że zakończy się powodzeniem, bo tak wyjątkowych samochodów jest za mało na współczesnym rynku motoryzacyjnym. Na razie cieszmy się cudzym szczęściem i popatrzmy jak nowy model McLaren 675LT wypada w rękach Matta Farrah oraz specjalistów z Hennessey Performance.