Kto porzuca Bugatti EB 110 w środku lasu? Spokojna głowa. Nikt!

Taka osoba musiałaby być kompletnym szaleńcem. Bugatti EB 110 jest motoryzacyjną ikoną i symbolem odrodzenia marki. W dodatku bardzo kosztownym. Mimo blisko 30 lat na karku cena takiego samochodu to nawet sześć milionów złotych. Dlatego zdjęcia EB 110 porzuconego w tajemniczym lesie są wizją grafika.

Khyzyl Saleem jest niezwykle zdolnym grafikiem i jak sam siebie nazywa "artystą konceptualnym". Do pracy używa programów: 3D Studio Max, Corona Render, Adobe Lightroom i Photoshop. To standardowy zestaw narzędzi grafika, ale Saleen wyciska z nich ostatnie poty.

Mieszkaniec Londynu kilka lat temu zasłynął ekstremalnymi wizjami tuningu wizualnego sportowych samochodów. W zalewie produkcji tego typu wyróżnia się fotorealistyczną dokładnością i wyjątkową wyobraźnią, która zapewniła mu światową sławę.

Jego projekty publikują portale motoryzacyjne na całym świecie z bardzo prostego powodu: trudno od nich oderwać wzrok. Tak samo jest z nowym pomysłem porzuconych samochodów. Bugatti EB 110 pozostawione samotnie w środku lasu ma być pierwszą z całej serii wizji. Samochód zostawiony w lesie wygląda tak prawdziwie, że nie pomaga mruganie ani przecieranie oczu ze zdumienia.

Obrośnięte mchem Bugatti stoi w środku puszczy o europejskim, ale jednocześnie bajkowym wyglądzie. Tak naprawdę las tego typu z drzewami liściastymi oraz krzewami paproci można znaleźć w wielu rejonach świata o umiarkowanym klimacie. Znacznie trudniej zobaczyć Bugatti EB 110. Powstało tylko 128 sztuk takich samochodów, a obecnie są łakomym kąskiem dla bogatych kolekcjonerów.

Bugatti EB 110 GTBugatti EB 110 GT fot. Bonhams

Bugatti EB 110 to pamiątka renesansu francuskiej marki

Na pomysł ożywienia Bugatti wpadł pod koniec lat 80. XX wieku włoski przedsiębiorca Romano Artioli. Podjął się ambitnego zadania stworzenia od zera nowego supersamochodu godnego szlachetnej francuskiej marki. Projekt EB 110 został tak nazwany, bo miał zadebiutować w 110 rocznicę urodzin twórcy firmy Ettore Bugattiego.

Bugatti EB 110 rodziło się w bólach. Początkowy projekt nadwozia autorstwa Marcello Gandiniego został odrzucony przez prezesa firmy tak samo jak koncepcja aluminiowego podwozia o strukturze plastra miodu, za którą stał inżynier Paolo Stanzani wcześniej pracujący przy legendarnych Lamborghini Miura i Countach.

Ostatecznie linie EB 110 poprawił Gianpaolo Benedini, a nowe podwozie z laminatów włókien węglowych zaprojektował Nicola Materazzi pracujący m.in. przy Lancii Stratos i Ferrari 288 GTO Evoluzione oraz F40. Bugatti EB 110 miało umieszczony centralnie silnik V12 o poj. 3,5 l wyposażony w indywidualne przepustnice dla wszystkich cylindrów oraz cztery turbosprężarki.

Model EB 110 GT osiągał maksymalną moc 560 KM, która była przekazywana na obie osie. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h wynosiło 3,46 s, a prędkość maksymalna - 342 km/h. Powstała też wersja Super Sport z 612-konnym silnikiem.

W 1991 roku (samochód został zaprezentowany 15 września, w dniu urodzin Ettore) był to absolutny kosmos. Jednym z  najsłynniejszych właścicieli Bugatti EB 110 był siedmiokrotny mistrz Formuły 1 Michael Schumacher.

Jak wielu innych małych ambitnych producentów Bugatti szybko wpadło w kłopoty finansowe. Firma nigdy nie rozpoczęła produkcji luksusowo-sportowej limuzyny EB 112. Następny produkcyjny model Bugatti powstał dopiero w czasie ery Volkswagena i był nim 16.4 Veyron. A Bugatti EB 110 pozostało symbolem odrodzenia marki.

Właśnie tak wyjątkowy samochód postanowił sportretować w awangardowy sposób motoryzacyjny artysta. Pierwszy "szkic" tego samochodu Saleem stworzył pod koniec 2020 roku. Bugatti EB 110 stało w nim na podjeździe otoczonym drzewami wiśni. Wkrótce później grafik wymyślił dalszą cześć historii tego samochodu. Postanowił w nim pójść na całość z motywem drzew.

Tym razem bezlitośnie porzucił unikatowy i niezwykle drogi supersamochód w środku bajkowego lasu. Obrośnięty mchem, samotny i nieszczęśliwy. Całe szczęście, że to tylko wizja artysty. Inaczej stracilibyśmy resztę wiary w ludzi.