Czy można jechać na sylwestra? Po zatrzymaniu policja ma trzy wyjścia. Może zabronić dalszej jazdy

Premier apeluje o zostanie w domu i przypomina, że nie ma "godziny policyjnej". Minister zdrowia i rzecznik rządu straszą karą administracyjną do 30 tys. zł. Brak jednoznacznych deklaracji wywołuje informacyjny chaos. Co w tej sytuacji mają zrobić kierowcy?

Zakaz przemieszczania się w sylwestra budzi wciąż poważne wątpliwości prawne, jednak niezależnie od nich warto zachować rozsądek i pamiętać o zagrożeniu epidemicznym.

Członkowie rządu sami nie wiedzą, czy uchwała o zakazie przemieszczania się jest prawidłowa pod względem legislacyjnym. Teoretycznie "godziny policyjnej" nie ma, ale zakaz przemieszczania się obowiązuje od 19:00 31 grudnia do 6:00 1 stycznia.

Wielu taksówkarzy zapowiedziało, że pomimo zakazu wyjadą na ulice w sylwestrową noc. Dla tej grupy zawodowej ostatni dzień roku oznacza największy zarobek. Za ich przykładem mogą iść inni kierowcy i zignorować zakaz przemieszczania się w ostatnią noc 2020 roku.

Co grozi kierowcom, którzy złamią zakaz?

Pisaliśmy o tym kilka razy, ale powtórzymy. Policjant, który zatrzyma podróżujących do kontroli, może podjąć jedną z trzech decyzji. Odstąpić od ukarania takiej osoby nie widząc do niego podstaw. Nałożyć karę i pozwolić kontynuować podróż. Trzecim wyjściem jest zakazanie dalszego przemieszczania się ze względu na zagrożenie zdrowia.

Nie można zapominać, że wachlarz kar, które ma do dyspozycji funkcjonariusz policji jest bardzo obszerny. Policja może po prostu pouczyć kierującego i pozwolić na dalszą drogę. Może też ukarać taką osobę mandatem, którego wysokość od niedawna wynosi od 40 zł do 1000 zł. Policjant może również zawiadomić sanepid, który dysponuje prawem do natychmiastowego nałożenia grzywny w wysokości od 5 tys. zł do 30 tys. zł.

Miejski sylwester na placu Biegańskiego, 31 grudnia 2015 r. Z powodu oszczędności w 2022 r. takiego nie będzieMiejski sylwester na placu Biegańskiego, 31 grudnia 2015 r. Z powodu oszczędności w 2022 r. takiego nie będzie Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Wyborcza.pl

Po zawiadomieniu przez policję pracownicy wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych sami decydują o nałożeniu kary. To najbardziej skuteczny straszak, z którego lubi korzystać minister zdrowia Adam Niedzielski i szef MSWiA Paweł Szefernaker. Jest tak po części ze względu na wysoką maksymalną kwotę kary oraz dlatego, że do realizacji nie potrzeba decyzji sądu, ani żadnego działania ze strony ukaranego.

Określona suma jest po prostu ściągana z konta, teoretycznie w ciągu siedmiu dni roboczych. Jeśli na koncie ukaranego kierowcy nie ma takiej kwoty, na poczet grzywny zostanie zablokowana wypłata kolejnych pensji. Od tej decyzji również można się odwoływać do sądu, ale pieniądze zostaną nam zwrócone dopiero, jeśli sędzia ją uchyli.

Można też odmówić przyjęcia mandatu karnego nałożonego przez policjanta. Wtedy sprawa również jest kierowana do sądu rejonowego, który po rozpoznaniu sprawy zdecyduje, czy była zasadna i wyda stosowne postanowienie. Więcej piszemy o tym w osobnym tekście.

Jeśli tak orzeknie, musimy ją zapłacić. Różnica jest taka, że kara wymierzona przez sąd może być wyższa i wynosić aż 5 tys. zł. Ponadto kierujący musi się liczyć z ewentualnością poniesienia dodatkowych kosztów rozpraw sądowych.

Najgorszym wyjściem dla kierowcy byłby zakaz dalszej podróży. Teoretycznie jest to możliwe, ale trudno sobie wyobrazić, żeby policja podejmowała taką decyzję w przypadku braku zagrożenia zdrowia i życia innych uczestników ruchu lub pasażerów.

To prawdopodobne jedynie w przypadku uzasadnionego podejrzenia, że kierujący pojazdem jest pod wpływem alkoholu albo innych środków odurzających. Zakaz dalszej jazdy możliwy jest również wtedy, gdy policjant uzna, że nie jest on w stanie kontynuować podróży ze względu na stan zdrowia.

Jazda po mieścieJazda po mieście fot. ŁK

Sylwester za kierownicą. Najważniejsze pytanie: czy jechać po 19:00?

Każdy musi podjąć taką decyzję samodzielnie i liczyć się z jej konsekwencjami. Jeśli zdecydujemy się na podróż w godzinach wieczornych i nocnych, musimy pamiętać, że istnieją cztery wyjątki od zakazu przemieszczania się, niezależnie od tego czy jest on prawomocny, czy nie. Chodzi o:

  • Wykonywanie czynności zawodowych lub zadań służbowych oraz działalności gospodarczej.
  • Zaspokajanie niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego, w tym uzyskanie opieki zdrowotnej lub psychologicznej.
  • Wykonywanie ochotniczo i bez wynagrodzenia świadczeń na rzecz przeciwdziałania skutkom COVID-19, w tym w ramach wolontariatu.
  • Sprawowanie lub uczestniczenie w sprawowaniu kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych.

Jeśli mamy podstawy, możemy powołać się na jeden z nich. Do decyzji funkcjonariusza pozostaje, czy uzna nasze wytłumaczenie. W sylwestrowy wieczór można spodziewać większej niż zwykle liczby patroli policji. Niewykluczone też, że w wielu miastach zapanuje na ulicach chaos. Zwłaszcza jeśli taksówkarze spełnią swoją obietnicę i będą pracować w tę noc, jak co roku. Nie wiadomo jak potraktuje ich policja.

Dodatkowo niektóre organizacje obywatelskie zapowiedziały uliczne protesty. Nie zgadzają się z tworzeniem wadliwego i niezgodnego z konstytucją prawa i chcą dać temu wyraz. To może oznaczać dodatkowe utrudnienia w ruchu, głównie w centrach miast.

Jaka jest nasza rada? Jeśli chcemy żeby chociaż ostatni dzień tego szalonego roku przebiegał spokojnie i nie zamierzamy zostać na noc w domu, zaplanujmy podróż tak, żeby dotrzeć na miejsce przed 19:00. Nie wpłynie to raczej na poziom zagrożenia epidemicznego, ale przynajmniej oszczędzimy stresu - sobie oraz policjantom z drogówki.

Kontrola policji drogowejKontrola policji drogowej Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Więcej o: