Renault Megane Trophy

Istnienie wytwarzanego w limitowanej serii samochodu Renault Megane Trophy to dowód na wyjątkowy spryt speców od marketingu francuskiej marki

W modelu tym poprawiono najsłabszy punkt całej serii Megane - układ kierowniczy, który teraz po najszybszym Megane w historii otrzymają w zmodernizowanej formie wszystkie wersje tego kompaktowego samochodu. Nie można było tak od razu?

Pewnie nie, chociaż nic tak nie denerwowało europejskich dziennikarzy motoryzacyjnych, jak żałosna praca steru w każdym Megane, brak precyzji, zero czucia, dotkliwe kopnięcia w dłonie podczas jazdy w zakrętach o nierównej nawierzchni. I nie można było zwalać całej winy na elektryczne wspomaganie, bo w niektórych tańszych samochodach działało ono dużo lepiej. Winę ponosił elastyczny element w kolumnie kierownicy, odpowiedzialny za tłumienie drgań (o ile pamiętam, analogiczne rozwiązanie stosowano w Trabancie...). Tłumienie mu nie wychodziło, za to psuł skutecznie całą resztę. Odbierał także przyjemność z jazdy najszybszym modelem Megane - 225-konną wersją RS. Teraz zastosowano dwururowy tłumik drgań, który w magiczny sposób przekształca najgorszy układ kierowniczy w tej części galaktyki w układ, no, może nie najlepszy, ale przynajmniej porządny.

Trophy to pozornie to samo co RS - ten sam turbodoładowany silnik i 6-stopniowa skrzynia biegów Nissana. Na zewnątrz rzucają się w oczy lżejsze o 25-proc. felgi, nawiercane tarcze hamulcowe i opony Dunlop SportMaxx, w kabinie oprócz niebieskich akcentów nie widać nic, uparty obserwator znajdzie może tabliczkę z numerem seryjnym. Ale to zupełnie inny samochód, który na suchej nawierzchni może nawiązać walkę z Subaru Imprezą. Nie przesadzam.

Nie będę szczegółowo opowiadał o zmianach w podwoziu, bo w końcu, czy to ważne, że przedni stabilizator ma teraz 19 mm średnicy, a sztywność tylnych sprężyn wzrosła o 77 proc.? Ważne jest to, że Trophy prowadzi się przewidywalnie w każdej sytuacji, od krętej górskiej drogi po tor wyścigowy. Jest to jeden z niewielu samochodów Renault, w których układ ESP (notabene świetnie dostrojony) można całkowicie wyłączyć. Przy gwałtownym ujęciu gazu w zakręcie tył auta robi krok w bok, ale tę nadsterowność opanowuje się dziecinnie łatwo, można się nią bawić do woli. Utrata przyczepności poprzecznej, nawet na śliskiej nawierzchni, przebiega płynnie, niczym zmiana rządu w Wielkiej Brytanii.

Hamulce są pioruńsko skuteczne i na torze nie słabną prawie wcale. Silnik, który sprawnie katapultuje srebrzysty wóz od zakrętu do zakrętu, nadaje się też do ślamazarnej jazdy w korkach, a na autostradzie spala około 10 l/100 km. W dodatku można w tym samochodzie normalnie wozić rodzinę. Chyba uda się przekonać żonę, że zakup takiego samochodu następuje z rozsądku, a nie z nakazu serca...

Zła wiadomość - liczba egzemplarzy tej serii jest ograniczona, podobno do 500 sztuk. Dobra - dokładnie takie samo podwozie będzie można zamówić jako pakiet Sport do zwykłego Megane RS, będzie także dostępne w przygotowywanej wersji "light", odchudzonej, tego samego samochodu. Ci, którzy nie zdążą kupić modelu Trophy, nie mają więc powodu do zmartwienia. Za to ja mam. Nigdy nie sądziłem, że będę chwalił jakąkolwiek wersję Renault Megane...

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.