Chciał się popisać klasykiem. Zniszczył zabytkową Corvette, dom i płot [WIDEO]

Wyobraźcie sobie, że wyprowadzacie drogocenne cacko z bezpiecznego garażu tylko po to, żeby pokazać je nowemu chłopakowi córki i... rozbijacie je o ścianę własnego domu. Niestety właśnie takie doświadczenie stało się udziałem pewnego Amerykanina.

Chevrolet Corvette Stingray z 1966 roku to symbol amerykańskiej motoryzacji i poszukiwany klasyk. Kosztuje od 60 do 100 tys. dolarów, ale wyjątkowo dobrze utrzymane egzemplarze i rzadkie wersje potrafią być nawet dwukrotnie droższe. Taki samochód może być powodem do dumy jego właściciela, ale czasem przysporzyć wstydu.

Chevrolet Corvette drugiej generacji, wytwarzanej w latach 1962-1967, jest pięknym samochodem. Jednak pod względem technicznym znacznie odbiega od współczesnych aut. Układy hamulcowe amerykańskich samochodów z tego okresu nigdy nie były specjalnie skuteczne. Tym bardziej trudno się spodziewać, by hamulce działały idealnie po półrocznym bezczynnym staniu w garażu.

Jednak właściciel tego Chevroleta Corvette Stingray popełnił ten błąd i nie przetestował układu hamulcowego w bezpiecznych warunkach. Ego okazało się silniejsze od rozsądku i gdy dowiedział się, że jego córkę odwiedził chłopak, postanowił się pochwalić swoim autem. W dodatku wyjechał z garażu z fasonem, ale wtedy okazało się, że hamulce w ogóle nie działają.

To samo dotyczyło hamulca awaryjnego, który w takich autach bardziej właściwe jest nazywanie postojowym. Kierowca później zeznał, że miał do wyboru trzy wyjścia i musiał podjąć szybką decyzję: wjechać w zaparkowane inne samochody (Dodge'a Challengera i Nissana 350Z), wylądować w jeziorze albo uderzyć we własny dom. Właściciel wybrał ostatnie rozwiązanie.

Rozbity Chevrolet Corvette. Hamulce klasyka warto sprawdzić przed jazdą

Amerykanin znalazł się w sytuacji rodem z antycznej tragedii. Z niej nigdy nie ma dobrego wyjścia. Trzeba jednak przyznać, że podjął najlepszą możliwą decyzję. Ucierpiał tylko jeden samochód oraz (bardziej) jego duma. Jedno i drugie da się naprawić.

Na szacunek zasługuje również względne opanowanie właściciela, któremu w jednej chwili zawalił się cały męski świat. A nie, został jeszcze t-shirt oznajmiający trzykrotne ukończenie zawodów Spartan Race, które należą do kategorii ekstremalnych biegów z przeszkodami.

Wystarczy złośliwości. Warto docenić, że sprawca zamieszania samodzielnie umieścił na YouTube film prezentujący jego efekty. Tylko dzięki temu możemy je oglądać. Wprawdzie podjęcie tej decyzji zajęło mu prawie pół roku, ale lepiej późno niż wcale. Doceńmy ten wysiłek i obejrzyjmy film.