Ferrari Purosangue. Pierwszy SUV włoskiej marki przyłapany w kamuflażu

O tym, że piekło zamarzło, wiemy od pewnego czasu, ale dopiero teraz pierwszy SUV włoskiej marki został przyłapany na ulicy. Ciągle w kamuflażu ochronnym, ale przynajmniej poznaliśmy jego proporcje.

Ferrari to jedna z ostatnich sportowych marek, która opiera się pokusie wprowadzenia do sprzedaży samochodu klasy SUV. Wprawdzie wynika to z opieszałości inżynierów, a nie strategii, ale podobno liczą się efekty. Do wniosku, że nie kieruje nimi zbytni pośpiech, można dojść, analizując plotki na temat pierwszego SUV-a krążące od kilku lat.

Oby warto było czekać, a Ferrari Purosangue okazało się najbardziej urokliwym SUV-em wszech czasów. Wtedy wszelkie opóźnienia zostaną wybaczone. Czy tak się stanie, przekonamy się najwcześniej w 2021 roku, bo wtedy ma odbyć się premiera medialna tego samochodu.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, Purosangue trafi do sprzedaży rok później. Na razie możemy przyjrzeć się fotografiom, które opublikował portal motoryzacyjny Carscoops. Na pierwszy rzut oka Ferrari Purosangue nie wygląda na nich na zbyt wielkie, a jego proporcje przywodzą na myśl model FF, po modernizacji przemianowany na GTC4 Lusso.

I słusznie, bo Ferrari FF, które zadebiutowało w 2011, było pierwszym seryjnie produkowanym autem tej marki z napędem na cztery koła, w dodatku bardzo ciekawym z technicznego punktu widzenia. Wprawdzie oba wymienione modele należą do klasy Gran Turismo, a nie SUV, lecz trudno oprzeć się wrażeniu, że wygląd nowego Purosangue będzie do nich zbliżony.

Ferrari GTC4 LussoFerrari GTC4 Lusso fot. Ferrari/Lorenzo Marcinno

Ferrari Purosangue. Wygląd samochodu ze zdjęć może się jeszcze zmienić

Testowy egzemplarz przyłapany na zdjęciach swoją linią przypomina też obniżone Maserati Levante. Prawdopodobnie wersja produkcyjna SUV-a z Maranello będzie miała nieco inny wygląd. Możliwe też, że samochód ze zdjęć jest tak zwanym testowym mułem, który pod karoserią innego modelu kryje prototypowe rozwiązania.

Ale w takim razie po co ukrywać kształty jego nadwozia? Skłaniamy się ku stwierdzeniu, że to jest karoseria Purosangue, tylko nie w ostatecznie zatwierdzonej przez dyrekcję wersji. Ferrari bardzo dobrze pilnuje swoich sekretów i nie wiadomo, co się pod nią kryje. Nie ma żadnych przecieków na temat wnętrza tego modelu ani jednostki napędowej.

Można jednak założyć, że zastosowany napęd będzie podobny do aktualnie stosowanych w autach z Maranello. Pod długą maskę Purosangue pewnie trafi silnik V8 doładowany dwiema turbosprężarkami. Będzie miał pojemność skokową wynoszącą cztery litry, a moc powinna się mieścić w granicach 600-700 KM.

Inaczej Ferrari Purosangue nie nawiąże równorzędnej walki z analogicznymi modelami innych prestiżowych marek: Lamborghini, Bentleya i Astona Martina. Najpewniej silnik spalinowy zostanie w jakiś sposób połączony z elektrycznym i stworzy napęd hybrydowy.

Po raz pierwszy Ferrari zastosowało taki rodzaj napędu w supersportowych modelach LaFerrari i SF90. W Purosangue na pewno nie znajdą się aż trzy silniki elektryczne, a łączna moc nie osiągnie 1000 KM, ale dwa przy przednich kołach są jak najbardziej prawdopodobne. Przy okazji rozwiązałby się problem napędu na obie osie.

SUV marki Ferrari? Po moim trupie

Na wyjaśnienie tych domysłów i rozwianie tajemnic przyjdzie jeszcze trochę poczekać. To i tak duży postęp, bo jeszcze w 2016 roku na pytanie, czy powstanie SUV Ferrari, szef tej firmy Sergio Marchione odpowiadał: "Najpierw musicie mnie zastrzelić". W lipcu 2018 roku charyzmatyczny Włoch zrezygnował ze stanowiska, a wkrótce później zmarł w wyniku pooperacyjnych komplikacji.

Teraz na czele firmy założonej przez Enzo Ferrariego stoi Louis C. Camilleri, który nie wygłasza żadnych kontrowersyjnych stwierdzeń. Ferrari N.V. jest spółką notowaną na nowojorskiej giełdzie o skomplikowanej strukturze własności. Większościowym akcjonariuszem jest konsorcjum Exor N.V. kontrolowane przez włoską rodzinę Agnellich.

Potomkowie założyciela firmy FIAT oprócz Ferrari mają jeszcze sportowy klub Juventus F.C., grupę medialną Economist oraz kilka innych biznesów. Nie widzą żadnego problemu w samochodzie kategorii SUV ze znaczkiem "il cavallino rampante" na masce. Auta tej kategorii uratowały już wiele luksusowych marek. Dlaczego nie mają więc zwiększyć dochodów producenta z Maranello?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.