Autostrada, zachód słońca i snop iskier. Tak wyglądała ucieczka z miejsca wypadku [WIDEO]

W zeszłym tygodniu para z Florydy nagrała nietypową sytuację. Kierowca pędził pasem autostrady Hondą Odyssey, zostawiając za sobą snop iskier. Krzesał je motocykl, który pchał przed sobą.

Zdarzenie miało miejsce w piątkowe popołudnie w miejscowości Corona. Nagrała je telefonem komórkowym para podróżująca autostradą nr 91. Na początku zobaczyli tylko iskry sypiące się za minivanem. Kiedy go wyprzedzili, okazało się, że pcha przed sobą pusty motocykl.

Tak uciekał z miejsca wypadku 25-letni kierowca Hondy. Z raportu policji i zeznań motocyklisty wynika, że najechał na niego z tyłu, a potem zamiast zatrzymać się i mu pomóc, próbował uniknąć odpowiedzialności. Na jego nieszczęście motocykl zaklinował się w przednim zderzaku. Również był marki Honda.

Motocyklista Chain Arunritthirot opowiedział telewizji CBS z Los Angeles, że w trakcie uderzenia został wyrzucony z siodełka na odległość około 60 metrów. Teraz leży w szpitalu. Cudem uniknął poważnych obrażeń, ale narzeka na ból rąk i nóg.

W reportażu CBS dziękował ludziom, którzy pomogli mu zejść z autostrady i parze, która nagrała całe zdarzenie oraz zawiadomiła policyjny patrol. Uważa, że stosunkowo niewielkie obrażenia zawdzięcza profesjonalnemu ubiorowi: kombinezonowi z ochraniaczami i kaskowi wysokiej jakości.

Wypadek mógł skończyć się znacznie gorzej

Właściciel dwukołowej Hondy opowiada, że jechał z prędkością około 104 km/h, gdy uderzył w niego minivan, myślał, że jego kierowca chce go zabić. Ten przez kilka kilometrów uciekał autostradą, a potem zakończył jazdę na miejskim płocie.

Policja drogowa stanu Kalifornia twierdzi, że kierowca minivana nie był pod wpływem alkoholu ani narkotyków. Został oskarżony o przestępstwo - spowodowanie i ucieczki z miejsca wypadku i przebywa w areszcie. Policja próbuje wyjaśnić dokładne okoliczności zdarzenia i szuka kolejnych świadków.

 
Więcej o: