Kolarze jezdnią zamiast ścieżki rowerowej. Jest nowy pomysł. Czy słuszny?

Bartłomiej Pawlak
Do ministra infrastruktury wpłynął nowy pomysł zmiany przepisów dotyczących rowerzystów. Zakłada on zniesienie obowiązku jazdy ścieżką rowerową dla części rowerzystów. Autor argumentuje, że korzystanie z dróg dla rowerów przez kolarzy szosowych jest problematyczne i niebezpieczne. Czy słusznie?

Pomysł, zgłoszony niedawno przez posła Franciszka Sterczewskiego (KO) do ministra infrastruktury z pozoru może wydawać się nieco irracjonalny, ale koncepcja jest słuszna. Niestety o przyjęcie podobnych przepisów może być ciężko, bo wprowadziłyby niebezpieczny precedens.

Przepisy bezlitosne dla kolarzy

Obecnie prawo dość precyzyjnie reguluje sposób poruszania się rowerem po drogach publicznych. Cykliści muszą jeździć drogami dla rowerów wyznaczonych w kierunku, w którym się poruszają. Jeśli ścieżki nie ma, można korzystać z jezdni lub chodnika (więcej na ten przepisów pisaliśmy w tekście poniżej).

Zasady te są jednakowe dla wszystkich rowerzystów. Oznacza to, że niezależnie od posiadanego roweru jesteśmy zmuszeni jechać drogą dla rowerów, o ile jest ona dostępna. Niestety infrastruktura rowerowa w wielu miejscach w Polsce odbiega od jakichkolwiek standardów, a jazda ścieżka jest dla cyklistów niebezpieczna.

Drogi dla rowerów są budowane bez dobrze przemyślanego planu, składają się z wielu niepołączonych ze sobą odcinków, często poprzecinane są licznymi wjazdami do posesji, źle oznaczone, zbyt wąskie lub oddzielone jedynie białą linią od chodnika. Więcej na temat absurdów infrastruktury rowerowej pisaliśmy zresztą poniżej:

Kolarze ze ścieżek na jezdnie?

Pomysł zgłoszony przez posła KO zakłada wyłącznie z obowiązku jazdy ścieżką rowerową niektórych rowerzystów, którzy chcą rozwijać większe prędkości. Zdaniem pomysłodawcy, obecne przepisy są bardzo kłopotliwe m.in. dla osób uprawiających kolarstwo szosowe.

Jak czytamy w interpelacji, "treningi [kolarzy szosowych - przyp. red.] wiążą się z rozwijaniem większych prędkości, a także – w przypadku osób trenujących w klubach sportowych – z jednoczesnym poruszaniem się na rowerach wieloosobowych grup". Tymczasem jazda z dużą prędkością po ścieżkach rowerowych jest co najmniej ryzykowna.

Gdyby pomysł został wprowadzony w życie, kolarze poruszaliby się po jezdni (rowerzyści szosowi często rozwijają prędkości zbliżone do prędkości samochodów w miastach), a pozostali (wolniejsi) rowerzyści ścieżkami rowerowymi. Poseł zaznacza, że "choć na wielu ścieżkach rowerowych obowiązują wysokie limity prędkości", infrastruktura rowerowa nie jest dostosowana do ich rozwijania.

Pozwolenie kolarzom na jazdę jezdnią, wpłynęłoby zresztą nie tylko na wygodę, ale przede wszystkim na bezpieczeństwo. Również pozostałych użytkowników dróg rowerowych. Obecnie za jazdę jezdnią, gdy w danym kierunku wyznaczona jest ścieżka rowerowa grozi 50 zł mandatu.

KolarzeKolarze Fot. Krzysztof Mazur / Agencja Gazeta / a

Przepisy wydają się trudne do wprowadzenia

Poseł proponuje, aby na jazdę jezdnią pozwolić części osób. Na przykład kolarzom posiadającym licencje zawodnicze wydawane przez Polski Związek Kolarski. I choć założenie wydaje się słuszne, jego wprowadzanie byłoby bardzo kłopotliwe.

Przepisy stworzyłby niebezpieczny precedens. W końcu dlaczego nie powinniśmy znieść limitów prędkości (np. na autostradach) dla osób z licencją rajdową lub nie pozwolić zawodowym rolkarzom na jazdę ścieżką rowerową? Przykłady można mnożyć.

Poza tym przepisy byłyby niesprawiedliwe. Sporo osób uprawiających kolarstwo szosowe amatorsko nie jest zrzeszonych w związkach, a również rozwijają znaczne prędkości podczas treningów. Jest też wielu rowerzystów szosowych jeżdżących rekreacyjnie, a rozpędzających się do tylko nieco mniejszych prędkości. Dlaczego te osoby miałyby "męczyć się" na ścieżkach rowerowych.

Zobacz wideo Jedziesz rowerem i nagle... gdzie się podziała droga? Takich miejsc w Warszawie jest mnóstwo [WIDEO]

Niektóre ścieżki rowerowe to przepis na katastrofę

Niezaprzeczalnym faktem pozostaje jednak to, że jazda rowerem szosowym w przestrzeni miejskiej w Polsce to niemałe wyzwanie. I to bez względu na to, jaką prędkość rozwijamy oraz czy uprawiamy kolarstwo szosowe jako dyscyplinę sportową czy też jeździmy rekreacyjnie. 

Rowery szosowe to pojazdy wyposażone najczęściej w bardzo cienkie opony (o szerokości zazwyczaj ok. 23 mm) podatne na uszkodzenia. Na dodatek brak jakiekolwiek amortyzacji i pozycja utrudniająca manewrowanie oraz ciągłe zatrzymywanie się (choćby przez pedały SPD) sprawia, że rowery szosowe faktycznie nie są najlepiej przystosowane do jazdy po ścieżkach rowerowych.

A te często zbudowane są z kostki chodnikowej lub poprzecinane krawężnikami. Do tego zazwyczaj bardzo wąskie, co utrudnia wyprzedzanie. Na dodatek ścieżki często pokryte są pisakiem, kamykami czy kawałkami szkła. Taka nawierzchnia i szybko jadący rower szosowy to przepis na katastrofę. Przebita dętka lub zniszczona obręcz to wtedy najmniejszy problem.

Kolejny poważny minus dróg dla rowerów to piesi niezważający na oznaczenia oraz inni rowerzyści, który niekoniecznie chcą stosować się do przepisów. Jakże popularna na ścieżkach jest jazda obok siebie, wymuszanie pierwszeństwa lub nieprawidłowe włączanie się do ruchu np. z chodnika.

Rozwiązaniem ulepszenie infrastruktury rowerowej?

Rozwiązaniem mogłoby być budowanie szerszych, równych, asfaltowych i dobrze przemyślanych tras rowerowych lub wyznaczanie pasów dla rowerów (na jezdni) tam, gdzie to możliwe. Przestrzeń dla rowerów powinna być jednak odseparowana od pieszych i samochodów, a przepisy na nich respektowane przez wszystkich cyklistów.

Kolarze mogliby wtedy bezpieczniej dojechać do miejsc, gdzie przeprowadzenie treningu jest możliwe (lub przynajmniej wygodniejsze i bezpieczniejsze), np. na mniej uczęszczane drogi. Skorzystaliby też na tym wszyscy pozostali cykliści, którzy rower wykorzystują do codziennych dojazdów do pracy lub jeżdżą dla przyjemności.

Zwłaszcza, że jednoślady stają się coraz popularniejsze, a już niebawem na ścieżki rowerowe wyjadą również użytkownicy hulajnóg elektrycznych i pozostałych pojazdów UTO. Na drogach rowerowych może zrobić się zatem naprawdę tłoczno.

Więcej o: