Hulajnogi elektryczne będą jak rowery. Jest nowy projekt. UTO znikną z chodników, ale nie całkiem

Bartłomiej Pawlak
Użytkownik hulajnogi elektrycznej będzie traktowany niemal tak samo jak rowerzysta. Przepisy wprowadzające pojęcie urządzenia transportu osobistego w nieco zmienionej formie podlegają właśnie konsultacjom. Niestety mało prawdopodobne, aby przepisy pojawiły się jeszcze przed tegorocznym szczytem sezonu letniego.
Zobacz wideo Jechał na hulajnodze autostradą pod prąd, bo zabrakło mu paliwa w aucie

Problem hulajnóg elektrycznych i innych niewielkich urządzeń zasilanych prądem okazał się dla rządzących niezwykle kłopotliwy. Kwestia wprowadzenia regulacji obejmujących hulajnogi elektryczne ciągnie się od lat. Wszystko wskazuje jednak na to, że wkrótce temat zostanie zamknięty, a hulajnogi zjadą z chodników. Chociaż nie całkiem.

Obecne przepisy są kuriozalne

Na początek warto przypomnieć, jak sytuacja wygląda obecnie, bo obowiązujące przepisy są co najmniej nieintuicyjne (a mówiąc wprost niebezpieczne). Hulajnogi elektryczne (i tym podobne urządzenia) zupełnie nie istnieją w polskim prawie, a ich użytkownicy (zgodnie z ustawą z 1997 roku) są traktowani jak piesi (lub osoby korzystające z hulajnóg bez napędu), co w zeszłym roku potwierdzało w rozmowie z nami Ministerstwo Infrastruktury.

Tym samym w przestrzeni publicznej hulajnogi elektrycznej można używać wyłącznie na chodniku. Jeśli go nie ma, należy skorzystać z pobocza lub skrajnej części jezdni. "Hulajnogiści" mają również te same prawa co piesi - m.in. nie muszą przestrzegać żadnych limitów prędkości (najmocniejsze modele hulajnóg rozpędzają się nawet do kilkudziesięciu kilometrów na godzinę) oraz mogą korzystać z hulajnóg po spożyciu alkoholu. Muszą jedynie stosować się do "ogólnie przyjętych norm społecznych" i nie zagrażać zdrowiu lub życiu pozostałych pieszych.

Niestety wyklucza to korzystanie z drogi dla rowerów, wydzielonego pasa dla rowerów lub jezdni. Za złamanie przepisów należy się od 20 do 500 zł mandatu. Przynajmniej w teorii. Podczas zeszłorocznego boomu na małe pojazdy elektryczne w części miast policjanci "przeganiali" użytkowników hulajnóg ze ścieżek rowerowych, a w innych zachęcali do jazdy drogą rowerową, zamiast chodnikiem. Brakowało konsekwencji, nie dziwne więc, że i sami "hulajnogiści" nie wiedzieli, jak korzystać przepisowo ze swoich urządzeń.

Hulajnogą we WłoszechHulajnogą we Włoszech Fot. Andrew Medichini / AP Photo

Projekt nowych przepisów gotowy

Ministerstwo Infrastruktury na szczęście już (od lat) pracuje nad regulacjami, które z użytkownikami małych pojazdów elektrycznych zrobią wreszcie porządek. Projekt ustawy pokazano w czerwcu 2019 roku i wkrótce nowe przypisy miały zostać uchwalone. Niestety nie zostały, bo utknęły podczas konsultacji społecznych. Ministerstwo otrzymało wtedy ponad 100 poprawek, a opinie na temat hulajnóg były skrajnie odmienne - niektóre z nich wykluczały inne. Poza tym - jak informowaliśmy w sierpniu - proponowane przepisy nie były idealne i mogły storpedować biznes małych pojazdów elektrycznych.

Kolejne miesiące mijały, a prace nad projektem wydawały się nie mieć końca. W końcu w styczniu 2020 roku projekt nowelizacji kodeksu drogowego wpisano do wykazu prac legislacyjnych rządu. W maju (po bagatela 4 miesiącach) został on udostępniony do wglądu. Co ciekawe, przepisy nieco poprawiono, dlatego warto przyjrzeć się im bliżej. 

Pierwszą i najważniejszą kwestią jest wprowadzenie pojęcia "urządzenia transportu osobistego" (UTO), czyli grupy urządzeń, takich jak hulajnoga elektryczna. Zgodnie z nowymi zapisami, UTO to pojazdy z silnikiem elektrycznym o napięciu do 48 V i mocy do 250 W. Mają szerokość maksymalnie 0,9 metra i długość nie większą niż 1,25 metra. Ustawodawca tłumaczy, że "przyjęta szerokość jest analogiczna do szerokości roweru ze względu na zajmowaną przestrzeń podczas poruszania się".

Co ważne, urządzenia UTO mają rozpędzać się do 25 km/h, a prędkość musi zostać ograniczona konstrukcyjnie. Z tego powodu konieczne będzie wprowadzanie blokad w niektórych modelach hulajnóg (zdecydowana większość i tak ma zainstalowaną taką blokadę elektroniczną). Zresztą ustawodawca sam przyznaje, że "określenie wskazanych parametrów technicznych wynika z analizy parametrów aktualnie dostępnych na rynku urządzeń".

Co ciekawe, zniknął zapis o maksymalnej wadze urządzenia transportu osobistego nieprzekraczającej 20 kg. To dobra wiadomość, bo wymóg taki wykluczałby część pojazdów z ruchu. Ustawodawca zauważa, że "sztywne określenie tego parametru doprowadzić może do zablokowania możliwości wykorzystania różnych urządzeń, które istnieją na rynku (nie tylko hulajnogi elektrycznej)."

Podmioty (np. wypożyczalnie) wprowadzające urządzenia niespełniające tych wymagań będą karane grzywną w wysokości od 500 do 10 tys. zł (przewidziany jest półroczny okres przygotowawczy). Nowe przepisy wprowadzą też konieczność uzyskania zgód od właścicieli terenów, na których będą parkowane pojazdy UTO (na zawarcie odpowiednich umów będą 3 miesiące).

Hulajnogi BirdHulajnogi Bird fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta

Hulajnoga będzie, jak rower. Prawie

Projekt ustawy przewiduje też, że użytkownicy UTO będą musieli przestrzegać tych samych przepisów, co rowerzyści z kilkoma wyjątkami. I tak, hulajnogą elektryczną będzie trzeba poruszać się po drodze dla rowerów lub wydzielonym z jezdni pasie dla cyklistów. Gdy takiego nie ma, trzeba skorzystać z jezdni dzieląc ją z samochodami, ale tylko jeśli ograniczenie prędkości jest nie większe niż 30 km/h.

W sytuacji, gdy obowiązująca dopuszczalna prędkość na jezdni jest wyższa (i nie ma drogi dla rowerów) możemy warunkowo poruszać się chodnikiem (rower wciąż może jechać jezdnią). Użytkownik hulajnogi będzie musiał jednak "ustępować miejsca i pierwszeństwa pieszym" oraz - co bardzo istotne - poruszać się z prędkością pieszego. Przy czym prędkość ta nie została precyzyjniej określona.

Jest to jednak dobra zmiana, bo wcześniejsza wersja przepisów (z lipca 2019) zakładała, że poruszać będzie można się jedynie chodnikami o szerokości przynajmniej dwóch metrów. W przypadku, gdy chodnik jest węższy konieczne byłoby szukanie alternatywnej trasy lub zejście z hulajnogi.

Użytkowników UTO będą jednak obowiązywały ograniczenia prędkości w niektórych sytuacjach. Dopuszczalna prędkość wyniesie:

  • na jezdni, pasie ruchu dla rowerów lub drodze dla rowerów - 25 km/h,
  • w strefie zamieszkania - 20 km/h,
  • na chodniku albo drodze dla pieszych - prędkość pieszego.

Z hulajnóg elektrycznych nie będą mogły korzystać dzieci poniżej 10 roku życia (z wyjątkiem poruszania się po terenie prywatnym lub strefie zamieszkania pod opieką dorosłego). Te w wieku 10-17 lat będą miały prawo korzystania z UTO w przestrzeni publicznej po zaliczeniu egzaminu na kartę rowerową lub prawo jazdy (w kategorii AM, A1, B1 lub T). Osoby dorosłe mają móc korzystać z hulajnóg bez żadnych obostrzeń, ale "muszą wykazać się podobnymi umiejętnościami jak kierujący rowerem".

Oczywiście zakazane będzie jeżdżenie hulajnogą po spożyciu alkoholu, korzystanie z jednego urządzenia w dwie lub więcej osób itp. zachowania. Na drogach rowerowych i jezdniach do 30 km/h "hulajnogiści" będą mieli takie same prawa, jak rowerzyści.

Kiedy zmiany wejdą w życie?

Dokładna data wejścia przepisów w życie jest niestety nieznana. Projekt ustawy dotyczący UTO trafił właśnie do konsultacji, które prowadzone będą do 15 czerwca 2020 roku. Planowany termin przyjęcia projektu przez Radę Ministrów to III kwartał 2020 roku, czyli w lipiec, sierpień lub wrzesień.

Niestety rząd nie wyrobił się z wprowadzeniem przepisów przed boomem na urządzenia transportu osobistego, który niedawno się rozpoczął. Jeśli przepisy zostaną wprowadzone w połowie III kwartału, wejdą w życie już na koniec sezonu na rowery i hulajnogi elektryczne. Lepsze jednak to niż nic.

Więcej o: