MINI Countryman po faceliftingu. Czas na lekką kosmetykę

"Nowy" w przypadku SUV-a MINI nie oznacza rewolucyjnych zmian. Projektanci skupili się raczej na drobnym odświeżeniu Countrymana, a nie wymyślaniu go na nowo.

Z pierwszych informacji, jakie mamy o nowym Mini Countryman nie wynika, by producent szykował nam rewolucję pod maską swojego największego modelu. To oznacza, że gama silnikowa Countrymana wciąż będzie bardzo pokaźna. Znajdziemy w niej i silnik benzynowy 1.5, mocniejszą jednostkę 2.0, która w wersji Cooper S oferuje 192 KM, a w JCW ALL4 - aż 306 KM (topowa wersja po lifcie zostanie dopiero zaprezentowana), hybrydę ładowaną z gniazdka (Cooper SE o mocy 224 KM) oraz silniki Diesla. W zależności od wersji silnikowej do wyboru będzie ręczna lub automatyczna skrzynia Steptronic, a dla niektórych odmian przewidziano wspomniany napęd 4x4. Na polski cennik odświeżonego MINI jeszcze czekamy. Wtedy poznamy szczegóły nowej oferty, ale nie spodziewajmy się dużych zmian. MINI chwali się, że silniki mają teraz oferować jeszcze lepszy balans między niskim zużyciem, a frajdą z jazdy. Jednostki benzynowe, bez wyjątku, dostały filtr GPF.

Rewolucyjnymi nie nazwiemy także zmian, jakie dotknęły nadwozia. Projektanci odświeżyli model, dostosowując go do reszty gamy. Największe nowości to nowy grill, nowe reflektory z przodu oraz charakterystyczne światła z tyłu z brytyjską flagą, które dobrze znamy z podstawowego MINI Hatch. Lifting to oczywiście okazja do poszerzenia palety dostępnych kolorów oraz wzorów obręczy.

Drobnych porządków doczekało się wnętrze. Tutaj na listę nowości wpiszemy przede wszystkim: nową, skórzaną tapicerkę, wirtualne zegary oraz kolejną wersję systemu multimedialnego, którym zawiadujemy z poziomu 8,8-calowego ekranu dotykowego.

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.