Kiedy nie kończy się na mandacie? Policjant może przekazać sprawę do sądu

Najwyższy mandat za prędkość to 500 zł i 10 punktów karnych. Zdarza się jednak, że słyszymy, że ktoś musiał zapłacić nawet 5000 zł za wykroczenie drogowe. Kiedy mandat nie kończy sprawy?

Spieszył się na święta, trafił do sądu

Policjanci z grupy SPEED patrolowali drogę ekspresową S3 nieoznakowanym radiowozem. Zatrzymali kierowce, który pędził z prędkością 230 km/h. Kiedy obejrzał nagranie z rejestratora tłumaczył, że spieszy się z rodziną na święta. W gęstej mgle, a przez to przy zdecydowanie ograniczonej widoczności, śliskiej nawierzchni i prędkości 230 km/h nie miałby szans właściwie zareagować na nagłe zagrożenie. Finał tej głośnej sprawy? Wcale nie mandat w wysokości 500 zł i 10 punktów karnych, a grzywna w wysokości 5000 zł i zakaz prowadzenia pojazdów przez rok. Zobaczcie sami "wyczyn" ukaranego kierowcy.

Zobacz wideo Gęsta mgła, mokra droga, na liczniku ponad 230 km/h. Śpieszył się na święta i stracił prawo jazdy

Kierowca nie musi przyjąć mandatu, a policjant go wystawić

Kierowca nie ma obowiązku przyjąć mandatu, o czym policjant musi go poinformować. Nie trzeba nawet podawać żadnej konkretnej przyczyny. Wtedy sprawa trafia do sądu i to sędzia zdecyduje, czy kierujący zasługuje na karę, a jeśli tak, to na jak wysoką. Co zrobić, kiedy nie zgadzasz się z mandatem opisaliśmy krok po kroku w oddzielnym materiale:

Nie wszyscy jednak wiedzą, że podobne prawa ma także policjant. Wcale nie musi nas ukarać mandatem. Są sytuacje, w których funkcjonariusz może zdecydować, że zasługujemy na znacznie wyższą karę, niż ta zapisana w aktualnym taryfikatorze. Spójrzmy na powyższe nagranie. Kierowca jechał 230 km/h w skrajnie trudnych warunkach, a na niebezpieczeństwo narażał nie tylko siebie, ale także wszystkich innych uczestniku ruchu. Przy tak niskiej widoczności tragedia to tylko kwestia czasu. 500 zł i punkty karne byłyby w tej sytuacji śmiesznie niską karą. Dlatego policjanci z grupy SPEED od razu przekazali sprawę do sądu. Ten ma znacznie większe możliwości, bo najwyższa możliwa grzywna to 5000 zł, a do tego sędzia może zadecydować o zakazie prowadzenia pojazdów. Nawet, jeśli byłyby to pierwsze punkty karne na koncie kierowcy.

W polskim prawie znajdziemy przepis, mówiący, że policja może wystąpić z wnioskiem o ukaranie, gdy:

zachodzą okoliczności przemawiające za wymierzeniem sprawcy wykroczenia surowszej grzywny, niż to jest dopuszczalne w postępowaniu mandatowym lub innego rodzaju kary albo za orzeczeniem środka karnego.

Kiedy policjant kieruje sprawę do sądu?

Nie ma tutaj jasnych wytycznych. Jechanie ponad 200 km/h po ekspresówce nie oznacza, że sprawa automatycznie trafi do sądu. Najlepszym przykładem może być sytuacja z ostatnich dni, kiedy grupa SPEED złapała pędzącego z taką prędkością SUV-a. Kierowca także rażąco przekraczał prędkość, ale robił to w słoneczny dzień na pustej drodze. W tej sytuacji policjanci stwierdzili, że mandat będzie w zupełności wystarczający.

Zobacz wideo SUV-em jechał 230 km/h. Złapała go Grupa SPEED. Kara? Najwyższa możliwa

Do sądów trafiają zwykle sprawy, w których doszło do rażącego naruszenia przepisów. Najczęściej słyszymy o:

  • Przekraczaniu prędkości w wyjątkowo trudnych warunkach (patrz: przypadek BMW).
  • Również szaleńcza jazda w terenie zabudowanym często kończy się przekazaniem sprawy do sądu. Nadmierna prędkość w mieście jest znacznie niebezpieczniejsza niż na drodze szybkiego ruchu. Zdarzają się też kierowcy, którzy nie tylko jadą szybko, ale też bardzo agresywnie, dosłownie urządzając sobie slalom między innymi autami.
  • Policja bezwzględnie karze także za wszystkie skrajnie niebezpieczne zachowania na przejściach dla pieszych. Wyprzedzanie na zebrze, wjechanie na przejście, gdy są na nim ludzie albo nie zatrzymanie się, gdy inny kierowca przepuszcza pieszych - każde takie zdarzenie może skończyć się w sądzie.
  • Podobnie jest z przystankami autobusowymi i tramwajowymi. Niestety, nie ma miesiąca, żebyśmy nie usłyszeli, że ktoś wjechał w stojących na nich ludzi. W większości przypadków dochodzi do tego z winy kierowcy.
Więcej o: