Walka z rdzą w samochodzie - kilka tanich sposobów. Lepiej zapobiegać niż leczyć

Jak pozbyć się rdzy z samochodu? Choć każdy mechanik powie, że lepiej zapobiegać niż leczyć, to jest kilka sposobów na korozję. Można z nią walczyć we własnym zakresie niedużym kosztem.

Rdza nie ma uprzedzeń. Atakuje bez podziału na marki i segmenty

Problemy z korozją wcale nie dotyczą tylko starych samochodów. Dość powszechne są wśród samochodów dostawczych i terenowych, ale nie tylko. Cierpią na nie także kilkuletnie modele, których powłoka lakiernicza jest niskiej jakości. Pamiętajcie, że rdza pojawia się także na uszkodzonych elementach. Czasem wystarczy lekka rysa, obcierka albo kamień, który uderzy w nasz samochód, a z czasem nasze auto może zostać zaatakowane przez popularną "rudą". Auto warto obejrzeć zwłaszcza po zimie - sól jest bardzo groźna dla powłoki lakierniczej, łatwo też o drobne uszkodzenia np. podczas otwierania drzwi i uderzenia w kawałki lodu.

Wiele zależy od warunków eksploatacji, jakości fabrycznych zabezpieczeń, a także miejsca garażowania. Niemniej, wiele modeli boryka się z rdzą już kilkanaście miesięcy po opuszczeniu bram salonu. Do tej grupy należy zaliczyć kilka bardzo popularnych w Polsce modeli. Również tych z klasy premium.

Profilaktyka na pierwszym planie

Własnoręczna walka z korozją nadwozia powinna przede wszystkim przybrać formę profilaktyki. Regularnie kontrolujmy stan karoserii samochodu, zwłaszcza dolnych rantów drzwi i pokrywy silnika, bagażnika i innych newralgicznych punktów. Swoją uwagę musimy skupić na kluczowych elementach konstrukcyjnych. Pamiętajmy, że wygramy z korozją tylko wtedy, gdy jest ona powierzchowna.

Głębokie wżery lub nawet dziury kwalifikują daną część do wymiany. Jeśli pojawiły się na częściach nośnych karoserii, zagrażają naszemu bezpieczeństwu. Przerdzewiałe drzwi, maski, czy błotniki, o wiele łatwiej wymienić na nowe w tym samym kolorze, niż oddawać auto do naprawy lakierniczej. W ten sposób w krótkim czasie i niewielkim nakładem kosztów doprowadzimy prezencję samochodu do perfekcji.

Zobacz wideo Kierowca wjechał pod rozpędzony pociąg. Cudem wyszedł z tego bez większego szwanku

Najtańsze preparaty już od 10 złotych

Samodzielną konserwację samochodu zacznijmy od dokładnego umycia karoserii jak i podwozia. Dzięki temu pozbędziemy się drobnych zanieczyszczeń, resztek soli i tym podobnych.

Usunięcie błota z podwozia ukaże nam miejsca, w których może pojawić się niebawem rdza. Zabezpieczanie warto zatem rozpocząć od podwozia. Pamiętajmy także, aby nie stosować w tym celu zwykłych farb antykorozyjnych – nie sprawdzą się one na podwoziu. Zdecydowanie lepiej wykorzystać w tym celu preparaty nanoszone warstwami – najtańsze kupimy już za 10-20 złotych za puszkę, bardziej zaawansowane to już wydatek 100-300 złotych. Na oczyszczone z piachu podwozie nanosimy pędzlem lub natryskowo kolejne warstwy, pozwalając im wysychać pomiędzy nakładaniem kolejnych. W ten sposób tworzymy skuteczną, odporną na uderzenia kamieni lecących spod kół powłokę zabezpieczającą. Podobną operację powinniśmy dla pewności powtarzać każdego roku, stosując ten sam środek.

Oglądając podwozie, wielu kierowców niepokoi się niepotrzebnie obecnością rdzawego nalotu na elementach roboczych układu jezdnego. Powierzchownie zardzewiałe wahacze lub drążki, w żaden sposób nie wpływają na komfort i bezpieczeństwo jazdy. Konserwację tych elementów warto przeprowadzić w momencie, gdy w danym samochodzie możemy wymieniać same elementy metalowo-gumowe czy sworznie, bez konieczności demontażu całego wahacza.

Warto też zainteresować się profilami zamkniętymi. W sklepach motoryzacyjnych znajdziemy wiele różnorodnych specyfików przewidzianych właśnie dla tych elementów. Polecamy te na bazie oleju. Docierają w trudno dostępne zakamarki i w miejsca, gdzie procesy korozyjne zaczęły kiełkować. Chemiczne środki wypierają wodę i co ważne, nie zatykają odpływów.

Kontroluj kanały odpływowe

Duży wpływ na rozwój korozji ma szczelność nadwozia i drożność kanałów odpływowych. Jeśli nasze auto parkujemy pod drzewami, to możemy być niemal pewni, że po pewnym czasie kanały odpływowe zostaną zapchane. W efekcie, woda zamiast bezproblemowo spływać pod samochód, będzie zatrzymywać się chociażby na podszybiu, wewnątrz drzwi i progów, prowadząc do kiełkowania rdzy.

W przydomowym garażu w kilkanaście minut zdemontujecie plastikową zabudowę podszybia, co umożliwi usunięcie nagromadzonych liści i innych brudów. W razie wykrycia drobnych i powierzchniowych wykwitów, należy papierem ściernym usunąć nalot. Przygotowaną w ten sposób powierzchnię odtłuścić szmatką nawilżoną rozpuszczalnikiem lub benzyną ekstrakcyjną i po wszystkim nanieść odpowiednią farbę.

Jeśli w aucie jest zamontowany szyberdach, kontrole odpływów warto przeprowadzać co roku. Rutynowej kontroli powinniśmy poddawać także uszczelki. Przeciekająca woda do wnętrza auta, prędzej czy później przyczyni się do powstania rdzawego obszaru na podłodze. To akurat dość łatwo wykryć, bo w kabinie rozprzestrzeni się nieprzyjemny zapach stęchlizny. To samo dotyczy bagażnika, często odseparowanego od przedziału pasażerskiego. Znane są też przypadki zaawansowanej korozji na metalowym panelu tuż pod tylną szybą w sedanach. Gromadząca się latami wilgoć może zasiać prawdziwe spustoszenie. Wtedy jedynym ratunkiem będzie kosztowna interwencja blacharza.

Walka z rdzą - podsumowanie.

Zdecydowanie lepiej zapobiegać, niż leczyć. Warto zatem trzymać w garażu kilka sprawdzonych pojemników ze środkiem chemicznym na rdzę. Inwestycja w równowartości kilkuset złotych zwróci się z nawiązką po latach. Wystarczy regularnie kontrolować stan karoserii i podwozia, by nie obawiać się przedwczesnego zniknięcia progów, fragmentów maski lub elementów konstrukcyjnych.