Mercedes 450 SEL 6.9: mieli go m.in. Szach Iranu, Frank Sinatra, Telly Savalas i James Hunt

Prawie każdy entuzjasta pościgów samochodowych widział film "Ronin" z pamiętnymi rolami Jeana Reno i Roberta De Niro. Gdy zmontowana potajemnie ekipa próbuje przejąć tajemniczą walizkę, rozpoczyna się pościg po nadmorskich drogach Lazurowego Wybrzeża, w którym stary Mercedes stawia czoła Peugeotowi 605 i Citroenowi XM. Choć te sceny były kręcone 22 lata temu, brawurowo prowadzony zabytek podczas starcia ze współczesnymi autami na torze, pokazuje, że najszybszy niegdyś czterodrzwiowy samochód świata nie stał się na starość niedołężnym dziadem.

Który czterodrzwiowy samochód był na tyle dobry, by kupili go Szach Iranu, Frank Sinatra, Telly Savalas i James Hunt? Na tyle dobry, by legendarny Brock Yates przejechał nim bez jakichkolwiek modyfikacji 40 okrążeń toru Road Atlanta?

Na tyle dobry, by do jego przedniego zderzaka Claude Lelouch przytwierdził kamerę, dzięki której nakręcił legendarny film "C'etait un rendez-vous"?

>>>> zobacz wideo: Dramatyczny wypadek podczas wyścigu Daytona 500. Samochód stanął w płomieniach

Zobacz wideo

Jest tylko jeden taki model, flagowy model Mercedesa z lat 1975-1981. W czasach, gdy w sklepach komunistycznej Polski stał na półkach jedynie ocet, a na papier toaletowy trzeba było polować, koncern ze Stuttgartu zbudował samochód, w którym zamontowano bardzo specjalny silnik.

Jednostka napędowa pochodziła z rodziny M100, tej samej, z której silnik w Pullmannie, reprezentacyjnej limuzynie głów państw. Tutaj otrzymał system smarowania z suchą miską olejową - dzięki temu w zakrętach przejeżdżanych szybko na torze smarowanie nie traciło skuteczności, a olej można było zmieniać co 20 000 km (wtedy rzadkość). Poziom oleju sprawdzało się jak w ówczesnym Porsche 911: bagnetem w zbiorniku oleju, przy pracującym, rozgrzanym silniku.

Silnik o pojemności 6,9 litra (stąd oznaczenie modelu: 450 SEL 6.9) miał moc 286 KM i maksymalny moment obrotowy 549 Nm. Sprzężony z 3-biegową automatyczną skrzynią silnik rozpędzał niespełna dwutonowe auto do setki w 7,1 sekundy i pozwalał na osiągnięcie maksymalnej prędkości 225 km/h.

Możliwe było po raz pierwszy zamówienie do tego auta hamulców z układem ABS, a seryjnie wyposażono je w samopoziomujące zawieszenie hydropneumatyczne, które od rozwiązania Citroena różniło się między innymi realizacją napędu pompy z łańcucha rozrządu.

Zbudowano tylko 7380 sztuk Mercedesa 450 SEL 6.9, przez wielu znakomitych kierowców uznawanego za najlepszy produkt marki w jej długiej historii.

Mercedes 450 SEL 6.9Mercedes 450 SEL 6.9 fot. Dieter Rebmann

Wiedziałem, że istnieje, ale sporo czasu zajęło, nim udało mi się swobodnie pojeździć egzemplarzem z kolekcji muzeum Mercedesa w Stuttgarcie.

Dostarczone mi auto w kolorze złotym z brązową, welurową tapicerką, miało na liczniku nieco ponad 1000 km. Musiałem z fabrycznie zaklejonej koperty wyjąć nietkniętą ludzką dłonią instrukcję obsługi - nie wiedziałem bowiem, jaka kombinacja położeń pokręteł na konsoli środkowej uruchamia klimatyzację. Nic dziwnego, użyty w tym aucie system był niezwykle wyrafinowany, produkowała go w USA firma, zaopatrująca koncern Chryslera.

Młodsi entuzjaści samochodów niekoniecznie znają dzieło Leloucha, często nie wiedzą, kim był James Hunt, ale jest szansa, że widzieli genialny film Johna Frankenheimera "Ronin".

Staruszek Frankenheimer, tworzący to dzieło u schyłku życia, wpakował do niego mnóstwo absolutnie powalających scen jazdy samochodem, zrealizowanych naprawdę, a nie przy użyciu komputera.

Miałem szczęście być dwukrotnie szkolony przez francuskich kierowców, którzy pracowali przy produkcji tego filmu, i nadal mam ogromny szacunek dla poziomu realizacji samochodowych scen. Lubię tę, w której Jean-Louis Schlesser pokazał pozostałym kaskaderom, że drętwym Audi S8 da sie pojechać bokiem po kostce, i tę, w której Robert De Niro przekonująco udaje, że pędzi Peugeotem 406 pod prąd po obwodnicy Paryża.

Najmilej jednak zawsze wspominam ten moment, gdy dostrzegam (tak, jak to zaplanował reżyser, który kiedyś sam miał dwa takie auta) oznaczenie na tylnej klapie Mercedesa W116, którym na miejsce zasadzki nieopodal Nicei przyjeżdżają Reno z De Niro.

Mercedes 450 SEL 6.9Mercedes 450 SEL 6.9 fot. Dieter Rebmann

To 450 SEL 6.9. Warto obejrzeć, jak sobie radzi w dalszych scenach. Postanowiłem sprawdzić na krętych drogach Schwarzwaldu, czy rzeczywiście, jak mówili współcześni, daje się rzucać w zakręty niczym Mini.

Nie do końca, ale prawie. Zawieszenie pozwala na ignorowanie nierówności dróg i, choć 6.9 mocno się przechyla, mięsistość reakcji podwozia i układu kierowniczego daje ogromną pewność siebie.

Nie potrzeba więcej biegów niż 3, gdy prawą stopą kontroluje się tak kosmiczny silnik. Chciałbym, aby dzisiejsze samochody były tak naturalne i przewidywalne w swoich reakcjach - ale to teraz rzadkość.

Uśmiech nie znikał z mojej twarzy, gdy płynnie wpuszczałem złotego Mercedesa w kolejne serie zakrętów, brzmienie silnika, atmosfera w kabinie, zapach, to wszystko potęgowało wrażenie obcowania z techniczą magią.

Przy 200 km/h jest stabilny jak skała, i żadna elektronika do tego nie jest potrzebna. Wyprzedzanie najnowszych modeli Mercedesa, BMW i Porsche to czysta radość, a miny ich kierowców warte są wszelkich wyrzeczeń.

Każdy detal tego auta mnie zachwyca. Staromodnie czytelne tarcze przyrządów, mechaniczna pamięć częstotliwości radia, nietknięta welurowa tapicerka - kiedyś droższa od skórzanej.

Wiem, że utrzymanie Mercedesa 450 SEL 6.9 w należytym stanie wymaga sporych nakładów pieniężnych, ale wszystko jedno. Remont hydropneumatycznego zawieszenia trzeba robić tylko raz na jakiś czas. Samochód ten nigdy nie zniknie z mojej długiej listy aut, które chciałbym sobie kupić, nim umrę.

Jazda nim jest zwyczajnie zbyt przyjemna i skoro był dostatecznie dobry dla De Niro...

Więcej o: