Opinie Moto.pl: Opel Grandland X Hybrid 4 - napędzają go trzy silniki, rozpędza się jak luksusowa limuzyna

Opel Grandland X jest w sprzedaży od jesieni 2017 r. Teraz pojawiła się wersja Hybrid4 z bardzo ciekawym napędem hybrydowym.

Obok mniejszego Crosslanda Grandland X był pierwszym samochodem powstałym po przejęciu Opla przez koncern PSA. Bazuje na platformie EMP2 i technicznie ma sporo wspólnego z Peugeotem 3008, ale stylistycznie znalazł się na drugim biegunie. W ofercie niemieckiej marki zastąpił jednocześnie poprzedni SUV (Antara) i minivana (Zafira). Jak większość modeli Opla Grandland X jest zaprojektowany raczej dla konserwatywnej klienteli, która w ostatnich latach gremialnie przesiadła się z minivanów na SUV-y, ale ma klasyczne przyzwyczajenia.

Opel Grandland X Hybrid4Opel Grandland X Hybrid4 fot. Łukasz Kifer

Klasyczna linia Grandlanda X robi dobre wrażenie

Model Grandland X ma spokojne, chociaż zaokrąglone kształty. Linie nadwozia nie rzucają na kolana, ale mogą się podobać. Nie jestem fanem górnej części nadwozia w kolorze czarnym, ale na szczęście pakiet nazwany "czarny dach" nie jest obowiązkowy i wymaga dopłaty.

W środku jest jeszcze bardziej konserwatywnie. Praktyczne wnętrze spodoba się tradycjonalistom, którzy narzekają na wszechobecne ekrany zastępujące klasyczne wskaźniki. Wyświetlacze znajdziemy i w Grandlandzie X, ale nie dominują w jego wnętrzu. Nawigacja i system multimedialny jest obsługiwany za pomocą centralnego ekranu o przekątnej 8 cali. Znacznie mniejszy, bo 3,5-calowy ekran umieszczono między czterema klasycznymi "zegarami" przed kierownicą.

>>>>> zobacz wideo: "Ale jest suwak!" No właśnie nie. Policja pokazuje nagranie kierowcy, który wymusił pierwszeństwo i tłumaczył się jazdą na suwak

Z prawej strony jest prędkościomierz, z lewej zamiast obrotomierza - wskaźnik wykorzystania i mocy zespołu napędowego i trybu pracy. Nad nimi wskaźniki naładowania akumulatorów i poziomu paliwa. Konfiguracja jest czytelna, z wskaźnika zastępującego obrotomierz można się dowiedzieć, czy samochód w danym momencie wykorzystuje energię do napędzania samochodu, czy raczej ją gromadzi.

Dokładniejsze informacje na temat tego co dzieje się z trzema silnikami - które dostarczają aktualnie moment obrotowy i jaki jest przepływ energii - są przekazywane przez odpowiedni ekran komputera pokładowego pomiędzy głównymi wskaźnikami.

Opel Grandland X Hybrid4Opel Grandland X Hybrid4 fot. Łukasz Kifer

Kabina Grandlanda X dosyć szybko się zestarzała

Lubię tradycyjne, ergonomicznie zaprojektowane wnętrza, ale cenię też wszechstronność dobrze zaprojektowanych multimediów. Wnętrze Opla jest poprawne, ale szybko zaczęło trącić myszką. Postęp w projektowaniu nowoczesnych samochodów dokonuje się tak szybko, że tablica przyrządów Grandlanda X wydaje się starsza, niż jest w rzeczywistości. Małe ekrany nieco rażą i ograniczają możliwości konfiguracji i wygodę interakcji z użytkownikiem.

Za to w kabinie jest dużo miejsca. Z przodu łatwo zapomnieć, że siedzimy w kompaktowym samochodzie o długości około 4,5 m, bo jest naprawdę przestronnie.

Zadbano tez o różne praktyczne schowki, bezprzewodową ładowarkę do telefonu i wygodną pozycję za kierownicą. Wnętrze jest też racze oryginalnie zaprojektowane.

Skojarzenia z francuskimi modelami koncernu PSA budzi tylko konsola środkowa pomiędzy przednimi fotelami. Do dyspozycji mamy też bagażnik o pojemności 390 l i regularnych kształtach.

Multimedia nie szokują oprawą graficzną, ale są proste w obsłudze i nie sprawiają problemów, a jeśli komuś się nie podobają może korzystać z funkcjonalności Apple CarPlay albo Android Auto i podłączyć do samochodu swój smartfton. Tworzywa użyte do wykonania tablicy przyrządów i większości wnętrza są przyzwoitej jakości, głównie miękkie i nie trzeszczą, ale czarna kolorystyka robi dość smutne wrażenie.

Gwiazdą Grandlanda X Hybrid4 jest nowoczesny napęd hybrydowy

Zdecydowanie najciekawszy element Opla Grandland X to nowy napęd hybrydowy. Jest oferowany w dwóch odmianach: Hybrid i Hybrid4. Oba dają możliwość ładowania akumulatorów zewnętrznym źródłem prądu. Pierwszy z nich ma napęd na przednią oś i dwa silniki: spalinowy i elektryczny.

Do jazd testowych była dostępna najdroższa wersja Grandland X Hybrid4 wyposażona w napęd na cztery koła, a moment obrotowy dostarczają aż trzy silniki. Dwa z nich zostały umieszczone z przodu i napędzają przednią oś za pośrednictwem 8-stopniowej automatycznej przekładni. Trzeci znalazł się przy tylnej osi to na nią przekazuje swój moment obrotowy. Jak łatwo się domyślić dwa z nich są elektryczne.

Grandland X Hybrid4 rozpędza się jak luksusowa limuzyna

Benzynowy turbodoładowany silnik ma pojemność 1,6 l i w wersji Hybrid4 rozwija moc 200 KM, a dwie maszyny elektryczne odpowiednio: 110 KM (z przodu) i 113 KM (z tyłu).

Z prostego dodania parametrów wynikałoby, że połączona moc silników to ponad 400 KM, ale tak nie jest. Maksymalna dostępna jednocześnie moc zespołu napędowego wynosi 300 KM, ale to aż nadto do sprawnego rozpędzania kompaktowego SUV-a.

Grandland X Hybrid4 rozpędza się od 0 do 100 km/h w 6,1 s i osiąga prędkość maksymalną 235 km/h. W każdej chwili czuć potężny wynoszący maksymalnie 520 Nm moment obrotowy, który sprawia, że Grandland X w tej wersji przyspiesza tak efektywnie.

W dodatku robi to bez wysiłku i w stylu kojarzącym się z luksusowymi limuzynami. Do takiego rozpędzania się nie pasuje tylko dźwięk 4-cylindrowego silnika i częste zmiany biegów. Odgłosy nie są męczące, bo jest dobrze wyciszony, ale razem z natychmiast pojawiającym się momentem obrotowym wywołują dysonans poznawczy. Trudno uznać to za wadę, bo Grandlandem X Hybrid4 jeździ się bardzo dobrze, nie tylko na prostej.

Współpraca silników i szybkość reakcji napędu jest imponująca

Mimo, że napędy przedniej i tylnej osi nie są w żaden sposób fizycznie połączone, współpracują bardzo dobrze i sprawiają, że ta wersja zachowuje się najbardziej neutralnie i bardzo sprawnie pokonuje zakręty. Dzięki silnikom elektrycznym przy obu osiach nie musimy czekać aż spalinowy "się rozkręci" i od razu po wciśnięciu pedału przyspieszenia czujemy jak moment obrotowy trafia na koła i to w idealnych trakcyjnie proporcjach.

Benzynowa turbodoładowana jednostka wspomaga elektryczne po minimalnej zwłoce spowodowanej rozkręcaniem się turbosprężarki i ewentualnym zredukowaniem biegu, ale elementy zespołu napędowego współpracują bardzo naturalnie i płynnie. Zastrzeżenia można mieć jedynie do precyzji układu kierowniczego, która nie dorównuje własnościom jezdnym samochodu.

Napęd Hybrid4 w Oplu Grandland X działa naprawdę sprytnie

Zespół napędowy Hybrid4 może pracować w jednym z czterech trybów i kryje kilka niespodzianek. Po pierwsze dostępny jest program jazdy elektrycznej, w którym Opel w ogóle nie uruchamia silnika benzynowego.

Dzięki akumulatorom trakcyjnym o pojemności 13,2 kWh Grandland X Hybrid4 może się poruszać korzystając wyłącznie z tylnego silnika elektrycznego. Maksymalny możliwy zasięg to 59 km zgodnie z procedurą pomiaru WLTP.

W czasie jazd nie udało się go osiągnąć - był bliższy 35 km. Częściowo można za to winić zimową pogodę i wymagającą górską trasę. Zużycie benzyny w czasie testu w zależności od fantazji kierowcy i konfiguracji drogi osiągało od nieco powyżej 5 l/100 km do ponad 7 l/100 km.

W czasie codziennego poruszania się po mieście tą wersją Grandlanda X teoretycznie można jeździć w ogóle nie korzystając z silnika spalinowego. Oczywiście tylko wtedy, kiedy nie przekraczamy dostępnego zasięgu, a przerwach mamy gdzie doładować akumulatory.

Opcjonalnie dostępna szybsza ładowarka na pokładzie Grandlanda przyjmuje prąd o mocy do 7,4 kWh - wtedy naładowanie do pełna akumulatorów zajmie 1:50 h. Fabrycznie jest oferowana słabsza, która ma moc 3,6 kWh i w tym przypadku minimalny czas ładowania będzie dłuższy.

Bardziej istotne jest, że w elektrycznym trybie pracy nawet przy maksymalnym wciśnięciu pedału przyspieszenia nie uruchomi się silnik spalinowy, samochód przez cały czas zachowuje się jak elektryczny i jest tylnonapędowy.

Tryby jazdy kryją kilka przyjemnych niespodzianek

Pozostałe tryby to: Sport, All-Wheel Drive i Hybrid. Ten ostatni kryje kolejną ciekawą funkcjonalność, nazwaną e-Save. Przy jej użyciu można zmusić samochód do ładowania akumulatorów w czasie jazdy, tak by przygotował się do przejechania określonego zasięgu (10 km, 20 km lub maksymalnego możliwego do uzyskania), na przykład przed wjechaniem do centrum miasta, które jest strefą zerowej emisji.

Ładowanie odbywa się przy użyciu systemu odzyskiwania energii w trakcie hamowania (może pracować w dwóch trybach różniących się efektywnością) oraz silnika spalinowego, a proporcje zależą od ukształtowania drogi i stylu jazdy. Oczywiście ładowanie akumulatorów silnikiem spalinowym nie jest najbardziej ekonomicznym ani ekologicznym sposobem, ale miło, że Opel daje taką możliwość. Dzięki temu samochód stał się jeszcze bardziej funkcjonalny.

Grandland X Hybrid4 ma najlepsze osiągi w gamie Opla

Wyposażenie Opla Grandland X Hybrid4 jest bogate. Znajdziemy w nim systemy dbające o bezpieczeństwo pasażerów, pieszych i wspomagające kierowcę w czasie jazdy, multimedia z nawigacją satelitarną, dwustrefową klimatyzację i dużo innych elementów. Większość z nich jest oferowana w cenie samochodu, która wynosi niecałe 195 tys. zł za wersję Elite i około 204 tys. zł za model Ultimate.

To dużo, ale przynajmniej pod względem osiągów ta wersja Grandlanda X teraz pełni rolę flagowego modelu Opla, bo nawet Insignia nie oferuje lepszych parametrów. Gdyby ktoś chciał oszczędzić nie rezygnując z nowej technologii hybrydowej, może kupić Grandlanda X Hybrid (z 224-konnym zespołem napędzającym tylko przednią oś) za nieco ponad 160 tys. zł. Nie jeździliśmy nim, ale na pewno nie jest tak ciekawy jak model Hybrid4.

Więcej o: