Z dwójką dzieci wjechał na przejazd kolejowy mimo opuszczających się rogatek. Miał 2,5 promila

Kolejny dzień, kolejny mrożący krew w żyłach raport policji. Tym razem złapano pijanego kierowcę, który zignorował opuszczające się rogatki. Oprócz prawie 2,5 promila we krwi miał jeszcze dwoje dzieci w aucie.

Policjanci ze średzkiej komendy podczas patrolu zatrzymali się przed przejazdem kolejowym w miejscowości Malczyce z uwagi na palące się czerwone światło oraz opuszczające się rogatki. Byli bardzo zdziwieni, kiedy jadący z naprzeciwka opel zignorował nadjeżdżający pociąg i po prostu przejechał przez przejazd. Funkcjonariusze oczywiście ruszyli w pościg i zatrzymali nieodpowiedzialnego kierowcę. Ten okazał się być kompletnie pijany.

Ku zaskoczeniu policjantów mężczyzna, który wysiadł z samochodu, nie mógł utrzymać równowagi ani się wysłowić. Ewidentnie znajdował się pod wpływem alkoholu, którego zapach był wyczuwalny od niego nawet z większej odległości

- czytamy na oficjalnej stronie polskiej policji. Wynik kontroli trzeźwości? 2,5 promila.

Jakby tego było mało, okazało się, że w samochodzie oprócz samego kierowcy było jeszcze dwoje jego małoletnich dzieci (13 i 15 lat). Policjanci zatrzymali 42-latka i odebrali mu prawo jazdy, a samochód oraz dzieci przekazali innej dorosłej osobie.

Co grozi pijanemu kierowcy opla? Nie tylko utrata prawa jazdy:

Odpowie on za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości. Ponadto musi liczyć się również z konsekwencjami karnymi w związku z narażeniem na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu swoich małoletnich dzieci, nad którymi sprawował opiekę

- podaje policja. O jakiej karze mówimy? Sąd może zdecydować nawet o pięciu latach pozbawienia wolności.

>>> Centymetry od tragedii. PKP opublikowało nagranie z przejazdu kolejowego:

Zobacz wideo