Kto to kupuje, czyli po co nam samochody premium i luksusowe?

Drogie, piękne, niedostępne - tak było jeszcze kilka lat temu. Dziś można nie tylko popatrzeć, dotknąć, pozazdrościć sąsiadowi samochodu za kilkaset tysięcy złotych. Dziś można mieć na własność samochód luksusowy, pod warunkiem, że ma się pieniądze. Pytanie tyko, po co nam drogie auta klasy premium i luksusowe?

Pamiętacie kultowy „Kogel-mogel” i scenę, w której Wolańska (Ewa Kasprzyk)... wypala do męża: „Marian, tu jest jakby luksusowo!”? Ta prosta i naturalna metoda na okazanie emocji (bez względu na podtekst lub kontekst) działa od wieków. To się nie zmieniło. Zmienił się nasz stan posiadania i dostęp do dóbr uznawanych ogólnie jako luksusowe.

Zobacz Wideo: Spektakularne, czterodrzwiowe coupe o długości 5 m. Przyglądamy się z bliska nowemu Audi A7

Zobacz wideo

Reakcje wciąż pełne zachwytu słyszę kiedy wsiadam z towarzystwem do samochodów typu lux torpeda. Tu się sypie litania ochów i achów: że pięknie wykończone, że komfort podróżowania, że nowoczesny, spersonalizowany, cudny, słowem... „cuś piknego i niedrogo” ;)

Pod warunkiem, że nie musisz za to „cuś” płacić. Tym razem na warsztat biorę więc samochody z górnej półki. Jak na nie reagujemy? Po co nam one? Co nam daje posiadanie albo chociaż przebywanie w tym luksusowym towarzystwie na czterech kołach?

>>> TRWA PLEBISCYT THE BEST OF MOTO. ZAGŁOSUJ NA SAMOCHÓD ROKU MOTO.PL I WYGRAJ NOWĄ HONDĘ CIVIC <<<

Umówmy się od razu, że raczej jesteśmy czuli na otaczające nas piękno. To na czterech kołach też. Nie da się ukryć, że zaraz obok segmentu samochodów sportowych, które automatycznie uruchamiają w nas guzik z napisem adrenalina i zachwyt, są też te luksusowe, które cieszą oko miłośników motoryzacji i zwracają uwagę przeciętnego zjadacza chleba, czasem wywołują ukłucie zazdrości.

Kolejny guzik włącza się samoczynnie i uruchamia niepokojącą myśl, która nie daje nam spokoju:

- Co ten stary dziad robi w takim wozie? Albo ...

- Taka młoda (lub młody), w aucie za grubą kasę? Nooo, na pewno sama zarobiła... To stereotyp, który resztkami sił trzyma się życia, bo czasy się zmieniły – dziś na samochód luksusowy stać nie tylko prezesów korporacji. Lubimy żyć wygodnie, tu i teraz i nie chcemy dłużej czekać na luksus.

Załóżmy, że stać nas – czytelników i piszącą te słowa - na jeden z super samochodów, i że przy wymianie, dajmy na to: tarcz, klocków i zacisków możemy raz na jakiś czas "wyskoczyć" z 45 tys zł. Teraz wyobraźmy sobie, że ten super samochód zostaje chwilowo bez dostępu do strzeżonego parkingu, garażu lub miejsca postojowego pod budynkiem i ląduje na osiedlowym parkingu...

Nie wiem jak wy, ale ja nie przespałabym żadnej nocy, dopóki moja super fura nie trafiłaby w bezpieczne miejsce. Pilnowałabym tego cuda jak oka w głowie, żeby przypadkiem nie zniknął raz na zawsze, zaraz po zakupie za milion monet.

Tak, wiem, że są systemy zabezpieczające i GPS-y.

Wiem też, że sprawni złodzieje potrafią się z nimi rozprawić w mniej niż 10 sekund i zawsze są dwa kroki przed najnowszą technologią.

Dagmara Kowalska i Porsche CayenneDagmara Kowalska i Porsche Cayenne Archiwum autorki

Wniosek numer jeden nasuwa się sam: po co mi samochód, który zrobi ze mnie niewolnika i ochroniarza przy okazji?

Dwa, możesz być najostrożniejszym kierowcą na świecie, widzieć wszystko i przewidywać każdy ruch innych w promieniu kilometra, a i tak ten twój luksusowy towar na czterech kołach, ktoś kiedyś przytrze, obije, obtłucze.

Wniosek numer dwa: obita luksusowa fura wymaga zainwestowania w terapeutę żeby wyjść z traumy pierwszej przycierki i nie wpaść w półroczną depresję.

Przypomina mi się pewna historia z testowania Mercedesa CLS. Wybrałam się w podróż do Zakopanego, żeby sprawdzić wszystkie możliwości najpiękniejszego i najdłuższego wówczas samochodu luksusowego jakim miałam okazję się pobawić.

O jego ponadprzeciętnej długości przekonałam się, kiedy szukałam odpowiedniego miejsca parkingowego. Zeszło mi pół godziny, kiedy w końcu wkleiłam się w jedyne wolne miejsce w okolicy Krupówek.

I tak, co 10 minut z duszą na ramieniu wyskakiwałam z knajpy, żeby zobaczyć czy samochód jeszcze stoi i czy nie jest przytarty. Zasnęłam spokojnie dopiero kiedy zostawiłam Mercedesa na strzeżonym parkingu hotelowym.

Wiadomo, że auta testowe mają dobre ubezpieczenie, ale jak się jeździ własnym pełnoletnim autem konkurencyjnej marki, strach o nieswój samochód jest większy niż o własną nerkę. Od tamtego czasu wiem, że luksus musi kosztować ;) Byle nie zdrowie.

Abstrahując... Zastanówmy się – co takiego fascynuje nas w luksusowych samochodach? Według mnie, ta półka jest szeroka. Mieści się na niej Volvo, Aston Martin, Mercedes, Lamborghini, McLaren, Ferrari i inne cuda techniki współczesnej motoryzacji.

W pojęciu tym mieszczą się nowoczesne bolidy o wyglądzie dopracowanym co do najmniejszego szczegółu, wozy o pięknych kształtach, eleganckie limuzyny, sportowe demony prędkości z fenomenalną wręcz ergonomią, niebanalnymi multimediami i precyzyjnymi systemami bezpieczeństwa.

Wszystko co daje wrażenie, że samochód sam jedzie, a nawet, że sam o siebie potrafił zadbać. Słowem: moc, wygoda, wygląd, detale, dźwięk i poczucie bezpieczeństwa składają się potencjalnie na auto luksusowe.

Dodać trzeba, że powinno kosztować nie mniej niż 285 tys. zł. Co znaczy tyle, że na serwisie u Pana Miecia nie da się zaoszczędzić, a przeróbka na gaz będzie żenującą próbą wejścia w krąg posiadaczy aut luksusowych.

Dlatego właśnie te samochody robią na nas ogromne wrażenie. Są nieosiągalne? Już nie. Kupujemy je coraz częściej, choć dla części z nas dalej są w sferze marzeń i rekompensujemy je sobie modelami premium.

Segment samochodów z wyższej półki rozwija się w ciągu ostatnich lat najszybciej. W ubiegłym roku wzrósł o 17%, a do 2023 roku może osiągnąć poziom 26,4 mld zł – to dane z KPMG.

Najczęściej kupujemy premium i luksus serwowany po niemiecku: Mercedes, BMW i Audi mają żniwa. Sprzedaż samochodów na poziomie 10 tys. modeli premium robi wrażenie. Smakuje nam także luksus w wersji japońskiej, w Lexusie i lubimy poczuć komfort gwarantowany Volvo.

Kupujemy Land Rovery, Mini, Porsche, Jaguary, rzadziej, ale częściej niż w ostatnich latach - Maserati, Bentleye i Ferrari. W ubiegłym roku w Polsce zarejestrowano 13 samochodów marki Lamborghini.

Powoli kruszy się stereotypowy beton mówiący o tym, że za kierownicą luksusowej bryczki siedzi doświadczony kierowca o gołębim kolorze włosów. Na luksus stać coraz młodszych.

Samochody premium i luksusowe kupują eksperci od nowych technologii, właściciele firm internetowych i startup’ów. Przebierają, wybierają, personalizują - tworzą własne luksusowe środowisko. Eksperci przewidują, że luksus nam się nie znudzi.

Z samochodami luksusowymi jest trochę jak z dziełem sztuki... Miło popatrzeć, popodziwiać, ale nie wszystkie dzieła sztuki trzeba mieć w domu.