Nissan Patrol

Nazwa? Krótka i treściwa. Patrol. Po prostu. Bez żadnych dodatków. Skrót GR (Grand Raid) stosowany od 1988 r. przeszedł do historii. Mimo to w przypadku modelu 2005 mniej oznacza więcej. O co chodzi? Tym razem wcale nie o pieniądze

Wiadomo, terenówki nie poddają się tak łatwo modzie. Co wcale nie znaczy, że cały segment zapadł w śpiączkę. Firmy produkujące woły robocze z napędem 4x4 często wprowadzają nowe wersje, które nawet na piąty rzut oka nie różnią się od poprzednich. Klasa G, Wrangler, Defender nie są wyjątkami. Ostatnio jednak czuć powiew świeżości, który dobiega z Dalekiego Wschodu. Japończycy udowadniają, że można budować solidne samochody wyglądające inaczej niż skrzyżowanie traktora z kontenerem na śmieci. Do interesujących kształtów Mitsubishi Pajero i Toyoty Land Cruiser dołączyły linie odmienionego właśnie Nissana Patrola. Samochód zaraz po jesiennej prezentacji w Paryżu zajechał pod naszą redakcję.

Tu zaszła zmiana. I to jaka!

Tym razem nie udało mi się wywinąć. Lemski, korzystając z pogody, nie zsiadał z motocykla. Włodarski przepadł gdzieś w Azji. Mroczka też ze świecą szukać. Słowem, zostałem wrobiony. Mój wyrok miał 5,15 m długości i średnicę zawracania większą niż katowickie rondo. Stał na parkingu pomiędzy innymi samochodami jak wyrzut sumienia. Grymaszę? Nie. Po prostu pamiętam, jak dwa lata temu przyszło mi się zimą poruszać po stolicy poprzednim wcieleniem Patrola, modelem GR. Głośnym, trzęsącym i topornym. Nawet nie miał radia, żeby zagłuszyć świst opływającego powietrza. A teraz Nissan twierdzi, że poprawił swoją największą terenówkę. Dodali automatyczne zatyczki do uszu? A może pompowaną poduszkę pod "cztery litery"? Ciekawość jednak zwyciężyła i po chwili moje oczy zrównały się poziomem z maską Patrola. Z jej końca wyrastała ta sama, niemal pionowa przednia szyba z nieosłoniętymi wycieraczkami. Przekleństwo w czasie śnieżycy. Zamarzające płatki śniegu oblepiają pióra tak skutecznie, że co kilka kilometrów trzeba się zatrzymywać, by oczyścić je z lodu. Dlaczego nikt jeszcze nie wymyślił podgrzewania szyby jak w Foresterze? Może następnym razem? No, stary. Urosłeś! Mruknąłem pod nosem, patrolując Patrola. Nieznacznie, ale jednak. Ostatnie zabiegi stylistyczne wygładziły nieco karoserię, pojawiły się nowe światła z tyłu i zmienione lampy z przodu. Pomiędzy tymi ostatnimi wyrósł grill do złudzenia przypominający atrapę z modelu Titan. Potężnego pikapa z 300-konnym silnikiem V8 sprzedawanego przez Nissana w USA. Zrozumiałem przesłanie. Pora ujarzmić bestię.

Otwierając drzwi, pożałowałem, że nie założyłem luźniejszych spodni. Ciekawe, kiedy w terenówkach zaczną montować wysuwane schodki, jak choćby w małych samolotach pasażerskich? Rozkładane stopnie z Defendera też by się od biedy nadały. Tylko że nie pasują do nowoczesnych kształtów japońskich terenówek. Nie pozostaje nic innego, jak złapać za pokaźny uchwyt przy przednim słupku i podciągnąć się do wnętrza. Ooo! Nie poznaję kolegi! To się nazywa gruntowny remont. Zmiany w środku mogą zaskoczyć każdego, kto miał do czynienia z poprzednikiem. Kilka rodzajów plastiku na wygładzonej desce rozdzielczej, nowe kolory i sztuczne drewno, któremu jednak bliżej do oryginału. Wykonanie bez zarzutu. Pokrętła klimatyzacji przypominają te z 350Z i X-Traila, a ozdobne wykończenie skórzanych siedzeń... Zaraz, zaraz. Czy japońscy inżynierowie nie wzięli przypadkiem na warsztat nowego Range Rovera? Kremowa skóra, różane drewno, miękkie plastiki. Nawet jeśli tak, Patrolowi nie wyszło to na złe.

Względnie ogromny

Pod płaską jak stół pokrywą znajduje się jeden z najbardziej okazałych czterocylindrowych silników montowanych w osobówkach i terenówkach. Trzy litry pojemności, czyli po trzy ćwiartki na cylinder. Skok tłoka to ponad 10 centymetrów. Większy mają już chyba tylko silniki okrętowe. Cała maszyneria powoli budzi się do życia. Tutaj nikt nie stara się ukryć, że mamy do czynienia z turbodieslem. Lekka trzęsawka nawet dodaje uroku, a chropowaty dźwięk silnika wywołuje respekt. Niby tylko 160 koni (o dwa więcej niż poprzednio), ale już 380 niutonometrów, czyli o 24 więcej. W rezultacie możesz ruszać nawet z czwartego biegu bez obawy, że silnik zgaśnie. Przećwiczone!

Sunąc majestatycznie ulicami miasta, doszedłem do wniosku, że to wcale nie najgorszy środek komunikacji. Widać wszystko jak na dłoni, nikt nie ryzykuje zajeżdżania drogi, a zawracanie? Cóż. Wystarczy stanąć w poprzek jezdni, podnieść rękę w geście podziękowania i po stu obrotach wielką kierownicą pojechać w swoją stronę. Nikt nie odważy się nawet zatrąbić. Jednak po kilku takich akcjach czuję się jak po wizycie na siłowni. Parkowanie precyzyjne też wymaga wysiłku i przypomina trochę manewrowanie lotniskowcem w ciasnym porcie. Wyobraź sobie wjazd na parking podziemny. Najpierw odruchowo pochylasz głowę, przejeżdżając pod znakiem wiszącym u sufitu. Spokojnie! Niby ograniczenie wysokości do dwóch metrów niczym nie grozi Patrolowi, ale ciągle masz wrażenie, że o coś zahaczysz. Potem pozostaje wyszukanie miejsca do parkowania. Po kilku nieudanych próbach wsunięcia się między auta pojechałem na sam koniec parkingu, fundując sobie kilkusetmetrowy spacer. Pod koniec drogi mam ochotę wrócić po auto. Wrócić i nauczyć nim dobrych manier młodego mężczyznę z dziewczyną bezceremonialnie parkujących na miejscu dla niepełnosprawnych. I z satysfakcją patrzeć, jak pod zderzakiem Patrola ofoliowany Civic kurczy się do rozmiarów wózka na zakupy.

Drugą lekcję pokory odebrałem podczas wizyty u Wojtka Cołoszyńskiego. Opanowanie 2,5 tony na płycie poślizgowej to dopiero sztuka! Tym bardziej że próżno szukać tu elektroniki w stylu ESP. Mimo to ciężki Patrol spisał się nie najgorzej, choć błędów nie wybaczał. To prawdziwy samochód dla prawdziwych twardzieli i przyznaję, że całodzienna jazda po mieście za jego kierownicą jest nieco męcząca. Z drugiej strony daje dużo satysfakcji. Siedzisz na skórzanym tronie. Dźwignia zmiany biegów to berło, kierownica to tarcza z herbem. Poczucie władzy. Kuszące, ale i niepokojące. Na szczęście i na to znalazło się antidotum. Antidotum stanęło obok mnie na skrzyżowaniu. Dodge Ram 3500, pikap z podwójną kabiną, bliźniakami na tylnej osi i wiele mówiącym napisem 5,9l Cummins Turbo Diesel na drzwiach. Jego lusterka były większe od łopaty grabarza. Monstercar from USA. Patrzyłem kątem oka i czułem, jak uchodzi ze mnie powietrze. To tak czują się kierowcy Matizów przy Patrolu? Nie zazdroszczę!

Tyle luksusu w błoto?

Mając do dyspozycji takie auto, czułem, jak palą mnie opony na asfalcie. W teren, w teren, miły bracie, tam przygoda czeka na cię! Jedyny problem to seryjne, całosezonowe opony Bridgestone Dueller H/T w rozmiarze 275/65 R17. Do wszystkiego, czyli... do niczego. Ni to szosówki, ni zimówki, a na pewno już nie gumy do jeżdżenia w ciężkim terenie. W końcu wylądowaliśmy na torze przeszkód należącym do dilera Nissana z Łomianek. Już po kilkunastu minutach Patrol bez najmniejszego wysiłku pokonał wszystkie utrudnienia. Podjazdy po mokrych pniach? Proszę bardzo! Zjazd z błotnistego wzgórza? Nie ma problemu! Jazda po wertepach? Cóż za wykrzyż! Wszystko na jedynce, z włączonym reduktorem i bez muśnięcia gazu czy hamulca. Jedno jest pewne. To wcale nie zabawka, tylko zawodowe narzędzie do pokonywania przeszkód. A że z klimatyzacją, zmieniarką CD i skórzanymi fotelami? Znawcy tematu i tak bardziej docenią dwa sztywne mosty, solidny reduktor, automatyczne piasty, blokadę tylnego mechanizmu różnicowego i odłączany stabilizator tylnej osi. To ostatnie rozwiązanie działa zaskakująco skutecznie. W trudnym terenie, gdy przechyły nadwozia bywają spore, stabilizator można wyłączyć. Dzięki temu karoseria nie przechyla się, pozwalając zawieszeniu na jeszcze większy skok. Wracając na twarde podłoże, stabilizator można włączyć tym samym przyciskiem i bez obaw pokonywać łuki z większymi prędkościami. Przy okazji parę słów uznania dla zawieszenia. W materiałach prasowych nie znalazłem informacji, że je poprawiono. Pamiętając ostatniego GR-a, mam jednak wrażenie, że nastąpiły tu drobne zmiany. Tłumienie jest znacznie skuteczniejsze, a poza tym zawieszenie nie buja. No i jakość wykonania o niebo lepsza. Nie słychać stuków, skrzypień czy hałasów dochodzących podczas pracy nadwozia na nierównościach. A może to tylko kwestia niewielkiego przebiegu?

Po wjechaniu w trudniejszy teren opony zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Kolos ześlizgiwał się bezradnie, mieląc wszystkimi kołami. Nie wszystkie zbocza udało się zdobyć, choć wjeżdżały na nie inne pojazdy. Mniejsze, lepiej przygotowane do jazdy i przede wszystkim lżejsze. Zjazd ze stromego zbocza wymagał pewnego przygotowania psychicznego. Pamiętając rady doświadczonych kierowców, za wszelką cenę starałem się nie przeszkadzać samochodowi w pełzaniu w dół na reduktorze. Mimo to prawa stopa cały czas wisiała nad pedałem hamulca w pełnej gotowości. Na szczęście tym razem nie trzeba było interweniować. Masa Patrola sprawiła, że ostatecznie nie odważyłem się pokonać kilku małych przepraw. Głębokość brodzenia to słuszne 70 cm, ale przy takim obciążeniu i słabych oponach mógłbym spędzić resztę popołudnia po kolana w błocie. Kiepska perspektywa, choć niektórzy to uwielbiają. Poza tym szkoda było niszczyć eleganckie felgi i rysować gładki, metalizowany lakier. Jeden z dwóch elementów, za które trzeba dopłacić w pakiecie Elegance. Drugim są dwa dodatkowe fotele, które czynią z Patrola samochód dla siedmiu osób.

Nie tylko na wertepy

Nowy Nissan Patrol wydaje się maszyną stricte użytkową. Ale jest czymś więcej. Mało kto, wydając dziś przeszło 200 tys. zł, będzie go wytrząsał na wertepach. Czyli zgodnie z przeznaczeniem. Lepiej przecież kupić coś starego za kilkanaście tysięcy i nie przejmować się odpadającymi plastikami czy drogimi chromami. Dlatego tak duży nacisk położony został na wygląd, wykonanie i wyposażenie największego Nissana 4x4. To już coś więcej niż tylko prosty pojazd dla prostych ludzi. To coś więcej niż jego fotogeniczni krewniacy z literami UN na boku. Patrol 2005 stał się luksusowym samochodem, który można wziąć w leasing i podróżować nim każdego dnia w sprawach służbowych, z rodziną czy na wakacje. W każdej chwili niewielkim kosztem można jednak przysposobić go do ciężkiego terenu, co przyjmie bez słowa sprzeciwu. Nawet jeśli zapomnisz zmienić w nim olej czy filtr powietrza, pojedzie dalej. Luks torpeda to nie jest, ale też nie szybkość miała być jego atutem. Prostota w najwygodniejszym opakowaniu? To jest w nim najlepsze!

[KOMPENDIUM]

[NASZE POMIARY]

+ nieźle, (-) kiepsko, = przeciętnie

dane fabryczne

[Zdaniem mistrza]

Jak na terenówkę Patrol zaskakuje dużym komfortem przy sporych możliwościach jazdy po bezdrożach. Ergonomia jest na dobrym poziomie, choć kierownica z wstawkami z drewna nie najlepiej leży w dłoniach. Trudno znaleźć tu choćby cień sportowych doznań. Muszę jednak przyznać, że podwozie zestrojono bardzo poprawnie. W opanowaniu Patrola w poślizgu pomaga idealny rozkład mas, ale pamiętajmy, że mamy do czynienia z 2,5-tonowym kolosem, a prawa fizyki dla takich samochodów bywają bezlitosne. Szkoda, że Nissan jest tak drogi. Z drugiej strony konkurencja wcale nie jest tańsza.

[GAZ]

Potężna sylwetka, wygładzona po ostatnim liftingu, prosta budowa, pokaźne możliwości w terenie, spory komfort na utwardzonych drogach, odpowiednio zestrojone zawieszenie, poprawna ergonomia, dużo miejsca, dobra jakość wykończenia i właściwie dobrane materiały, niezła widoczność, budzące respekt wymiary

[HAMULEC]

Potężna średnica zawracania, w warunkach drogowych nieco za słaby silnik, spore zużycie paliwa, duża masa, przeciętna droga hamowania, opornie pracujące mechanizmy (układ kierowniczy, reduktor), budzące zakłopotanie wymiary

[OCENA KOŃCOWA]

Zamiast chodzić na siłownię, kup sobie Patrola! Wymagający samochód dla osób gotowych na zdrowe poświęcenia. Nissan jest przy tym tak komfortowy, jak tylko pozwala na to jego budowa. Solidna rama, sztywne mosty, śrubowo-kulowa przekładnia kierownicza są nieodłącznymi atrybutami każdego poważnego 4x4. Patrol jest doskonałym przykładem, jak kompromisowe mogą być samochody uznawane do niedawna wyłącznie za użytkowe. Dziś możesz liczyć na skórzaną tapicerkę, system audio ze zmieniarką CD czy elektryczne siłowniki w podgrzewanych fotelach. A wszystko dobrze poskładane z wysokiej jakości materiałów.

[KONKURENCI]

Mitsubishi Pajero Wagon 3,2 DID GLS AT

161 KM, 170 km/h, 229 990 zł

Tym modelem Mitsubishi już pięć lat temu udowodniło, że terenowe może być piękne. Muskularne błotniki skrywają sprawdzoną technikę, a sukcesy w najtrudniejszych rajdach zdają się potwierdzać wytrzymałość Pajero. Mitsubishi jest obok Nissana producentem największej liczby modeli 4x4 oferowanych na naszym (i nie tylko) rynku.

Toyota Land Cruiser D-4D SOL

163 KM, 165 km/h, 53 650 euro

Wygodniejszy na asfalcie i bardziej "skażony" elektroniką. W wyposażeniu może się nawet znaleźć sterowane komputerowo pneumatyczne zawieszenie. Dla osób ceniących prostotę i niezawodność w trudnym terenie to akurat minus. Poszukiwacze mocniejszych wrażeń mogą sięgnąć po jeszcze większego, ale i droższego Land Cruisera 100.

Wybrane elementy wyposażenia seryjnego wersji Elegance:

Skórzana tapicerka, elektrycznie sterowane okno dachowe, cztery poduszki powietrzne, blokada tylnego dyferencjału, automatyczna klimatyzacja, felgi 17", radio ze zmieniarką płyt CD i sterowaniem w kierownicy

Elementy dostępne za dopłatą:

Lakier metalik, dwa dodatkowe fotele w trzecim rzędzie

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.