Polskie przepisy zacofane jak liczniki w importowanych autach. "Wielu osobom zależy, by zmiany nie zostały wprowadzone"

Piotr Kozłowski
Od stycznia za cofanie liczników w autach miało grozić więzienie. Ważna ustawa utknęła jednak w Sejmie, przez co w tym tygodniu kilkanaście tysięcy Polaków kupi samochód z zaniżonym przebiegiem. Za tydzień dołączy do nich drugie tyle. I tak w kółko, dopóki polskie prawo nie zostanie zmienione.
Zobacz wideo

- Dzień dobry, dzwonię w sprawie ogłoszenia. Chciałbym cofnąć licznik i wygasić kilka kontrolek w swojej astrze, bo przymierzam się do jej sprzedaży.
- A który rocznik?
- 2007. Diesel 1.3.
- A to będzie trzeba wymienić całą szafę. Ale sterowniki mam. Skąd pan jest?
- Z Warszawy.
- To mogę do pana podjechać. Dziś się nie wyrobię, bo mam sporo chętnych, ale jutro może gdzieś pana wcisnę.
- A ile to będzie kosztowało i ile to panu zajmie?
- 15 minut roboty, 250 zł.
- A co z tymi kontrolkami? Wygasi je pan?
- I tak będę demontował szafę, więc zakituję panu, co pan tam chcesz. Nie ma co wygaszać tego komputerem, bo znów się zapalą.

W 15 minut znalazłem sześć warsztatów, w których mogłem "przygotować samochód do sprzedaży" – cofnąć licznik i wygasić kontrolki informujące o awarii. Warsztaty świadczące tego typu usługi mają pełne ręce roboty. Związek Dealerów Samochodów szacuje, że nawet 85 proc. sprowadzanych do Polski samochodów używanych ma cofnięte liczniki. A to oznacza, że każdego tygodnia sprzedawanych jest kilkanaście tysięcy aut z zaniżonym przebiegiem.

Cofanie licznika nie jest w Polsce zakazane. Nie grożą za to żadne kary. Ale sprzedając samochód, trzeba poinformować przyszłego właściciela, że przebieg został obniżony. Politycy liczą na uczciwość sprzedających. Jednak przytoczone szacunki Związku Dealerów Samochodów jednoznacznie pokazują, że to farsa.

"Znalazły się siły, które chcą powstrzymać zmiany prawa"

Przepisy, które zabraniałyby cofania liczników, miały wejść w życie na początku tego roku. Rząd chciał pogonić oszustów i dać polskim klientom większą pewność, że nie będą oszukiwani przez handlarzy. To miał być sukces ministra Zbigniewa Ziobry. Póki co to wielka klapa resortu sprawiedliwości.

Nowe przepisy utknęły w Sejmie, choć po pierwszym czytaniu wszystkie siły polityczne chciały je jak najszybciej przegłosować. Ale rząd uzależniał to od innej ustawy, która wprowadzała zmiany w funkcjonowaniu Stacji Kontroli Pojazdów (m.in. opłatę jakościową od badania technicznego i kary za niewykonanie badania w terminie). A ta ostatnia właśnie trafiła do kosza. Bez niej rząd nie chce wprowadzać kar za cofanie liczników. Dlaczego?

Na rynku już pojawiły się sugestie, że wspomniane problemy legislacyjne to tylko pretekst i tak naprawdę znalazły się siły, które chcą powstrzymać zmiany prawa i nadal pozwalać bezkarnie oszukiwać Polaków. Co to za siły? My nie wiemy. Mamy nadzieję, że to tylko głupie plotki - czytamy w liście otwartym, który Związek Dealerów Samochodów wystosował do ministra Zbigniewa Ziobry.

W rozmowie z Moto.pl prezes ZDS Marek Konieczny mówi o ukrytych siłach lobbingowych. – Wielu osobom zależy, by zmiany nie zostały wprowadzone. W Polsce co roku sprzedaje się około miliona używanych samochodów, których liczniki są w zdecydowanej większości przypadków cofnięte. Prawda o stanie przebiegu oznacza mniejsze zyski, a dla niektórych to nawet koniec działalności.

Bez komentarza

Od początku 2019 roku za manipulowanie przebiegiem lub zlecanie takiego zadania miało grozić od trzech miesięcy do nawet pięciu lat więzienia. Polska jest jednym z nielicznych krajów Unii Europejskiej, w których cofanie licznika nie jest karane. I wszystko wskazuje na to, że prędko się to nie zmieni.

O to, dlaczego rząd nie chce załatać Kodeksu Karnego (sprawa cofania liczników), zanim nie zmieni ustawy Prawo o ruchu drogowym (kwestia Stacji Kontroli Pojazdów), zapytaliśmy Ministerstwo Sprawiedliwości. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.