Kara dla Audi. Niemcy mają zapłacić 800 mln euro za fałszowanie testów emisji

W monachijskim sądzie zapadł wyrok w sprawie prowadzonej przeciwko Audi. Niemiecki producent samochodów otrzymał bardzo surową karę w wysokości 800 mln euro. Wszystko przez fałszowanie wyników testów emisji spalin i sprzedawanie samochodów ze zmanipulowanymi silnikami.

Producent z Ingolstadt nie zamierza odwoływać się od wyroku. Akceptując ten wyrok Audi daje do zrozumienia, że bierze odpowiedzialność za oszustwa podczas testów emisji spalin. Firma wydała w tej sprawie oświadczenie - informuje, że kara będzie miała bezpośredni wpływ na wyniki finansowe marki, a także całej grupy Volkswagen AG.

Kara składa się z dwóch elementów. Pierwsza to grzywna w wysokości 5 mln euro, która jest najwyższym możliwym wymiarem kary za takie przestępstwo. Z kolei pozostałe 795 mln euro to zyski osiągnięte ze sprzedaży samochodów ze zmanipulowanymi silnikami.

W czerwcu grupa Volkswagen otrzymała karę w wysokości miliarda euro za naruszenie obowiązków nadzorczych. Szefostwo koncernu wiedziało o nieprawidłowościach, ale nie zrobiło nic, żeby je wyeliminować. W międzyczasie prezes Audi Rupert Stadler od czerwca do początku października przebywał w areszcie. Został zatrzymany w związku z podejrzeniami o możliwość utrudniania śledztwa, jakie toczy się przeciwko grupie VW w kwestii oszustw przy emisji spalin w silnikach wysokoprężnych.

Niewykluczone, że niemiecki producent zapłaci kolejne kary w związku ze swoimi działaniami. Trzeba brać pod uwagę pozwy cywilne od klientów, które obciążą budżet koncernu.