Cadillac SRX

Przypominający ruchomą fortecę Cadillac SRX to kwintesencja amerykańskiego stylu w projektowaniu samochodów.

Czy zastanawialiście się kiedyś, po czym najłatwiej poznać, w jakim kraju toczy się akcja filmu? Bo mi się wydaje, że po samochodach. Przykład? Oto obraz, w którym bohaterowie jeżdżą ogromnymi, kanciastymi limuzynami. Nie muszę włączać fonii w telewizorze, by mieć pewność, że rzecz dzieje się w USA. Niestety, ten sposób przestaje się sprawdzać. W nowszych, także amerykańskich, produkcjach pojawiają się bowiem auta wyłącznie o opływowych liniach. Nawet ortodoksyjni Amerykanie, w których żyłach płynie prawdziwy sos barbecue, akceptują już takie pojazdy. A ja mówię: niech żyje kant!

Na szczęście to samo twierdzą szefowie Cadillaca. Nie chcą oni nikogo kantować, a jedynie naciągnąć na kupno towaru ponad miarę luksusowego. Oto model SRX - nowy przedstawiciel najszybciej rozrastającego się segmentu uterenowionych aut sportowo-rekreacyjnych, czyli SUV-ów (Sport Utility Vehicle). Niemiłosiernie kanciasty i przez to niepodobny do żadnego innego samochodu. To pojazd, obok którego nie przejdziesz obojętnie. SRX od pierwszej chwili wbija klin pomiędzy tych, którzy go pokochają, a tych, którzy nie polubią go za żadne skarby. I choć sprzedaż tego modelu w Europie właśnie rusza we wrześniu, to już teraz można powiedzieć, że to strzał w dziesiątkę.

Salon na kółkach

Amerykanie już dawno temu zauważyli, że nic tak nie wpływa na opinię użytkownika auta jak wygoda wnętrza. Model SRX to przykład salonu dla czterech osób. Choć gdy przyjdzie taka potrzeba, samochód możesz zamienić w minibus - w środku zmieści się aż siedmiu pasażerów! Kolejne rzędy siedzeń zamontowano wyżej, dzięki czemu podróżni mają dobrą widoczność podczas jazdy. Niestety, trzeci rząd jest jak kurza grzęda, na której wysiedzą tylko dzieci. Za to fotele kierowcy i pasażera oraz środkowa kanapa to prawdziwe dzieła sztuki. Gdyby król Ludwik XIV mógł wypróbować skórzane fotele Cadillaca (tak, tak - nazwa i logo marki pochodzą od nazwiska i herbu francuskiego szlachcica Antoine'a de la Mothe Cadillaca, który na początku XVIII wieku założył miasto Detroit - obecnie samochodową stolicę świata), to z pewnością odprawiłby swoich nadwornych tapicerów, nie szczędząc im przy tym chłosty. I jak tu nie pokochać SRX-a oferującego królewską wprost wygodę?

Deska rozdzielcza to intrygujące połączenie nowoczesności i taniego blichtru. Z jednej strony wysoko zaawansowana technika z dotykowym ekranem, który ułatwia poruszanie się po pokładowych systemach elektronicznych, a z drugiej - nie najlepszej jakości imitacja drewna w środkowej części tablicy przyrządów. Taki melanż to jednak charakterystyczna cecha amerykańskich aut.

Tylko z automatem

W Cadillacu znajdziesz tylko dwa pedały - gazu i hamulca. Przekładni ręcznej nie zamówisz nawet za podwójną dopłatą. Producent oferuje tylko automatyczną skrzynię biegów. Większy masz wybór silników - 3.6 V6 albo Northstar 4.6 V8. Oba ze zmiennymi fazami rozrządu VVT.

Do testu wybraliśmy samochód z większą jednostką, która ma pojemność... najmniejszego small-blocka dostępnego w USA, a montowanego w pojazdach uchodzących za te bardziej ekonomiczne. Motor rozwija maksymalną moc 325 KM przy 6500 obr/min. Jednak w codziennej jeździe docenisz potężny moment obrotowy wynoszący 427 Nm. Pozwala on na zryw pojazdu ważącego ponad dwie tony z temperamentem bardziej gorącym niż usportowionego GTI. Cadillac osiąga setkę w zaledwie 7,4 s, a rozpędza się nawet do 225 km/h.

Automatyczna przekładnia Cadillaca to nowość. Jej twórcy wzięli za wzór wyrafinowane technicznie konstrukcje europejskie. Zastosowano w niej pięć przełożeń i trzy sposoby pracy. W położeniu "D" skrzynia biegów działa w trybie automatycznym, a po przesunięciu dźwigni w prawo - sportowym (poszczególne biegi są przełączane przy wyższych obrotach, a redukcje - gwałtowniejsze). Trzecią możliwością jest ręczne sterowanie w trybie

sekwencyjnym.

Zaawansowane zawieszenie ma pod-wójne wahacze o nierównej długości z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu. Całość uzupełniono amortyzatorami z funkcją Magnetic Ride Control, która pozwala komputerowi na zmianę siły tłumienia podczas jazdy. Brzmi to dość zawile, ale sprowadza się do tego, że auto pokonuje zakręty jak po torach. Pomimo dużej wysokości nadwozia nie poczujesz ani nadmiernych przechyłów, ani poślizgu opon przy dynamiczniejszej jeździe. Mankamentem okazuje się układ kierowniczy o zbyt dużym przełożeniu, którego praca pozbawiona jest precyzji.

Szansa na sukces

Cadillac SRX chce konkurować z BMW X5, Mercedesem-Benzem ML, Lexusem RX300 i Volvo XC90. Ale od sformułowania życzenia do jego realizacji, a także do sprostania wymogom nabywców, jest długa droga. Tym bardziej że Cadillaca postrzegano u nas jako egzotyczne auto zza Wielkiej Wody, a nie jako samochód do jazdy na co dzień. Jednak w ciągu ostatnich lat marka otworzyła się na nowoczesność, a jej wkroczenie na rynek europejski daje modelom spod znaku Cadillaca szansę na sukces.

W Polsce Cadillac SRX będzie do kupienia pod koniec roku. Na razie można go nabyć w Europie Zachodniej. W Niemczech wersja 4.6 V8 Sport Luxury kosztuje 58 950 euro*, czyli 258 200 zł, a najtańsza 3.6 V6 - 43 950 euro, czyli 192 500 zł.

* przeliczone po kursie 1 euro = 4,38 zł, 02.08.2004

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.