To chiński koń trojański! - bije na alarm prezes PSA i apeluje do Unii Europejskiej o rozsądek

Dyrektor zarządzający grupą PSA, Carlos Tavares, opowiedział o swoich przemyśleniach na temat wpływu kar za nadmierną emisję CO2 na stan europejskiej motoryzacji. Może się okazać, że wysokie grzywny stworzą okazję dla chińskich koncernów.

Firmy motoryzacyjne, które nie będą w stanie sprostać kolejnym celom redukcji CO2 zapłacą bardzo wysokie kary, które mogą pogorszyć ich status finansowy. To z kolei otworzy drogę dla chińskich "inwestorów", którzy przez ostatnie lata zajmowali się rozwijaniem elektrycznych napędów.

Przy okazji Carlos Tavares jest przewodniczącym europejskiej grupy lobbingowej na rzecz przemysłu motoryzacyjnego ACEA. Dodał, że Unia Europejska nie przewidziała przyszłych celów w kwestii redukcji emisji CO2 na 2020 rok.

Prezes grupy PSA ostrzega, że taka sytuacja może stworzyć niebezpieczny precedens, który nazywa "chińskim koniem trojańskim". Jeśli europejski producent nie będzie w stanie spełnić najnowszych norm emisji spalin, zostanie przygnieciony wysokimi karami. W przypadku złej sytuacji finansowej nie będzie możliwe przejęcie przez inny europejski koncern ze względu na przepisy antymonopolowe w europejskim prawie. W takiej sytuacji jedynymi inwestorami spoza kontynentu mogą się okazać chińskie firmy, które już teraz mocno stawiają na rozwój technologii elektrycznej.

Dlatego prezes Tavares zaapelował, żeby zawiesić kary za emisję CO2 dopóki lokalne rządy nie wdrożą w swoich państwach skutecznej i rozwiniętej sieci ładowarek dla samochodów elektrycznych. Taka propozycja zostanie oficjalnie zaprezentowana już podczas następnego spotkania ACEA.

Czy Twoim zdaniem europejscy producenci samochodów zostaną w przyszłości przejęci przez chiński kapitał?
Więcej o: