Afera Dieselgate: BMW tłumaczy się z niewłaściwego oprogramowania

Przedstawiciele koncernu BMW poinformowali, że w tysiącach samochodów z silnikiem Diesla zainstalowano "przez pomyłkę" niewłaściwe oprogramowanie, które zmniejszało emisję szkodliwych substancji do atmosfery.

Rzecznik prasowy BMW oświadczył, że zmodyfikowane oprogramowanie pojawiło się na początku w SUV-ach X5 i X6, ale cztery lata temu dołączyły do nich limuzyny serii 5 i 7. Gdy samochody wchodziły na rynek w 2012 roku, wszystko było w porządku. Rzecznik poinformował, że dopiero podczas aktualizacji oprogramowania w 2014 roku doszło do „zwykłej pomyłki” i zainstalowano niewłaściwy program. Jak się okazało, oprogramowanie pozwala manipulować oczyszczaniem spalin.

Pomyłka wyszła podczas wewnętrznych testów w fabryce, o czym niezwłocznie poinformowano Federalny Urząd ds. Ruchu (KBA) we Flensburg. Szefostwo niemieckiej marki zapowiedziało dużą akcję odwoławczą. Do serwisów trafi 11 700 samochodów. Chodzi głównie o takie modele jak BMW M550 xDrive oraz BMW 750d xDrive.

Zobacz także: Siedem lat więzienia i 400 tys. dolarów kary. Amerykański sąd bezlitośnie karze za Dieselgate

BMW sprawdza, czy samochody ze zmodyfikowanym oprogramowaniem były eksportowane za granicę. W zeszłym tygodniu KBA uwolnił BMW od zarzutu świadomego montowania w modelach serii 3 z silnikiem Diesla urządzenia wyłączającego ogranicznik emisji zanieczyszczeń podczas jazdy – aktywował się dopiero podczas testów emisji spalin. Dyrektor techniczny BMW, Klaus Frohlich zapewniał, że pojazdy wyprodukowane przez BMW nie są „z zasady” wyposażana w tego typu rozwiązania.

Wiceprzewodniczący klubu poselskiego partii Zielonych w Bundestagu Oliver Krischer powiedział, że bawarskiej firmie będzie trudno utrzymać opinię uczciwego producenta czystych samochodów. Na dodatek zażądał od wszystkich producentów przedstawienia całościowych informacji nt. oprogramowania montowanego w silnikach Diesla.

Zobacz także: To nie koniec Dieselgate. Silniki po poprawkach bardziej awaryjne