10 najtańszych terenówek - zaSUVać po drogach i bezdrożach

Odpowiadają ci terenówki, ale nie pasują ci ich sześciocyfrowe ceny? To spójrz poniżej

Głos w słuchawce był bardzo zdecydowany: "albo terenówka, albo nic". Znajomy właśnie sposobił się do kupna nowego samochodu i nim zanurzył się w gąszczu folderów, cenników i obiegowych opinii, wykręcił mój numer. - Tylko terenówka - zaznaczył raz jeszcze, jakby chciał się upewnić, że z moją trąbką Eustachiusza wszystko w porządku. Spytany dlaczego nie krył irytacji - przecież jeździsz tymi samymi drogami co ja, to chyba wiesz dlaczego.

Wiedziałem. Podobnie jak gros polskich kierowców. Ale są też i inne powody wielkiego zainteresowania terenówkami. I to w krajach, gdzie znacznie łatwiej spotkać dziesięć kilometrów autostrady niż dziesięć metrów nierównej nawierzchnie. Są po prostu trendy. Nawet jeśli większość właścicieli nigdy nie zjeżdża z asfaltowych dróg.

Zresztą terenówka terenówce nierówna. Są samochody, dla których przejechanie po niebywale trudnym Rubicon Trail przychodzi łatwo jak niedzielna przechadzka do cukierni. Ale są i takie pojazdy, których talenty terenowe gasną w chwili zjechania z ubitej drogi. Nie znajdziesz w nich blokady mechanizmów różnicowych, szpery, reduktorów, nie mówiąc już o wysokich parametrach głębokości brodzenia. Nic z tych rzeczy, tylko tę terenową aparycję.

W naszym zestawieniu nie wnikaliśmy w kąty zejścia czy natarcia. Liczyły się dla nas dwie sprawy - napęd na obie osie i charakterystyczna linia nadwozia. Oto wyniki:

Różnorodność - przyznacie - imponująca. Jest spadkobierca pierwowzoru wszystkich terenówek (Jeep Wrangler), jest kilka miniterenówek (Jimny, Pajero Pinin), jest jedyne w swoich rodzaju połączenie SUV-a z kombi-coupé (HR-V). Jest kilka terenówek ze Wschodu (rosyjskie Łada i UAZ-y oraz rumuńskie ARO). Na 11. miejscu znalazł się rodzimy Honker 2000. Są samochody na ramie (np. Mitsubishi Pajero Pinin, UAZ 31622) i z nadwoziem samonośnym (np. Honda HR-V). Z reduktorem (np. Suzuki Jimny) i bez (Mitsubishi Pajero Pinin). Ze stałym napędem na cztery koła (znów Pajero Pinin) lub z dołączanym (jak np. w ARO 243).

Zgodnie z naszą wieloodcinkową tradycją podajemy najdroższą dostępną u nas terenówkę. Albo i nie. W końcu jest to tak oczywiste...

PS Nie jest? No dobrze - to Porsche Cayenne Turbo (534 280 zł)

Braliśmy pod uwagę tylko najtańsze wersje konkretnego modelu. Zestawienie nie uwzględnia opustów, obniżek i rabatów. Ceny za sierpniowym "Auto+". Ceny samochodów ARO i UAZ pochodzą z internetowych stron importerów

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.