Problemy z CEPiK 2.0. Kierowcy stoją w kolejkach, a urzędnicy toną w dokumentach. Co poszło nie tak?

Nowa Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców ma sporo problemów na starcie. Miała skończyć z lewymi przeglądami, a paraliżuje pracę urzędów. - Gdyby nie było żadnych problemów, wiedzielibyśmy, że są błędy, których nie wykryliśmy - usłyszeliśmy w Ministerstwie Cyfryzacji.

Nowa Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców zadebiutowała w poniedziałek. W teorii miała ułatwić wymianę dokumentów między Stacjami Kontroli Pojazdów a Wydziałami Komunikacji. Wszystko po to, by "lewe przeglądy" przeszły do historii. Pożytecznych zmian dla kierowców miało być jeszcze więcej, o czym pisaliśmy tutaj: Nowy CEPiK to rewolucja w przeglądach. Ale nie tylko. Sporo zmian dla kierowców. Ale już pierwszego dnia pojawiły się problemy techniczne.

- Nie ma możliwości, by przy tak złożonym systemie nie występowały żadne problemy - tłumaczy w rozmowie z Moto.pl rzecznik Ministerstwa Cyfryzacji Karol Manys. - Do wszystkich Stacji Kontroli Pojazdów wysłano dokładne instrukcje, jak podpiąć się do nowego systemu. Do niektórych pojechali nawet nasi przedstawiciele. Ponadto wciąż jesteśmy dostępni telefonicznie. Pomagamy w przypadku kłopotów - dodaje.

Według resortu największym problemem jest jednak fakt, że z 4,7 tys. Stacji Kontroli Pojazdów, które są w Polsce, 1,4 tys. nie podjęło próby podpięcia się do nowego CEPiK-u. To prawda, ale akurat tu Ministerstwo Cyfryzacji jest bezradne, bo to nie ono, tylko starostwa, egzekwuje instalację systemu. Ale nie tylko diagności mają problem z nowym CEPiK-iem.

Paraliż niektórych urzędów

Problemy z nową Centralną Ewidencją Pojazdów i Kierowców pojawiły się już w dniu ogłoszenia, że system wystartował, czyli w poniedziałek. W niektórych Wydziałach Komunikacji nie można było np. rejestrować samochodów. We wtorek Urząd w Katowicach poprosił nawet mieszkańców o powstrzymanie się od rejestrowania i zgłaszania zbycia pojazdów: - W poniedziałek 13 listopada został uruchomiony nowy ogólnopolski system Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK). Niestety w aplikacji występują problemy związane z wprowadzaniem informacji do systemu, co powoduje tymczasowy brak możliwości zrealizowania w Biurze Praw Jazdy i Rejestracji Pojazdów katowickiego Urzędu Miasta - czytamy na stronie internetowej urzędu. W stołecznym urzędzie też usłyszeliśmy, że pojawiały i wciąż pojawiają się problemy.

Jednak według zapewnień Ministerstwa Cyfryzacji w większości Wydziałów Komunikacji wszystko działa, jak należy. W najnowszym raporcie z funkcjonowania CEPiK 2.0 przytaczane są konkretne dane. Drugiego dnia stabilizacji (jak resort nazywa okres wdrażania):
- nie nastąpiła żadna awaria krytyczna,
- wystąpił jeden błąd krytyczny, który został naprawiony w godzinę,
- wykonano 41,5 tys. operacji na dokumentach w tym 27,1 tys. wydań dowodów rejestracyjnych i pozwoleń czasowych.

Sęk w tym, że gdy system jeszcze nie działał, 17 października (również wtorek) wydano 40,1 tys. dowodów rejestracyjnych i pozwoleń czasowych. To znacznie więcej niż 27,1 tys. Wynika z tego, że Ministerstwo Cyfryzacji nie tyle bagatelizuje problem, co nieco go umniejsza.

Problemy z CEPiK 2.0 - co to tak naprawdę oznacza

W praktyce dla kierowców problemy z CEPiK oznaczają problem z rejestracją auta w niektórych urzędach (media informowały o kłopotach w Częstochowie, Warszawie, Katowicach i Koszalinie). Gorzej mają jednak diagności i urzędnicy. Toną w dokumentach, które - po nawiązaniu połączenia z bazą - będą musieli wprowadzić do systemu.

Diagnosta, który pragnął pozostać anonimowy, w rozmowie z Moto.pl nie krył poirytowania: - Jak mam pracować bez dostępu do bazy? Przyjeżdża do mnie kierowca, nie zabierając ze sobą potwierdzenia aktualnego przeglądu - jest przekonany, że znajdę go w bazie. Tak miało być od poniedziałku. Tymczasem ja nie mam wglądu w historię jego pojazdu. To jak mam mu podbić przegląd? Mam działać w trybie awaryjnym, a później całymi dniami wklepywać zaległe informacje?

Urzędnicy nie są wcale w lepszej sytuacji. Zapytaliśmy o nią naczelnik stołecznej Delegatury Biura Administracji i Spraw Obywatelskich w Dzielnicy Mokotów, Agnieszkę Wrońską: - Kolejki w Wydziale Komunikacji są coraz dłuższe. Rozumiemy problemy z wdrażaniem tak skomplikowanego systemu. Ministerstwo Cyfryzacji reaguje na nasze zgłoszenia, ale nasza praca jest momentami sparaliżowana. To, co działało jeszcze trzy godziny temu, nagle przestaje działać. Oczywiście możemy wówczas wdrażać procedurę awaryjną i ręcznie wypełniać dokumenty, które później będziemy musieli wprowadzać do bazy, ale nie przewiduje ona postępowania w każdej sprawie. Wówczas musimy odsyłać ludzi z kwitkiem.

Ile jeszcze potrwają problemy z nową bazą CEPiK? - Robimy wszystko, by rozwiązać problemy - słyszymy w Ministerstwie Cyfryzacji.