Wysoka dopłata i abonament. Nie daj się nabrać w salonie. Masz te funkcje w telefonie. I działają lepiej

Stały dostęp do Internetu i usługi online - producenci przekonują, że tego właśnie potrzebujesz w aucie. I każą sobie za to słono płacić. Ale czy warto? W kieszeni masz przecież telefon, który wszystkie te funkcje ma. I często działa lepiej.

Wracałem niedawno samochodem testowym do domu po dłuższej trasie. Późny wieczór, autostrada A2 i ostatnia prosta do Warszawy. Nagle na telefonie dostałem powiadomienie z Map Google'a, że kilka kilometrów dalej zdarzył się wypadek i jeżeli nie zmienię trasy, to opóźnienie wyniesie minimum 1,5 godziny. Mapy od razu zaproponowały też alternatywę - zjazd z autostrady i ominięcie zatoru mniejszymi drogami. Piszę o tym, bo samochodowa nawigacja ze stałym dostępem do Internetu (auto miało własną kartę SIM) i opcją monitorowania korków konsekwentnie milczała. Czerwona kreska na autostradzie pojawiła się ze sporym opóźnieniem, kiedy już mijałem miejsce wypadku, zaproponowanym przez telefon, objazdem.

Po co więc w ogóle dopłacać do usług typu connect w nowym aucie? Tym bardziej, że mobilny Internet kosztuje grosze, nowoczesnego smartfona ma w kieszeni prawie każdy, a ostatnio UE zniosła opłaty za roaming na terenie wspólnoty. Czy to ma w ogóle sens?

Usługi connect stają się coraz popularniejsze

Do tej pory takie pytanie nie miało racji bytu, bo stała łączność z Internetem i rozbudowane usługi w systemie multimedialnym były domeną samochodów klasy premium. A, nie oszukujmy się, kierowcy, którzy je kupują zwykle nie muszą liczyć każdej złotówki. Jednak od niedawna usługi typu connect wchodzą do dużo tańszych aut. Przykładowo, bardzo popularnej w Polsce Skody. I pytanie staje się zasadne, bo zwykły Kowalski odczuje, że dopłaca do wyższej wersji systemu multimedialnego.

Tak samo, jak odczuje, że po krótkim darmowym okresie dalsze korzystanie z usług wymaga opłacania abonamentu.

Skoda KodiaqSkoda Kodiaq Fot. Skoda

Dzięki usługom connect na ekranie głównym systemu multimedialnego możemy np. wyświetlić aktualną mapę korków, sprawdzić, ile kosztuje paliwo na okolicznych stacjach, jaka będzie pogoda w miejscu, do którego jedziemy, a nawet dowiedzieć się, co dzieje się na świecie. Wystarczy wybrać interesujące nas tematy i serwisy internetowe, by w szybki sposób wyświetlać na ekranie interesujące nas treści.

Wygodne? Tak. Ale czy wygodniejsze niż korzystanie z telefonu? Na pewno nie. Bo, przynajmniej dla mnie, system multimedialny samochodu ma przewagę tylko w jednej sytuacji - podczas jazdy, gdy korzystamy z wbudowanej nawigacji, a informacje o korkach docierają do nas na bieżąco. Każda inna funkcjonalność wymaga oderwania się od drogi, a więc najlepiej postoju. A o pogodzie czy wydarzeniach na świecie wygodniej dowiedzieć się z telefonu, z którego korzystamy kilkadziesiąt razy dziennie, niż z ekranu auta.

Tak samo lepiej, by pasażer bawił się swoim telefonem, a nie stukał palcami w ekran umieszczony w konsoli centralnej i rozpraszał kierowcę.

Inna droga - Apple CarPlay oraz Android Auto

Nie jestem wielkim zwolennikiem usług typu connect i nie uważam ich za rzecz obowiązkową na liście opcji. Za to każdemu poleciłbym inne rozwiązanie - Apple CarPlay albo Android Auto. Głównym zadaniem obydwu usług jest przeniesie najważniejszych funkcji telefonu na ekran systemu multimedialnego. Dostajemy dostęp do wielu aplikacji: Telefonu, Muzyki, Wiadomości czy Map. Apple CarPlay pozwala nam więc: słuchać ulubionej muzyki na głośnikach auta, używać wbudowanej w telefonie nawigacji, odczytywać/wysyłać wiadomości, korzystać z asystenta głosowego i dzwonić przez zestaw głośnomówiący.

Dostajemy wszystko, co oferują najnowsze systemy multimedialne, a nie jesteśmy narażeni na dodatkowe koszty. Bo za kartę SIM i gigabajty Internetu wcześniej zapłaciliśmy już operatorowi. Obsługa Apple CarPlay i Android Auto jest też bardzo intuicyjna - to w końcu nasz telefon na innym ekranie.

Android Auto w samochodzie i na smartfonieAndroid Auto w samochodzie i na smartfonie źródło: Google

Apple CarPlayApple CarPlay fot. Apple

No to jak z tymi usługami connect? Dopłacać czy nie dopłacać?

To zależy. Systemy multimedialne z usługami connect określiłbym mianem gadżetu, może nawet zabawki. Fajnie je mieć, ale tak naprawdę są kompletnie zbędne. Wszystko, co oferują macie już w kieszeni, do tego w większości sytuacji korzystanie z telefonu jest po prostu szybsze i wygodniejsze. Przynajmniej na razie, bo producenci wciąż rozwijają swoje systemy (dochodzi m.in. obsługa gestami i głosem) i możliwe, że za parę lat dopracują je na tyle, że będą warte swojej ceny. W dniu dzisiejszym dopłacanie do usług connect poleciłbym tylko kierowcom, którzy nie patrzą na koszty i lubią mieć w aucie wszystko.

Jeżeli nie zależy Wam na takich bajerach, a przy zakupie auta liczycie każdą złotówkę, to radzę pominąć tę część konfiguratora. Te pieniądze lepiej wydać na opcje, które naprawdę przydają się na co dzień - kamerę cofania lub któregoś z asystentów kierowcy.

Zobacz wideo
Czy podczas kupna nowego samochodu będzie rozważać dopłątę do systemu multimedialnego z usługami connect?