Komentarze (271)
Kultura jazdy w Polsce
Zaloguj się lub komentuj jako gość
Pokaż wcześniejsze komentarze
  • Gość: Le Monsieur

    Oceniono 9 razy 5

    Nierespektowanie ograniczeń jest w Polsce absolutną normą. Ja je respektuję - kiedy wjeżdżam na teren zabudowany, noga na hamulec i licznik MUSI zjechać do 50. I co? Praktycznie zawsze wtedy mam na ogonie szereg cebulackich miszczów kierownicy, którzy przy najbliższej okazji wypryskują zza mnie, choćby i na ciągłej linii. Nie zależy do rzadkości zachowanie kierowców ciężarówek, którzy jadą dwa metry za mną i obelżywie migają światłami.

    Może jakimś sposobem było wprowadzenie regulacji, że zgłoszonego policji pirata (przy użyciu nagrania z kamerki samochodowej) kierowca dostaje nagrodę pieniężną, a winowajca mandacik i punkty? Ludkowie by sobie zarobili, a cebulaki po kilku tysiącach kary nauczyliby się może, że ciągłej linii się nie przekracza, a na zabudowanym istnieje coś takiego jak ograniczenie prędkości.

  • Karim Selocco

    Oceniono 5 razy 3

    > Brakuje nam kultury, empatii.

    Tego się nie zmieni przez jeszcze kilka pokoleń, zwłaszcza, że obecna władza daje przykład odwrotny.
    Ale kilka pokoleń to czas, że zdążą wszyscy wyjechać.

  • Gość: popo

    Oceniono 5 razy 3

    Od dawna uważam, że oprócz punktów i mandatów powinien obowiązywać nakaz wykupienia jazd doszkalających (np 1punkt karny - 1 godzina jazdy). Co z tego że ktoś zapłaci jak i tak będzie twierdził, że "miał akurat pecha" Takie dodatkowe jazdy coś by może uświadomiły kierowcom.

  • dbs2004

    Oceniono 5 razy 3

    Dzicz, w dodatku męczennicy prześladowani przez fotoradary - może lista posłów, którzy głosowali za ich ograniczeniem?

  • Gość: jacek

    Oceniono 3 razy 3

    Szybkość oczywiście ma istotny wpływ, nawet podwójnie istotny. Raz, że łatwiej o wypadek przy szybszej jeździe, dwa, że skutki wypadku są poważniejsze, a więc większe jest prawdopodobieństwo ofiar śmiertelnych.

    Ale drogi i samochody też mają zasadnicze znaczenie. Ze starymi, "bitymi" samochodami, którymi większość z nas jeździ, mamy wyraźnie mniejsze szanse wyjść z wypadku cało, niż z samochodów najnowszej generacji. Do tego te najnowsze, szczególnie z wyższej półki, same wykrywają przeszkody, hamują, korygują tor jazdy, pomagają, ostrzegają itp. Nasze staruszki często nawet ABS-u nie mają.

    Co do dróg, to autor zaprzeczył sam sobie ilustracją z kilkoma krzyżami. Tak, są miejsca, gdzie do groźnych wypadków dochodzi notorycznie. Powodem jest albo lokalna atmosfera czyniąca z kierowców szaleńców, albo właśnie droga wraz z oznakowaniem. Niestety, takie miejsca (oznaczane kiedyś jako czarne punkty) latami nie są modernizowane, przebudowywane, czy przeorganizowywane. Chyba każdy kierowca potrafi wskazać miejsca na znanych sobie trasach, gdzie drogowcy zastawili perfekcyjne pułapki na przyjezdnych - jeśli nie znają tego miejsca, za pierwszym razem w życiu nie odgadną, co może ich tam spotkać.

    A właśnie: czy słyszał ktokolwiek kiedykolwiek, by za błędną organizację ruchu, za tolerowanie latami krytycznie niebezpiecznego miejsca, za beznadziejne oznaczenie robót drogowych ktoś (nie)odpowiedzialny poszedł do więzienia? Ja nie słyszałem, nie czytałem i nie widziałem.

    Co do polskich autostrad, to stają się one rzeczywiście niebezpieczne. Mają zaledwie po dwa pasy w jedną stronę, co było super za Hitlera, ale za Kaczyńskiego już nie jest. Lewym pasem jeździmy bardzo, wręcz absurdalnie szybko, a kierowcy z prawego pasa (nie tylko z dużych ciężarówek) nie biorą tego pod uwagę i też nie zachowują rozsądku przy zmianie pasów. Jeśli nagle na jednym pasie pojawiają się samochody zbliżające się do siebie z różnicą prędkości w okolicach 80 - 120 km/h ( i więcej), to sytuacja nagle staje się krytyczna. Na trasie Warszawa - Łódź jazda autostradą zrobiła się już naprawdę niebezpieczna, nawet w idealnych warunkach pogodowych.

    Na koniec, warto porównywać nie tylko bieżące dane i spadki/wzrosty rok do roku, ale sięgnąć też głębiej w statystyki innych państw, gdzie kiedyś ginęło dużo więcej ludzi, niż obecnie u nas. Można znaleźć okresy, w których ilość ofiar gwałtownie malała, warto byłoby dogrzebać się przyczyn, które taki spadek wywołały. A dalej zrobić to, co dziennikarze umieją najlepiej: skopiować.

  • Gość: Rrr

    Oceniono 3 razy 3

    Praktycznie wszyscy są tutaj winni. Mieszkam we Wrocławiu, korzystam z A4, na której praktycznie codziennie jest wypadek, często giną ludzie. Czasem próbuję jechać zgodnie z przepisami, i jest to fatalne uczucie. Czuję presję z każdej strony, żeby przyspieszyć. Gdy wyprzedzam lewym pasem i jadę z maksymalną (110km na odcinku z którego korzystam) prędkością, to zaraz ktoś mi wisi na zderzaku, mruga światłami i odgraża się w lusterku. A jadę maskymalną dopuszczalną prędkością. kierowcy dookoła jadą około 140-150km na odcinku, na którym jest ogromny ruch i nie ma pasa awaryjnego. Ale myslę sobie tak, że jeżeli ja, inteligentna osoba dam sobie wmówić że powinienem łamać przepisy i jechać szybciej, bo tak jeżdąą inni, to nic się nigdy nie zmieni. Dlatego będę jeździł przepisowo i mam tylko nadzieję, że jakiś narwaniec nie skasuje mnie od tyłu bo nie zjechałem mu z drogi. Pilot samolotu pasażerskiego nie korzysta non stop z pełnej mocy maszyny, tylko ma tą moc na awaryjne sytuacje, i trzyma się zasad i przepisów żeby było bezpiecznie i przede wszystkim przewidywalnie.

  • bartekgryko

    Oceniono 11 razy 3

    Tytuł sugeruje jakieś dane... a tu danych brak są opinie. A to jednak nie to samo. Policjanci w przypadku kolizji rzadko kiedy zwracają uwagę na drogę, jej stan, np oblodzenie, dziury itd., dużo łatwiej jest napisac, że to wina kierowcy, który nie dostosował prędkości. Efekt - statystyka pokazuje winę kierowcy nie zaś zarządcy drogi. Nie bronię kierowców przekraczających prędkość. Ma racje autor, że nie jeździmy zgodnie z przepisami, ale też nie chodzimy zgodnie z przepisami. Niech autor się zapyta - ilu pieszych przebiega przez przejście albo przechodzi w niedozwolonych miejscach przez ulice, tory kolejowe itp., ilu rowerzystów przejeżdża przez przejścia mimo obowiązku przechodzenia, itd. Jeżeli chcemy by kierowcy przestrzegali przepisów należy tego samego wymagać na każdym poziomie, Bowiem albo budujemy szacunek do przepisów i siebie samych na drodze albo nie. Nie można tylko od jednej grupy oczekiwać przestrzegania prawa a naruszenia innych akceptować bo to rodzi naturalny sprzeciw.

  • Gość: DDT

    Oceniono 2 razy 2

    Czy ktoś dostrzega korelację okresu o zwiększonej śmiertelności na drogach z początkiem wypłat z 500+?

  • Gość: co za typ

    Oceniono 2 razy 2

    Zawsze to samo - wyrwane z kontekstu statystyki, gdzie nie da się niczego porównać. Postarajcie się raz w życiu przedstawić rzetelny raport. Ilosc ofiary na 1000 mieszkacow nic nie mowi. Mamy 2x wiecej samochodow na mieszkanca niż np. Węgrzy i robimy statystycznie 2x wiecej km. Dlaczego więc porównywać liczbę ofiar 1:1? Zróbcie wyliczenie ilości ofiar na 1mln przejechanych kilometrów w ruchu poza autostradami - i to bedzie wymierny wskaźnik czy Polska jest w czołówce czy w ogonie.

    ps. samochody autonomiczne i tak w duzej mierze rozwiaza ten problem w ciągu nastepnych 10 lat

  • dioskorides

    Oceniono 2 razy 2

    Tylko że znów w przypadku tego typu opracowania pominięto jeden aspekt. Wymaga się od kierowców kultury, chcemy żeby kierowcy byli jak na zachodzie a nie na wschodzie, ale służby z drugiej strony działają dalej jak na wschodzie. Reformę trzeba zacząć ale nie tylko od kierowców. Jest ładna statystyka ile razy przekraczana była dozwolona prędkość. A ile z tych znaków było postawionych bez sensu, albo na wyrost? Jaka jest jakość oznakowania? ich zagęcszczenie? i nie mówię tu o znakach typu 40 km przy szkole i sytuacji gdzie janusz wtedy jezdzie obok tego znaku 70 bo on jezdzi "szybko ale bezpiecznie" ale ile jest takich sytuacji że postawiony jest znak teren zabudowany w szczerym polu. Ciekawy był przypadek w Olsztynie, w ciągu drogi nr 16 na ulicy Sielskiej było ograniczenie do 70- teren przy wlocie do Olsztyna- po lewej lotnisko i las , po prawej komisy i szkółka krzewów. Ruch lokalny odbywał się "starą Sielską" 100m dalej. I co się stało jak weszły przepisy że za przekroczenie w terenie zabudowanym o 50 km zabierane jest prawko? Ano jak łatwo się domyślić, pojawił się tam gdzie całe lata było 70 znak 50 i policjanci za krzakami. Oczywiście wszystko w imię bezpieczeństwa.
    Kierowcy kierowcami, ale takie zachowanie też powoduje takie a nie inne traktowanie potem przepisów

  • lactum

    Oceniono 2 razy 2

    Nagminny brak koncentracji, agresywna jazda, nieprzemyslane zachowania. Bo jak mozna nazwac wyprzedzanie w obszarze zabudowanym czy zawracanie na ruchliwych drogach. Agresje poteguje jeszcze alkohol.

  • sim.salabim

    Oceniono 4 razy 2

    A moze tak ten wzrost wypadkow smiertelnych skorelowac z 500+ i pijanstwem lepszego sortu?

  • bogucjusz

    Oceniono 2 razy 2

    Ten naród ma właśnie takie poczucie odpowiedzialności, wyobraźnię i szacunek dla przepisów. I temu narodowi politycy chcą znacznie ułatwić dostęp do broni palnej...

  • japiota

    Oceniono 4 razy 2

    Święta prawda.
    Chamstwo, brak empatii i ja muszę pierwszy.
    Karać, karać i jeszcze raz karać.
    Dlaczego polikwidowano fotoradary ? Powinno ich być tysiące i nieoznakowane.
    Przypomnę że jadący zgodnie z przepisami nie płaci mandatów.
    Nadmiar znaków ? - rzecz wtórna - po co kilka znaków przed skrzyżowaniem w terenie niezabudowanym ? Nie wystarczy tylko znak "skrzyżowanie" ? Czy naprawdę kierowca w Polsce jest tak tępy że musi być ograniczenie prędkości w takiej sytuacji zamiast znaku - zachowaj ostrożność ?
    Tak -to nie stan dróg (kto pamięta te sprzed 25 lat ten wie że nie można w tej chwili narzekać).
    Problem tkwi w polskim sposobie kierowania samochodem,

  • zytkaa

    Oceniono 4 razy 2

    Dlaczego żaden rząd do tej pory nie odważył się podnieść wysokości mandatów to kwot, które faktycznie pełniłyby funkcję prewencyjną i odstraszały od lekceważenia przepisów?

  • zigzaur

    Oceniono 2 razy 2

    Jedną z głównych przyczyn wypadków jest to, że nawet na drogach krajowych można spotkać nieoświetlone powolne pojazdy: zaprzęgowe, rowery, motorowery, maszyny rolnicze. Należy oddzielać ruch pojazdów samochodowych od ruchu pojazdów powolnych

  • Jan Tybicz

    Oceniono 4 razy 2

    Wychodzi na to, że mózg przeciętnego Polaka pozbawiony jest umiejętności pojmowania praw fizyki i zasad etyki, oraz przekładania ich na otaczającą go rzeczywistość.

  • jesiotr99

    Oceniono 4 razy 2

    po prostu 1/3 kierowców uważa że przepisy są dla frajerów. To trochę mniej niż w Rosji ale od zachodniego świata dzieli nas wciąż przepaść. Mimo wszystko zauważam powolny wzrost kultury na drogach, bardzo powolny ale wzrost

  • Gość: Janek

    Oceniono 16 razy 2

    Informacje tu podane opracowano na podstawie raportów policyjnych a te są z reguły bardzo nierzetelne. Z lenistwa mundurowych w wielu przypadkach podaje się niedostosowanie predkosci do warunków jazdy a tak naprawdę to na zdarzenie ma wpływ wiele innych czynników. Przykład- szosa nie ma pobocza i jest wąska. Jedzie na rowerze babinka do sklepu. Mija ją TIR, wciąga pod naczepę. Przyczyna? Zbyt szybka jazda ciężarówki. A tak naprawdę, to przyczyną jest brak chodnika przy drodze a nie szybkość. I tak jest w większości raportów.

  • Gość: qibic

    Oceniono 6 razy 2

    Tylko kamerki, kamerki i jeszcze raz kamerki
    Widzisz chama na drodze - wysyłasz filmik na policję, to jest na prawdę tylko parę minut pracy a może uratujesz komuś życie

    Patologia na drodze sama się nie wyeliminuje

  • Gość: gosc

    Oceniono 4 razy 2

    Ten bełkot można wytłumaczyć tylko tym, że autor nie zna statystyk wypadków w Polsce i nigdy nie porównywał ich ze statystykami z innych krajów. Bo gdyby to kiedyś zrobił, to by wiedział, że według oficjalnych danych polskie drogi są w znacznie lepszym stanie i są lepiej utrzymywane niż np. drogi w Niemczech. Paradoks? Nie to kreatywność w przypisywaniu sprawstwa wypadku. Na przykład wypadek który w Niemczech spowodowany jest lodem na jezdni ( częsta przyczyna wypadków w Niemczech ) w Polsce klasyfikuje się jako spowodowany "niedostosowaniem prędkości do warunków jazdy". Bo przecież o wiele łatwiej ukarać mandatem kierowcę niż zarządcę drogi. Tak samo łatwiej ukarać kierowcę za "niedostosowanie prędkości do warunków jazdy" niż zarządcę drogi za dziury w jezdni. I tak dalej...

    P.S Według oficjalnych danych w Niemczech jest więcej wypadków w przeliczeniu na liczbę mieszkańców niż w Polsce. To jak to jest z tą kulturą jazdy ?

  • radar5

    Oceniono 1 raz 1

    To oblewanie samochodów i motocykli wodą z solą przez jakiegoś śmiesznie ubranego kolesia nie pomaga!?

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 1 raz 1

    Dlaczego w sondzie nie ma opcji "Nie jeżdżę samochodem"? Czytam ten tekst, bo porusza mnie temat bezpieczeństwa ruchu drogowego, nie dlatego, bym interesowała się motoryzacją (która jest dla mnie tematem obcym i mniej ciekawym niż przysłowiowe miesiączkowanie u pingwinów). I myślę, że w przypadku takich tekstów na tematy ogólne istnieje duże prawdopodobieństwo, że czytają je także ludzie, którzy nie prowadzą samochodu, a nawet mają wręcz antysamochodowe poglądy...

  • net_friend

    Oceniono 1 raz 1

    Najbardziej zdumiewa ta nowa moda na wysiadanie do innych.
    To właściwie sygnał, że delikwent ma problem z psychiką.

  • edek40

    Oceniono 1 raz 1

    Ludzie, skupcie się! Jak często widujecie policję w ogóle? Jak często, jeśli już widujecie, poza miejscami powszechnie znanymi, najchętniej z bardzo wątpliwymi ograniczeniami prędkości? Jak często widujecie policję w miejscach naprawdę niebezpiecznych?

    Podniesienie mandatów, jakże populistyczne, nie zastąpi poważnego podejścia do BRD policji (oraz, zarządców dróg czy ustawodawców). Co z tego, że podniosą mandaty, skoro prawdopodobieństwo otrzymania będzie mniejsze niż wygranej w totka?

  • piotras3

    Oceniono 5 razy 1

    Proszę o obliczenia ile osob zginelo na drogach przez odebranie strazom fotoradarów. Ktos za to musi odpowiedzieć. Przecież zgineli ludzie!

  • zytkaa

    Oceniono 3 razy 1

    1) Brak kontroli policyjnych na drogach; można spokojnie pół Polski przejechać i nie potkać radiowozu.
    2) Śmiesznie niskie mandaty za poważne wykroczenia drogowe.

  • joki8688

    Oceniono 3 razy 1

    90kmh na liczniku i 90cm za zderzakiem. Standard. Uczulenie na kierunkowskazy, brawura (ja nie zdążę?) no i przekraczanie prędkości do absurdalnych rozmiarów (kawałek prostej? to rura!). Słoma z butów i dresiarska mentalność -od pana do chama. I na wóz stać każdego. No i jest przepis na nieszczęścia. Ale spokojnie - niedługo zabraknie ropy i się skończy to szaleństwo - szybciej niż się pokoleniu wydaje.

  • michals-3

    Oceniono 3 razy 1

    Zwalacie wszystko na predkosc (oprocz jednego malego akapitu o praktycznie zerowej tresci), a to na pewno nie wszystko. Predkosc pogarsza skutki wypadkow, ale zeby sam wypadek mial miejsce, to musi zawsze byc jeszcze inna przyczyna i tym sie warto zajac. Np. wpychanie sie na chama, jazda ze smartfonem w reku, niesygnalizowanie swoich zamiarow, itd. Oraz elementarne braki umiejetnosci, np. czesc kierowcow nie potrafi zmienic pasa bez zatrzymywania sie - nawet na droge szybkiego ruchu wjezdzaja prawie na stojaco. Oni w ogole nie powinni miec prawa jazdy.

  • ksks3

    Oceniono 3 razy 1

    Problem jest daleko bardziej złożony niz opisano go w artykule !
    - szkolenie zamiast nauczyć przyszłego kierowce właściwych zachowań próbuje zrobić z każdego "samochodowego woltyżera" Umiejętność równoległego parkowania tyłem jest co prawda przydatna ale niekonieczna i zresztą i tak przyjdzie z czasem . Ale umiejętność włączenia się do ruchu na autostradzie to sprawa życia lub śmierci a kursanci nie mają o tym pojęcia. Etc, etc..
    - Oznakowanie . Znaków jest stanowczo za dużo . W niektórych miejscach jest ich tyle że rozpoznanie wszystkich wykracza poza możliwości ludzkie . W dodatku czasami jedne zaprzeczają drugim. Trudno też nie odnieść wrażenia że czasem niektóre znaki stawia się tylko po to żeby policja miała co robić . Przykłady ? Proszę bardzo . Marna droga wojewódzka. Przełomy , powyrywane pobocze, dopuszczalna prędkość 90 km/h ale kto szanuje swoją furę 70 nie przekroczy. Drogę wyremontowano , poszerzono i .... postawiono ograniczenia do 60 km/.h Logiczne ?
    I na koniec klasyfikacja przyczyn wypadków. Policja nazywa to zdarzeniami. Przytłaczająca większość to niedostosowanie prędkości do warunków . W tym pojęciu zmieści się wszystko ! A ja chciałbym zeby znaki ograniczeń prędkości były tak dobierane żeby jak jest przed zakrętem ograniczenie do 50 to przejechanie tego zakrętu z prędkością 70 musi skończyć się w rowie. A prawie każdy z nas kto jeżdził raz np w Austrii wie że tam właśnie tak to wygląda . A u nas Taki zakręt biorę stówką i nawet opony nie zapiszczą .Więc po ch... to ograniczeie ? Można by tak w nieskończoność.

  • Gość: jas13

    Oceniono 3 razy 1

    Zombi ze smartfonem, na chodniku i za kierownicą

  • rooboy

    Oceniono 1 raz 1

    Mieszkam z dala od polski, przyjezdzam z reguly raz do roku na 4 tyg. Przecietnie robie 5000km w tym czasie. Polacy jezdza coraz bardziej kulturalnie.

  • siwywaldi

    Oceniono 5 razy 1

    Polski autodebil będzie winił WSZYSTKO i wszystkich, tylko nie siebie.

    A pomagają mu w tym "wybrańcy narodu", uchwalając kretyńskie przepisy ograniczające możliwość kontroli prędkości, lub nakazując OZNAKOWYWANIE punktów pomiaru fotoradarem.
    O śmiesznie niskich mandatach już nie wspominając.

  • Gość: kkr

    Oceniono 1 raz 1

    Oznakowanie, organizacja ruchu jest kiepska, wytarte znaki poziome .... jak od roku proszę się o ZDIK o odświeżenie przejścia "zebry" bo już od pół roku jej nie widać a na dodatek na przejściu wystaje stare torowisko tramwajowe i można orła wywinąć.
    Gdzie w Niemczech to nie do pomyślenia .... nie ma tam wytartych pasów ... nie malują oni tego farbą co po 3 miesiącach schodzi !!! U nas właśnie w tym roku zauważyłem że ZDiK coś sobie przestał wykonywać odświeżania pasów .. pierwszy raz tej zimy ( łagodna zima !!!) widziałem aby główna ulica w mieście ( po 3/4 pasy ma w jedną stronę) miała wytarte linie dzielące pasy ruchu !!!

  • lekkopoirytowana

    Oceniono 3 razy 1

    W Polsce nie ma kultury jazdy, jest za to chamstwo i buractwo.... zajeżdżanie, siedzenie na zderzaku, głupia brawura, nieumiejętność dostosowania prędkości do warunków panujących na drodze. W Polsce jak w Maroku piesi muszą uciekać przed samochodami nawet jeśli mają zielone światło i są na pasach, kierowcy nie mają zwyczaju nawet zwalniać przed przejściami dla pieszych. Dodatkowo połowa nie używa kierunkowskazów no bo po co jeśli można wcisnąć się komuś na chama przed samochód bez uprzedniego zakomunikowania, do tego jeszcze komórki...teraz nie wystarczy podczas jady gadać przez telefon, trzeba koniecznie odpowiedzieć na kilka maili, smsów i napisać post na fejsbuniu. Wielu kierowców nie potrafi zaparkować własnego samochodu, nie potrafi włączyć się do ruchu ani zmienić pasa za to nadużywa gazu. Dodatkowo mamy sporo pijanych lub zmęczonych zasypiających za kierownicą, w przypadku ciężarówki taki "śpioszek" zjeżdżający na przeciwległy pas może zabić kilka lub nawet kilkanaście osób.... Moim zdaniem niestety pomóc mogą tylko wysokie mandaty, fotoradary (z ukrycia bo przecież jechać prawidłowo należy zawsze a nie tylko wtedy, kiedy widzimy "ostrzeżenie" o fotoradarze) i jeszcze jedno, nie wiem po jaką cholerę młodzi kierowcy uczą się wymiarów tablic rejestracyjnych zamiast nauczyć się jeździć...

  • Gość: olo22

    Oceniono 3 razy 1

    Wszystko co piszecie jest prawdą ale.... skoro Polacy są tacy beznadziejni to czemu nie powodują aż tylu wypadków (procentowo) po przekroczeniu Odry w kierunku zachodnim ? Czemu po przekroczeniu mostu na Odrze większości polskich kierowców wraca rozum i zdrowy rozsądek i nie przeszkadza im w unikaniu wypadków i kolizji i w przestrzeganiu przepisów drogowych ani wiek pojazdu, stan techniczny, przegląd czy jego brak itp. itd.? Wiecie ?

  • adamspzoo1

    0

    w Polsce mandat kosztuje tyle co przejazd autostrada...kary drogowe w Polsce powinny byc ogromne bo bez bata ten narod nie da rady tylko problem bo ci w sejmie to tez tacy polscy kierowcy bez wyobrazni lamiacy przepisy.

  • adamspzoo1

    0

    Niby wszyscy widza problem ale w kraju bez zmian...o co chodzi?

  • Gość: paweł

    0

    Jasne a drogi mamy takie, że palce lizać. 5pasmowe, no co najmniej 3 pasmowe bez trudu przyjmującę liczbę samochodów w miastach i poza nimi, bez dziur, łat czasami walących po zawieszeniu więcej niż poprzednie dziury, jakiś dziwnych ograniczeń.... Takie pie...nie w bambus!!! Najlepiej zwalić winę na kierowców.

  • Gość: Marcin

    0

    Wiedziałam, że przemysł naftowy w Wenezueli prędzej czy później dobiegnie załamania.

  • Gość: Wars

    0

    Mogłem się tego spodziewać po Trumpie, po jego decyzji wysokie ceny zostaną z nami na dłużej.

  • Gość: John

    0

    ludzie. ogarnijcie sie. wszytkie ceny paliw poszly w gore bo sytuacja w zatoce perskiej czy wyjscie usa z porozumienia nuklearnego z iranem sa wina Donalda Trumpa i stojacych z nim zydow

  • Gość: crowa

    0

    Polski kierowca zrozumie tylko ciezki kij...

  • Gość: TomKs

    Oceniono 2 razy 0

    Bez przesady.
    Oczywiście przypadki złej jazdy widzi się często, niektóre z nich kończą się wypadkami, ale trzeba wziąć pod uwagę, że na drogi CODZIENNIE wyjeżdża kilkanaście MILIONÓW samochodów. Zawsze się trafi kilku chamów, kilku rozkojarzonych, kilku głupich, kilku akurat zajętych telefonem (bo dzwoni matka-staruszka) albo uspokajających dzieci. Tak musi być.
    Po drugie: Odp.... się od kierowców!
    Wypadki komunikacyjne to mniej niż 1% zgonów!
    O połowę więcej ludzi popełnia (skutecznie) samobójstwo. Ponad 2 razy więcej umiera na cukrzycę, a na serce 50 razy więcej. Pogląd, że samochody i kierowcy są odpowiedzialni za całe zło tego świata jest mocno przesadzony.
    Ale nie - tylko kierowcy i samochody są wiecznie grilowani. Jak nie przez eko-idiotów to przez BHP-idiotów.

  • bob2436

    0

    Jak widać jeśli droga przechodzi przez miejscowość, mało kto respektuje ograniczenia. Często są to wioski, gdzie przez cały dzień nie ma ludzi w pobliżu drogi. Wystarczyłoby zrobić ograniczenie do 70 a nie 50. Swego czasu podniesiono limit na ekspresówkach i nic złego się nie stało.

  • Gość: jaky

    0

    Problemem większości dróg jest błędne oznakowanie. Każdy kto pojeździ po zachodzie z miejsca zobaczy różnice. Np. ograniczenie szybkości przy zjazdach. Znak ograniczenia stoi w połowie łuku. De facto po fakcie. Ale co można jeżeli w wydziałach drogowych siedzą historycy bez prawa jazdy.

  • Gość: jaky

    0

    Za komuny milicja patrolowała drogi ze śmigłowców. Nikt za bardzo nie głupiał bo z góry nie widać co za VIP jedzie ale wykroczenie widać. Drugi element to była "lotna" chłopcy polowali z reguły na cudzym terenie i to był postrach, bo nic z nimi nie szło załatwić. A miejscowe VIP dla nich się nie liczyły. (Swojego policjanta można zpsikać obcy się nie da)

  • Gość: logan

    0

    Nagminne w Warszawie: 3-pasy, nagle na lewym pasie robi się zator; NIKT nie miga kierunkowskazem, że zamierza wbić się za kilkaset (sic!) metrów na pas tylko do skrętu w lewo. Jesteś już kilkadziesiąt metrów od pasa w lewo i nadal nikt nie miga. Aaaa, dopiero jak już wjedzie na pas tylko do skrętu w lewo to .... tak! .. zaczyna migać. Po jaki ch....j? Interesuje mnie twój ZAMIAR a nie FAKT!

  • Daniel Kepinski

    0

    Trzeba zmienić gruntownie prawo znieść zakaz jazdy po alkoholu zapoznanie pasów jest nie potrzebne jak i wprowadzić zakaz wzywania karetki do wypadków drogowych zanieść ograniczenia na autostradach jak pierwsza fala debili się wymorduje będzie spokój potem proponuję od razu grzebać trupy przy drodze by zaoszczędzić na ZUS polskiej fantazji nic nie zatrzyma

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX