Co grozi za prowadzenie pojazdu po zdaniu egzaminu na prawo jazdy ale przed odebraniem dokumentu?

Zdałeś egzamin na prawo jazdy? Lepiej wstrzymaj się z jazdą do odbioru dokumentu w starostwie. Podpowiadamy, co grozi za prowadzenie pojazdu po zdaniu egzaminu na prawo jazdy ale przed odebraniem dokumentu.

Dla wielu osób, nie tylko dla miłośników motoryzacji, prawo jazdy to dokument, na który się czeka z niecierpliwością. Ale po zdaniu egzaminu na prawo jazdy, warto powściągnąć emocje i wstrzymać się z wsiadaniem za kółko do czasu fizycznego odbioru dokumentu w urzędzie. Co grozi za prowadzenie pojazdu po zdaniu egzaminu na prawo jazdy ale przed odebraniem dokumentu? Kary za nieprzestrzeganie przepisu mogą być dotkliwe.

W zależności od starostwa, od pozytywnego wyniku egzaminu do otrzymania prawa jazdy może minąć tydzień, a nawet miesiąc. W tym czasie, wielu młodych kierowców wsiada za kierownicę myśląc, że stempel egzaminatora gwarantuje im bezkarność na drodze. Nic bardziej mylnego. Zaświadczenie wydane przez WORD jest jedynie informacją dla starosty o pomyślnym ukończeniu testu teoretycznego i praktycznego. Zgodnie z literą kodeksu drogowego, dopiero w momencie odbioru dokumentu stwierdzającego uprawnienia, zyskujemy prawo do kierowania pojazdem przypisanym do danej kategorii.

Zobacz także: Kara za brak OC w 2018 r.

Co grozi za prowadzenie pojazdu po zdaniu egzaminu na prawo jazdy ale przed odebraniem dokumentu w przypadku kontroli policyjnej?

W sytuacji, gdy zwlekamy z odbiorem dokumentu, ale postanowiliśmy aktywnie spędzać czas za kierownicą, narażamy się na wysoki mandat. Jeśli w CEPiKu nie widnieje informacja dotyczącego nadania przez starostę uprawnień, policjant jest zobligowany do wystawienia mandatu w wysokości 500 złotych.

Jeżeli w ogólnokrajowej bazie danych przy naszym nazwisku widnieje stosowna informacja, mundurowy na blankiecie wpisze kwotę 50 złotych. Gorzej, jeśli dojdzie do kolizji przed wpisaniem stosownej informacji do bazy. Wówczas, mimo posiadania przez właściciela pojazdu polisy OC, ubezpieczyciel ma pełne prawo do zastosowania regresu względem osoby bez uprawnień. Wypłaci poszkodowanemu odszkodowanie, ale zwróci się do sprawcy o zwrot poniesionych kosztów. W tym przypadku finansowa odpowiedzialność może sięgać nawet kilku milionów złotych.

Zobacz także: Nowe przepisy dotyczące przeglądów technicznych samochodów już od listopada 2017 r.

A jaka jest w takiej sytuacji odpowiedzialność właściciela pojazdu?

Okazuje się, że także właściciel pojazdu, który udostępnił pojazd osobie bez uprawnień może ponieść konsekwencje.


Zgodnie z . Art. 96. § 1 Kodeksu Wykroczeń: "Właściciel, posiadacz, użytkownik lub prowadzący pojazd, który na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu dopuszcza:
2) do prowadzenia pojazdu osobę niemającą wymaganych uprawnień, podlega karze grzywny.”

Wspomniana w przepisach grzywna wynosi 300 zł. Zatem, czy warto ryzykować? Lepiej poczekać na smsa z urzędu i dopiero po odebraniu upragnionego dokumentu, włączyć silnik i chwycić za kierownicę.

89-latek z Goczałkowic-Zdroju najstarszym Polakiem, który zdał egzamin na prawo jazdy. Poprzednie stracił przez... nadmierną prędkość