Chrysler 300C

?Bo gdy w nowym będzie stare, to... do przodu pójdziesz stale? - tak się rodzą złote przeboje.

Nowy model Chryslera nawiązuje do auta z legendarnej serii "literek" - 300 od B do L (z lat 1955-65) - sportowego coupé "300", wówczas najszybszego seryjnego pojazdu na rynku amerykańskim. W 1957 roku samochód doczekał się pięknie uskrzydlonej wersji 300C (V8, 6,4 l, 375/390 KM).

Flagowiec Chryslera wszedł w maju do sprzedaży w Europie początkowo jako reprezentacyjny 4-drzwiowy sedan, a wielkie jak lotniskowiec kombi (Touring)

dołączy jesienią. Model 300C należy do segmentu pojazdów luksusowych zarówno ze względu na wymiary nadwozia (4999/1881/1483 mm, rozstaw osi 3048 mm), jak i poziom wyposażenia, a od 2-3-krotnie droższych Audi A8, BMW serii 7 czy Mercedesa S różni się zdecydowanie odmiennym stylem. Chryslerowską koncepcję retro-look (rozpoczętą w PT Crui-serze) zrealizowano konsekwentnie.

W zamierzeniu Chryslera nowy model to hołd dla złotej ery motoryzacji. Sylwetka auta jest majestatyczna jak z epoki imperialnych Bentleyów. Masywne nadkola, geometryczny tył, ciężkie boki i wąski pas okien dają poczucie potęgi i bezpieczeństwa. Do tego imponujący grill. We wnętrzu przepych - skóra, drewno i chrom. Widlaste silniki 6-cylindrowe 2.7 i 3.5 oraz najbardziej odpowiednia do tego auta "ósemka" 5.7 HEMI za pośrednictwem przekładni automatycznej 4- lub 5-biegowej (AutoStick) napędzają tylne, 18-calowe koła. Całkowicie więc zrezygnowano z koncepcji poprzednika - mdłego modelu 300M, czyli napędu na przód i wysuniętej do przodu kabiny. Priorytety to wygoda i moc, a dużą łatwiej przenieść na tył. Tam też znajdziemy ponad metr przestrzeni dla pasażerów i bagażnik o pojemności 504 litrów.

Jednostka HEMI ma system MDS, czyli zmienną pojemność czynną silnika przez odłączenie czterech z ośmiu cylindrów, gdy prędkość obrotowa spadnie do 1-3 tys. obr/min. Umożliwia to podczas jazdy miejskiej lub przy jednostajnym podróżowaniu w trasie oszczędność paliwa bliską 20%. Krótka zapoznawcza jazda po warszawskich "tarkach" charakterystyczną dla takich aut trasą: centrum biznesowe - lotnisko - park Łazienkowski potwierdziła, że dzięki pomocniczej ramie siły z podwozia nie przenoszą się do komfortowego wnętrza.

W poprawnym politycznie świecie motoryzacji to auto ma same wady - jest po prostu silne, męskie i świadomie konserwatywne. Na dodatek obnosi się ze swoją mocą i bogactwem iście po amerykańsku - u innych we wnętrzu drewniane intarsje, a tu... skorupa żółwia.

opinia auto+

Samochód klasy Lux - dla dojrzałych mężczyzn, którzy się wzbogacili, potrafią zawiązać krawat i cenią uroki życia, ale zachowali rebelianckiego ducha

Cena od 169 702 zł

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.