Ursus stworzy elektryczne auto dostawcze! Prototyp już za miesiąc

Polska ma ambicję stać się elektryczną potęgą. Lada chwila rozstrzygnie się konkurs na polskie elektryczne auto, na ulice miast wyjeżdżają kolejne e-autobusy Solarisa, a teraz Ursus zapowiedział elektrycznego dostawczaka.

Plany wicepremiera Mateusza Morawieckiego zaczynają przybierać realnych kształtów. Zakładają, że w 2025 roku po polskich drogach będzie jeździć milion pojazdów elektrycznych. Wkrótce w największych aglomeracjach pojawią się elektryczne autobusy Solarisa, a za miesiąc gotowy prototyp auta dostawczego przedstawi Ursus.

Na Forum Ekonomicznym w Krynicy zawrzało po tym, jak prezes Ursusa pochwalił się niemal gotowym projektem elektrycznego samochodu dostawczego. Według zapowiedzi, jeszcze w tym miesiącu firma zakończy budowę prototypu. Proces homologacyjny może potrwać, ale auto ma trafić do sprzedaży na przełomie pierwszego i drugiego kwartału przyszłego roku. Karol Zarajczyk, najwyżej postawiona osoba w zarządzie Ursus S.A. informuje, że pojazd w pierwszej kolejności trafi najprawdopodobniej na testy do Poczty Polskiej. Jeśli się sprawdzi, w dalszej kolejności powstaną różne wersje nadwoziowe będące odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku. Nie znamy jeszcze cen finalnej ceny, ale wiele wskazuje na to, że polski rząd mocno nastawiony na „elektryki”, pomoże temu projektowi w osiągnięciu rynkowego sukcesu. To będzie też pokaz krajowego potencjału myśli technicznej i możliwości.

Na kategorię B

Z uwagi na gabaryty i wagę pojazdu, to propozycja dla kierowców z kategorią B. Dopuszczalna masa całkowita pojazdu wyniesie 3,5 tony, a ładowność 1100 kilogramów. Co ważne, na w pełni naładowanej baterii auto pokona dystans nawet 150 kilometrów. To mniej więcej tyle, ile pokonują kurierzy miejscy podczas całego dnia pracy. Prędkość maksymalna to 100 km/h. O wyglądzie nie dyskutujemy, ale trzeba przyznać, że jeśli zbliży się do koncepcyjnego Elvi, będzie skutecznie przyciągać uwagę na drodze. Mocno przeszklona kabina i długa maska z LED-owy światłami wyróżnia się na tle konkurencyjnych pojazdów. Dodatkowo, wysokość konstrukcji ma 2 metry, a przestrzeń za przedziałem pasażerskim może zmienić się w chłodnię, plandekę, kontener lub otwartą skrzynię. Niewykluczone, że powstaną też wozy specjalistyczne dedykowane straży pożarnej, policji, czy pogotowiu. Wszystko zależy od potrzeb rynku i ewentualnych zwycięstw w przetargach.

Kilkanaście milionów złotych na badania

Zanim auto trafi do procesu homologacyjnego – weryfikowanie zgodności każdej części z obowiązującymi normami, musiało przejść długą i kosztowną drogę od projektu do prototypu. Jak tłumaczy prezes Karol Zarajczyk, opracowanie elektrycznego Ursusa kosztowało kilkanaście milionów złotych. Ponadto, firma musiała bazować na własnych środkach, bowiem nie otrzymała żadnych dotacji z budżetu państwa. Obojętne na wnioski okazało się również Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. W tym przypadku przyczyn niepowodzenia należy upatrywać w formalnościach. Według rzecznika polskiego koncernu, seryjna produkcja mogłaby ruszyć już w drugim kwartale 2018 roku. Wcześniej natomiast Ursus S.A zacznie zbierać zamówienia od zainteresowanych instytucji.

Czy Twoim zdaniem Ursusowi uda się zaistnieć w segmencie samochodów elektrycznych?
Więcej o: