Renault Captur | Pierwsza jazda | Krok przed wszystkimi

Renault Captur to zdecydowany nr 1 wśród małych crossoverów w Europie. Choć facelifting nie przynosi żadnych poważnych zmian, to pozwoli Renault utrzymać pozycję lidera

"Trudno się do czegoś przyczepić" - tak odparła większość z nas na pytanie przedstawiciela Renault o 3 rzeczy, które nam się nie podobały w nowym Capturze. I to prawda, bo francuskiemu crossoverowi trudno wytknąć jakąkolwiek wadę. O wiele łatwiej go chwalić - to jeden z najlepszych małych crossoverów na rynku, co potwierdza znakomita sprzedaż. Skąd bierze się sukces Captura?

Po pierwsze... Wygląd

Tegoroczny lifting nie przynosi rewolucji, ale największe zmiany zauważymy właśnie w wyglądzie Captura. Już poprzedni Captur był jednym z najładniejszych aut w klasie, a teraz prezentuje się jeszcze lepiej. Poprawiono grill, zderzaki, dodano chromowane listy oraz zamontowano zupełnie nowe LED-owe reflektory i z przodu, i z tyłu. Niby niewiele, a Captur stał się wyraźnie nowocześniejszy. Jest modny i stylowy, a dzięki ciekawej stylistyce przyciąga wzrok i wyróżnia się na drodze. A to bardzo ważne w tym segmencie.

Równie ważne jak szerokie możliwości personalizacji. Captur 2017 dorzuca do palety kolorów trzy nowe lakiery (pomarańczowy, niebieski i fioletowy dla Initiale Paris), szary kolor dachu i nowe wzory felg. W ten sposób powstało ponad 30 nowych kombinacji.

Renault Captur 2017Renault Captur 2017 fot. Filip Trusz

Po drugie... Wnętrze i wyposażenie

Renault podrasowało także wnętrze. To liftingowa klasyka gatunku - lekkie porządki i poprawiona jakość wykorzystanych materiałów. Z większych nowości można wymienić: przyjemniejszą w dotyku kierownicę (w wyższych wersjach obszyta jest skórą licową, której nie powstydziłaby się klasa premium), fajnie leżącą w dłoni gałkę zmiany biegów, wygodniejsze fotele, LED-owe lampki do czytania czy nowe boczki drzwi. Dla miłośników kolorów przygotowano 6 pakietów personalizacji wnętrza o zróżnicowanej kolorystyce – ozdobne elementy wnętrza w kolorach: kości słoniowej, niebieskim, karmelowym, czerwonym, chromu satynowanego oraz brązu satynowanego. W wyższych wersjach dostępny jest panoramiczny dach. Francuzi zaktualizowali też pokładowe systemy bezpieczeństwa - pojawił się m.in. system kontroli martwego pola.

Kabina robi bardzo dobre wrażenie. Minus postawiłbym tylko przy braku obsługi Apple CarPlay przez nowy system multimedialny (ekran ma 7 cali). Posiadacze iPhone'ów mogą się poczuć pokrzywdzeni, bo konkurencyjny Android Auto jest dostępny. Alians Renault-Nissan od jakiegoś czasu współpracuje z Bose. W testowanych przez nas egzemplarzach grało właśnie audio przygotowane przez tę firmę i raz jeszcze - podobnie jak w Scenicu i Micrze - dźwięk zrobił na mnie wrażenie. Świetne brzmienie nie jest już zarezerwowane tylko dla najdroższych aut.

Renault Captur 2017Renault Captur 2017 fot. Renault

Po trzecie... Initiale Paris

Jedną z największych nowości, jakie przynosi Capturowi jest topowa wersja Initiale Paris. Wyróżnia się stylistycznymi akcentami na nadwoziu, bogatym wyposażeniem (Captur ma wszystko co może mieć) i posmakiem premium. U bezpośredniej konkurencji nie znajdziemy podobnego crossovera. W Polsce będzie to raczej ciekawostka, bo wyjściowo kosztuje 85 900 zł, ale na zachodzie (zwłaszcza we Francji) zainteresowanie już jest bardzo duże. Captur w tym wydaniu może być ciekawą alternatywą dla Audi Q2.

Po czwarte... Silniki i przyjemność z jazdy

Od strony technicznej w Capturze nie zmienia się nic. Zawieszenie i układ kierowniczy poprawiono już w wersji sprzed liftingu, a pod maską pracują te same jednostki napędowe. Silniki benzynowe są dwa - TCe 90 oraz TCe 120 (dostępny z automatem), diesle również dwa - dCi 90 (w opcjach automat) i dCi 110.

Podczas krótkich jazd miałem okazję przejechać się 110-konnym dieslem. Capturem jeździ się po prostu... przyjemnie. Nie porwie Was w ostrych zakrętach ani nie wbije w fotel przyspieszeniami, ale to nie jest wada. Crossovera segmentu B nie kupuje się przecież dla sportowych doznań i ponadprzeciętnej frajdy z jazdy, a do przemieszczania się po mieście. A w nim Captur czuje się jak u siebie. Słucha się kierownicy, jest wystarczająco precyzyjny, żeby dać pewność prowadzenia i wystarczająco miękki, żeby nie zmęczyć. Nastawione na komfort zawieszenie sprawnie wybiera nierówności, a niewielkie rozmiary pomagają w manewrach na parkingu czy ciasnych uliczkach. 110 KM zapewnia odpowiednią dynamikę - nie ma żadnego problemu ze zmianą pasa i szybszym włączeniem się do ruchu. Do tego dCi jest naprawdę oszczędny. Renault deklaruje 3,7 l/100 km. Podczas jazd Captur palił niecały litr więcej.

Po piąte... Cena

Wspomniana wersja Initiale Paris jest droga, ale polski cennik Captura zaczyna się od znacznie przyjaźniejszej kwoty. Nowego Captura można mieć już od 56 900 zł, a to na tle konkurencji dobra cena. Peugeot 2008 jest tańszy (54 900 zł), ale już Mokka X kosztuje dużo więcej (72 450 zł). Captur jest też tańszy od HR-V i Vitary i wyceniony praktycznie identycznie jak 500X.

Nowy Renault Captur przyjechał już do polskich salonów, dealerzy zbierają zamówienia, a pierwsze egzemplarze trafią do kierowców lada chwila, bo już w czerwcu.

Summa Summarum

Na poważne zmiany trzeba będzie poczekać do kolejnej generacji. Captur po prostu nie potrzebował rewolucji - wciąż sprzedaje się świetnie, a żaden z konkurentów go nie przegonił. Tegoroczny facelifting odświeżył model i zapewnił mu jeszcze 2-3 lata na samym szczycie segmentu. Nie przepadam za małymi crossoverami, ale Capturem jeździło mi się zaskakująco przyjemnie. Jeżeli ktoś lubi auta tego typu, to będzie z niego bardzo zadowolony. Nie góruje wyraźnie nad rywalami, ale nie ma też nikogo w klasie kto byłby lepszy. Jako liderowi sprzedaży będzie mu łatwiej zdobywać kolejnych klientów - Captur wciąż pozostaje krok przed wszystkimi.

W segmencie rządzą trzy auta. Które jest Twoim zdaniem najlepsze?
Więcej o:
Komentarze (58)
Renault Captur | Pierwsza jazda | Krok przed wszystkimi
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • Gość: Le voiture comme du vouture

    Oceniono 19 razy -7

    Miałem dwa francuzy. Ich cechą wspólną były tandetne plastyki. Wyjęcie jakiegokolwiek elementu z zatrzasków równało się ich oberwaniu. Po dwóch, trzech latach od początku eksploatacji miało się wrażenie, że jeździ sie juź dość starym autem (tak jak to było z rodzimymi autami w czasie prl). Co do stylistyki. Francuzi mają tę cechę, że poptrafią wszystko przegadać, więc decydując o szczegółach karoserii przegadali tak, że pewne elementy spieprzyli. Generalnie nie jest to brzydkie auto ale silenie się na oryginalność skutkowało m.in. karykaturalnie powiększonym logo, paskudnymi obwódkami przeciwmgielnych (trochę to teraz poprawili) czy teź "doklejonym" kokpitem centralnym. I ten zapach plastyku w kabinie. Okropny! Decydując się na samochód dla córki chodziłem koło tego captura, ale z powyższych względów wybrałem Juke'a. Auto dla wielu stylistycznie jeszcze bardziej kontrowersyjne, ale pod względem jakości nie do pobicia przez renault (chociaż koncerny są ze sobą powiązane). Juke obecnie to już "leciwa" konstrukcja, ale ja bardzo lubię się nim przejechać (chociaż to auto dla pań i czuję się w związku z tym trochę dziwnie). Nic tam nie trzeszczy, wszystko chodzi jak w zegarku, a ustawienie "sport" pozwala na zafundowanie sobie przyjemnego "kopa".

  • Gość: tomasz

    Oceniono 6 razy -6

    szkoda ze kochaja go zlodzieje ...

  • gravity1287

    Oceniono 26 razy -6

    "Trudno się do czegoś przyczepić" ??? Z zewnątrz nawet nawet, ale:
    1. BRZYDKIE WNĘTRZE, czyli: lakier fortepianowy na środkowej konsoli, sama konsola która odstaje od deski, jakby była doklejona w ostatniej chwili, paskudne zegary z wydzielonym w ich środku cyfrowym licznikiem z toną plastiku wokół, brzydko przechodząca linia łączenia jasnego dołu kokpitu z ciemną deską rozdzielczą, schowek pasażera wysuwany jak szyflada z ikei..
    2. Silnik wykastrowany do 3 cylindrów o mocy 90KM i prędkości nadświetlnej 100km/h w "zaledwie" 13,05 sekund (-ogodzin) przy jednoczesnym spalaniu 6 l/100km. Za dużo pali jak na tak imponujące osiągi i silnik z epoki downsizingu.
    3. Cena "gołego" Captura w porównaniu do crossoverów i wyposażenia jakie się dostaje jest za duża.
    4. Grube słupki A ograniczające widoczność
    5. Brak polskich znaków w menu na desce rozdzielczej
    6. Brak wyboru mocniejszych świateł do jazdy
    Całe szczęście idę spać, bo jeszcze sporo by tego się znalazło.

  • Gość: Alfred

    Oceniono 24 razy -6

    Czego zdecydowanie nie można o nim powiedzieć, to tego że jest ładny.

  • Gość: jan

    Oceniono 5 razy -5

    subaru

  • Gość: katzper

    Oceniono 6 razy -4

    ... a po siódme, to taki zachwyt, taka rewelacja i owacja-innowacja, że już lece i kupie. Jak długo autor sobie pojeździł firmowym modelem za friko?

  • Gość: szkoda

    Oceniono 36 razy -4

    i wszedzie ten wiesniacki chrom... na drzwiach, na desce i na pozostalych elementach karoserii, swiecidelka dla dzikusow, no po prostu disco polo i wies sie bawi

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX