Eskorta VIP-ów. Tak to się robi za granicą [WIDEO]

Ostatnie wypadki polskich VIP-ów sprawiają, że trudno oprzeć się wrażeniu, iż BOR na pierwszym miejscu stawia czas, a nie bezpieczeństwo. Przykłady z innych krajów pokazują, że można pogodzić jedno z drugim

Najpierw pęknięta opona w limuzynie prezydenta Andrzeja Dudy, później karambol z udziałem samochodu ministra obrony Antoniego Macierewicza, teraz wypadek premier Beaty Szydło - wizerunek Biura Ochrony Rządu i Żandarmerii Wojskowej (to ona eskortuje ministrów obrony) został ostatnio mocno nadszarpnięty. Samochody jadące w uprzywilejowanej kolumnie nie muszą przestrzegać przepisów, ale jeden z zapisów prawa najwyraźniej często jest przez BOR łamany. Mowa o przymusie zachowania szczególnej ostrożności. Przepis ten dla moto.pl komentował Jerzy Dziewulski, były szef ochrony prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego: - To martwy zapis, prawny bełkot. Nikt nie wie, co to tak naprawdę oznacza. Dla zwykłego kierowcy, który spowoduje wypadek, może to być argument przemawiający za jego winą. Mógł jechać z dozwoloną prędkością, ale nie dostosował jej do panujących warunków, czyli nie zachował szczególnej ostrożności. Z drugiej strony trudno udowodnić pojazdom uprzywilejowanym, że ich kierowcy nie zachowali szczególnej ostrożności. Mogło przecież dojść do wypadku pomimo jej zachowania.

Tak elastyczne przepisy sprawiają, że ewentualną winą za wypadek czy kolizję bardzo trudno udowodnić kierowcy pojazdu uprzywilejowanego. Tym bardziej, że zwykli kierowcy mają obowiązek umożliwiać kolumnom uprzywilejowanym jak najszybszy przejazd. Po wypadku premier Szydło policja przypomniała, co to w praktyce oznacza.

W komunikacie policji czytamy: Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani ułatwić przejazd pojazdu uprzywilejowanego, w szczególności przez niezwłoczne usunięcie się z jego drogi, a w razie potrzeby zatrzymanie się. (...) Oznacza to, że stojący w korku kierowcy powinni rozjechać się na boki, wjechać na pas zieleni lub zjechać na pobocze, a pojazdy znajdujące się w ruchu powinny zmienić pas, tak żeby jak najszybciej przepuścić pojazd uprzywilejowany.

Prędkość przejazdu uprzywilejowanej kolumny ustalana jest przed wyjazdem. Oczywiście może ona ulec zmianie w zależności od okoliczności i warunków na drodze. To szef ochrony podejmuje decyzję. Ochraniany VIP nie może namawiać kierowcy, by ten podróżował szybciej, ale może i często sugeruje, że mu się spieszy. Dla ochrony to jednoznaczny sygnał. - Oczywiście może ona odmówić zwiększenia prędkości, ale proszę sobie wyobrazić, jaka presja ciąży na oficerach Biura Ochrony Rządu - mówi Dziewulski.

W świetle ostatnich wydarzeń trudno oprzeć się wrażeniu, że w BOR to czas stał się priorytetem. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch powiedział na antenie TVP1, że od lat planowane reformy w BOR muszą być w końcu wprowadzane.

Można inaczej

Na całym świecie pojazdy uprzywilejowane nie muszą stosować się do ograniczeń prędkości i innych przepisów. Wszystkie służby ochrony mają swoje modele działania i własne sposoby zapewniania bezpieczeństwa VIP-om. Każdy urzędnik wyższej rangi ma napięty grafik i musi być sprawnie eskortowany pomiędzy punktem A i B. Jednak można zapewnić sprawny przejazd eskorty, nie narażając VIP-a na niebezpieczeństwo, czego dowodem jest kilka przykładów z poniższego filmu.

Czy twoim zdaniem przepisy dotyczące przejazdów VIP-ów powinny być mniej wyrozumiałe dla kierowców BOR?