Salon Detroit 2017 | Mercedes GLA | Klasyka gatunku

To klasyczny facelifting. Bez rewolucji pod maską i drastycznych zmian w stylistyce. Ot nowy przód, nowe lakiery, wzory felg, parę nowości w kabinie... Mercedes GLA jest teraz znacznie świeższy i nowocześniejszy

Mercedes GLA wszedł do produkcji na przełomie 2013 i 2014 r. To wciąż jeden z najlepiej wyglądających kompaktowych segmentów. Nie powinno więc dziwić, że facelifting modelu nie przyniósł rewolucyjnych zmian. Styliści Mercedesa ograniczyli się do wyraźnie nowocześniejszego przodu i lekkiej modernizacji zderzaków. Do tego możemy dorzucić nowy kolor lakieru oraz piękne czarno-srebrne felgi.

We wnętrzu również mamy do czynienia z faceliftingową klasyką gatunku. Kabinę posprzątano z kilku zbędnych przycisków i odświeżono. Nie zabraknie nowych wzorów tapicerek i pakietów wyposażenia (np. Exclusive z ręcznym wykończeniem skórą, aluminium i drewnem). Każde GLA będzie standardowo wyposażone w kamerę cofania, wyświetlacz pomiędzy zegarami oraz 8-calowy ekran systemu multimedialnego. Na liście opcji pojawi się np. kamera 360 stopni, która pozwoli monitorować całe otoczenie pojazdu.

Mercedes GLA 2017Mercedes GLA 2017 fot. Mercedes

Pod maską bez zmian. W Stanach zadebiutuje tylko GLA 220 4 Matic (184 KM i 300 Nm), ale w Europie nie powinniśmy spodziewać się żadnej nowości. Chyba, że Mercedes zaskoczy nas czymś podczas oficjalnej, europejskiej prezentacji.

Na szczycie znajduje się oczywiście GLA 45 AMG 4Matic. AMG nie zdecydowało się podrasować silnika - to w dalszym ciągu potężne 2.0 o mocy 381 KM. Pierwsza setka? 4,4 sekundy. Jednak jeżeli ktoś będzie chciał jeszcze bardziej drapieżnego crossovera, to Mercedes przyszykował nowy pakiet AMG Performance Studio Package.

Mercedes GLA 2017Mercedes GLA 2017 fot. Mercedes

 

Nowy Mercedes GLA nie przynosi rewolucji. Czy podobają Ci się facelifting najmniejszego crossovera Mercedesa?