TVR powróci w pięknej formie

"Never say never" - głosiło hasło, które pojawiło się na stronie TVR-a po przejęciu go przez Lesa Edgara. Nowy właściciel dał dowód na to, że ci, którzy pogrzebali już brytyjską markę, byli w błędzie

Wizja przyszłości wg Toyoty

Informacja o powrocie TVR-a na rynek pojawiła się już kilkakrotnie i jest oficjalnie potwierdzona. Jednak pierwszy raz możemy przyjrzeć się temu, co wyszło spod ołówków stylistów marki. Brytyjczycy utrzymują, że ich nowe auto będzie gotowe w 2017 r., podkreślając, że jego ostateczny wygląd może się jeszcze zmienić. Modyfikacje będą jednak możliwie jak najmniejsze. Styl retro wciąż pozostanie znakiem rozpoznawczym brytyjskiej marki. Jej fani będą zadowoleni.

Powrót dzięki rezerwacjom

W 2006 r. wyprodukowano ostatniego - jak się wtedy wydawało - TVR-a. Na szczęście dwa lata temu firma trafiła w ręce Lesa Edgara, który postanowił ją odrodzić. Fanów gotowych na wspieranie brytyjskiej marki nie zabrakło. Sześć tygodni zajęło zebranie zamówień na 250 planowanych egzemplarzy nowego modelu. Każdy, kto chciał zarezerwować auto, musiał wpłacić 5 tys. funtów. O 2,5 tys. funtów większy rachunek wystawiono tym, którzy chcieli znaleźć się na początku kolejki oczekujących. Dzięki kwotom przekazanym przez przyszłych klientów udało się rozpocząć pracę nad nowym TVR-em.

Co już wiadomo o aucie? Gordon Murray odpowiada za projekt dwumiejscowego nadwozia i sportowego podwozia. Cosworth zajmuje się napędem, budując wolnossący silnik V8 z suchą miską olejową. Nowy TVR ma być - jak to TVR - lekki i mocny. A cena? "Ma kosztować pół ceny Ferrari, a być równie szybki" - obiecują Brytyjczycy, dodając: "Never say never"...

ZOBACZ TAKŻE:

Mazda MX-5 | Ceny w Polsce | Bezkonkurencyjna

źródło: Okazje.info

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.