Jak przewozić zwierzęta

Wybierasz się na wakacje samochodem i masz zamiar zabrać swojego ulubieńca? Lepiej się wcześniej przygotuj, żeby podróż nie zmęczyła ani zwierzaka, ani ciebie.

Wożąc zwierzaka

Przewoziłem już samochodem różne zwierzęta. Kuny, wydrę, sowy, jeże, bociany oraz kruka. Ale największe problemy zawsze były z psami, a dokładnie z naszą suką Antonią w pierwszym roku jej życia. Jazda samochodem była dla niej przeżyciem bardzo nieprzyjemnym. Po kilkunastu minutach Antonia zaczynała się ślinić, a potem wymiotować. Co innego nasze pozostałe dwa psy - Trapo i Misiu, dla których podróż autem to czysta przyjemność. Problem w tym, że to nie zwierzęta takie jak Trapo i Misiu są regułą, ale takie jak Antonia. - Większość psów przynajmniej na początku cierpi na chorobę lokomocyjną - mówi Maciej Onyszkiewicz, lekarz weterynarii. Jedna z teorii głosi, że psom samochód kojarzy się z silnym stresem, jaki towarzyszył odłączeniu ich w wieku szczenięcym od matki i rodzeństwa. Mało to jednak prawdopodobne, bo nie wszystkie szczeniaki zawożone są do nowych domów samochodami, a podczas jazdy autem choruje większość psów.

Na szczęście są na to sposoby. Najskuteczniejszy, ale czasochłonny, to po prostu przyzwyczaić zwierzę do tego, że podróż samochodem to nie udręka, ale coś przyjemnego.

Najpierw zachęć psa, aby sam wskoczył do auta. Gdy to zrobi, pochwal go. Potem włącz silnik, niech się oswoi z dźwiękiem, jaki będzie mu towarzyszył w czasie jazdy. Potem możesz zrobić kilkusetmetrową wycieczkę wokół domu. A później tylko ją wydłużaj. Przyzwyczajanie należy przerwać, gdy tylko zauważysz, że psu robi się niedobrze. Efekt swojej pracy zobaczysz po kilku tygodniach, choć są zwierzaki, które zaczynają akceptować samochód już po paru dniach. Najlepiej, aby takie krótkie wycieczki autem kojarzyły się psu z czymś miłym - warto więc wozić zwierzaka np. na spacer do pobliskiego parku.

Oczywiście ta metoda wymaga czasu. Dlatego wielu właścicieli wybiera prostszy sposób, czyli podanie zwierzakowi tabletek zapobiegających chorobie lokomocyjnej. - Nie powinniśmy jednak podawać zwierzętom lekarstw przeznaczonych dla ludzi. Są one na ogół nieskuteczne. Najlepiej udać się do najbliższej lecznicy, gdzie lekarz dobierze odpowiedni preparat. W tej chwili na rynku jest ich bardzo dużo, a psy reagują lepiej lub gorzej na różne specyfiki - wyjaśnia doktor Onyszkiewicz.

Szelki, foteliki i klatki

Choroba lokomocyjna naszego psiaka to jednak nie jedyny problem, jaki przytrafia się w podróży. Zwierzę może się potłuc, gdy na przykład ostro zakręcasz lub hamujesz. Aby temu zapobiec, warto kupić coś w rodzaju pasów bezpieczeństwa dla naszego ulubieńca. - Jeszcze nigdy nie widziałem, aby ktoś je w Polsce stosował - mówi Onyszkiewicz. Rzeczywiście, mało kto używa pasów bezpieczeństwa dla psów, podobnie jak specjalnych fotelików z pasami dla małych piesków, które na przykład w USA są bardzo rozpowszechnione.

Za to powszechnie stosuje się wszelkiego rodzaju klatki transportowe. Nie wozi się w nich dużych psów, ale mały piesek czy kot z łatwością w transporterze się zmieści. Przewozimy w nich również inne zwierzaki. Taki sposób na podróż ma sens, gdy zwierzak może narobić kłopotów w czasie jazdy. O jakie kłopoty chodzi, najlepiej przekonała się moja koleżanka Agnieszka, która przewoziła w kartonowym pudełeczku dzięcioła ze złamanym skrzydłem z Teremisek w Puszczy Białowieskiej do warszawskiego zoo. Uznałem, że chory dzięcioł nie zdoła się wydostać. Strasznie się myliłem. W okolicach Warszawy ptak wykuł się z pudełka i zaczął latać po

samochodzie. Sytuacja była tym groźniejsza, że autem podróżował także pies, który starał się dzięcioła złapać. Na szczęście Agnieszka jakoś opanowała sytuację. Nie doszłoby do tego, gdyby dzięcioł był transportowany w odpowiedniej klatce. Podobna przygoda zdarzyła się, gdy z pewną koleżanką wieźliśmy kruka z warszawskiego zoo do Teremisek. Kruka zapakowałem w karton, ale zaraz po wyjściu z zoo ptak swym wielgachnym dziobem wydłubał pierwszą dziurę. Tym razem nie czekaliśmy, aż się wydostanie, tylko pognaliśmy do najbliższego sklepu zoologicznego i kupiliśmy odpowiednią klatkę.

Oczywiście niewiele osób wozi kruki czy dzięcioły. Natomiast warto pamiętać, że transportowanie w kartonikach świnek morskich, chomików, ukochanych myszek czy szczurów może się skończyć tym, że ulubieniec się wygryzie i będziesz go potem szukać godzinami w zakamarkach samochodu. Najlepsze są klatki wykonane w całości z tworzywa sztucznego, o małych otworach, w które zwierzę nie ma szansy wsadzić łapy, nosa ani dzioba i pokaleczyć się lub podrapać. Takie klatki jednak bardzo trudno kupić - niestety, większość dostępnych na rynku ma drzwiczki zrobione z metalowych prętów, a odstępy między nimi są zbyt duże. W takich wypadkach metalową część można zasłonić np. kocem. Jedynie transportery dla gryzoni są w całości wykonane z odpornego na gryzienie plastiku. Ptaki natomiast najlepiej przewozić w klatkach, w których na co dzień mieszkają. Znane schronienie zmniejsza stres w czasie podróży.

Uwaga na przegrzanie

Nieważne, czy będziesz przewozić kota, psa, papugę czy chomika, powinieneś uważać, by nie przegrzać zwierzaka. Samochód postawiony na słońcu bardzo szybko się nagrzewa. Wiele psów zamkniętych w takich metalowych pudełkach i pozostawionych przez swych właścicieli ginie, i to w strasznych męczarniach. Dlatego najlepiej nie zostawiać zwierząt w samochodzie na postoju. Nawet gdy postawisz auto w cieniu, ten cień może się przesunąć i samochód znajdzie się w słońcu. Jeśli musisz zostawić psa w samochodzie, zadbaj, by miał coś do picia. Poza tym pamiętaj o uchyleniu okna. Obecnie na rynku są dostępne specjalne kratki, które można wstawić w otwarte lub uchylone okno, żeby pies się z samochodu nie wydostał albo nikt się do pojazdu nie włamał.

Co jednak zrobić, gdy zobaczysz, że pies w jakimś samochodzie wyraźnie cierpi? Najlepiej zawiadomić policję, która powinna uwolnić zwierzaka. Ratowanie przegrzanego psa jest niezwykle trudne. Pierwsza pomoc powinna polegać na zwilżeniu zimną wodą pyska, obłożeniu zwierzęcia chłodnymi okładami. Natychmiast należy zwierzaka przewieźć do najbliższej lecznicy weterynaryjnej. Najlepiej jednak nigdy nie doprowadzać do sytuacji, która może się skończyć przegrzaniem.

Podróż to nie wszystko

Na koniec warto dodać, że nie tylko sama podróż jest ważna, ale również to, jak będziesz się opiekować zwierzęciem po dotarciu do celu. Pamiętaj, że twój milusiński znajdzie się w nowym miejscu, którego nie zna. Bardzo dużo psów gubi się w czasie wakacji, bo zwierzę traci orientację w obcym terenie. Dlatego przed wyjazdem dobrze jest przygotować dla kota lub psa obróżkę z wszelkimi informacjami o tym, jak dotrzeć do jego właścicieli (numer telefonu, adres). Ptaków takich jak papugi czy kanarki najlepiej nie wypuszczać z klatek, choćby nie wiem, jak były oswojone. A na wakacyjnych spacerach z psami szczególnie uważaj na kleszcze. W ostatnich latach niezwykle rozpowszechnił się przenoszony przez nie pewien pierwotniak, który potrafi zabić nawet najzdrowszego psa w ciągu kilku dni. Przed wyjazdem wkropl psu na skórę preparat zabezpieczający przed kleszczami lub załóż antykleszczową obrożę. Po każdym spacerze po lesie czy po łąkach oczyść też podopiecznego z tych nieprzyjemnych pajęczaków.

Kilka zasad

Nie karm zwierzaka przed podróżą.

Temperatura w samochodzie nie powinna przekraczać 20°C. W upalne dni warto uchylić okno lub włączyć klimatyzację.

Prowadź samochód płynnie, unikaj gwałtownego hamowania i wchodzenia w zakręty z dużą prędkością.

Co dwie godziny zatrzymaj się, wyprowadź psa i daj mu pić - zawsze miej ze sobą wodę i miseczkę.

Nie słuchaj w aucie "ostrej" muzyki - szczególnie ptaki tego nie lubią.

Nie pędź samochodem przez las - mnóstwo dzikich zwierząt ginie pod kołami.

Przewożąc psa, zabierz zaświadczenie o aktualnych szczepieniach, zwłaszcza przeciw wściekliźnie.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.