Pakt amerykańsko-europejski

Ten sam samochód w wersji amerykańskiej i europejskiej znacząco się różni, co podraża koszty produkcji. Global Automakers chce to zmienić namawiając USA i UE do ujednolicenia standardów

Zainwestuj w klasyka. Tylko jakiego?

Z czym kojarzy się samochód z USA? Z miękkim zawieszeniem, czerwonymi lampami i symetrycznymi reflektorami. Ale prawda o różnicach pomiędzy wersją amerykańską i europejską tego samego samochodu jest o wiele głębsza.

W Europie jest Euro NCAP, w USA NHTSA i IIHS. W Europie obowiązuje norma Euro 5, w USA kalifornijska LEV II (i pochodne). Inaczej projektuje się też zderzaki, czy mocowania fotelików dla dzieci. Producenci muszą więc konstruować samochody z uwzględnieniem dwóch różnych standardów, co często oznacza stosowanie różnych podzespołów w zależności od rynku, na jaki samochód jest kierowany.

Stowarzyszenie Global Automakers (należą do niego: Aston Martin, Ferrari, Honda, Hyundai, Isuzu, Kia, Maserati, McLaren, Nissan, Peugeot, Subaru, Suzuki i Toyota) popiera projekt paktu "Transatlantic Trade and Investment Partnership", pomiędzy Unią Europejską i USA. Chodzi głównie o proponowane zapisy o ujednoliceniu stosowanych standardów dotyczących bezpieczeństwa przewożenia dzieci, układów zasilania, emisji spalin, oceny prób zderzeniowych, konstrukcji zderzaków i systemów monitorowania ciśnienia w oponach.

Swoje poparcie wyraził również związek Auto Alliance (BMW, Chrysler, Ford, GM, Jaguar, Land Rover, Mazda, Mercedes-Benz USA, Mitsubishi, Porsche North America, Toyota, VW Group of America i Volvo). Z kolei Ferrari i JLR proponują dodatkowo, by USA zniosły 2,5% podatek na importowane samochody.

>>> Ile kosztuje nowy Citroen? <<<

Proponowane rozwiązania nie tylko pozwolą zaoszczędzić producentom miliony euro i dolarów, ale mają przyczynić się do większego wzrostu gospodarczego po obydwu stronach Atlantyku.