Straż miejska bardziej służy miejskim kasom niż obywatelom

Niespełna dwie trzecie spraw, jakimi zajmują się straże miejskie i gminne, dotyczy wykroczeń drogowych - donosi "Rzeczpospolita", która dotarła do raportu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych

Tu staną nowe fotoradary - mapa

W Polsce jest prawie 10 tys. strażników, którzy pracują w 500 oddziałach. Ich głównym zadaniem powinno być pilnowanie porządku i spokoju oraz reagowanie na zakłócanie ciszy. Tymczasem ze wszystkich interwencji, jakie podjęli w ubiegłym roku (a było ich 3 mln) ponad połowa (1,7 mln) dotyczyła kierowców. Strażnicy wystawili milion mandatów na łączną kwotę ponad 140 mln zł. Za wszystkie wykroczenia wlepiono 1,4 mln mandatów na 168 mln zł - informuje "Rz".

W 2011 roku Najwyższa Izba Kontroli krytykowała strażników za to, że coraz rzadziej wychodzą na patrole, a coraz częściej zajmują się wystawianiem mandatów na podstawie zdjęć z fotoradarów. Tymczasem liczba fotoradarów wciąż rosła i w 2011 roku osiągnęła poziom 236 sztuk. Według NIK-u odbyło się to kosztem dbania o porządek publiczny. Straże miejskie i gminne stały się swego rodzaju kontrolerem, który bardziej dbał o stan gminnych kas niż o bezpieczeństwo.

W samej Warszawie w 2011 roku 46 proc. interwencji dotyczyło bezpieczeństwa drogowego. Jak tłumaczy "Rz" rzeczniczka warszawskiej straży miejskiej, to efekt sygnałów od mieszkańców, którzy w ubiegłym roku wykonali 106 tys. telefonów z prośbą o np. usunięcie źle zaparkowanego samochodu. W stolicy straż miejska posiada 11 fotoradarów, które od stycznia do grudnia 2011 roku zrobiły kierowcom 10 tys. zdjęć. To ponad dwukrotnie mniej niż rok wcześniej (23 tys.). Powodem znacznych spadków nie był nagły przebłysk rozwagi kierowców, ale surowsze wymogi dotyczące fotoradarów straży miejskiej.

Niektórzy stawiają w wątpliwość sens istnienia straży miejskiej, której rolą przestało być dbanie o porządek. Były wiceszef MSWiA dr Zbigniew Rau uważa, że strażom należy odebrać prawo obsługi fotoradarów. Wskazuje, że w innych krajach nie mają takich możliwości.

Skoro wprowadzamy zintegrowany system kontroli prędkości i zajmują się tym wyspecjalizowane instytucje, takie jak Inspekcja Transportu Drogowego, to nie ma uzasadnienia, by zajmowali się tym strażnicy. W dodatku straże kupują fotoradary na spółkę z różnymi firmami, z którymi później dzielą się zyskami, co rodzi zagrożenie korupcją - mówi Zbigniew Rau w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Źródło: Rzeczpospolita

ZOBACZ TAKŻE:

Mały, oszczędny, tani i wolny - może Seicento jest dobrym sposobem na uniknięcie zdjęcia z fotoradaru?

Uwaga! Będą robić zdjęcia od tyłu

Czy ten prosty wynalazek pomoże uniknąć zdjęcia z fotoradaru?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.