Spacer zaczynamy na zewnątrz budynku. Wystawione pod chmurką Aston Martiny i sportowe Mercedesy pozwalają przypuszczać, że w środku znajdziemy prawdziwe cacka. I rzeczywiście. Pierwsza sala należy do sportowych maszyn z włoskim rodowodem. Pomiędzy Ferrari w przeróżnych smakach i rocznikach przycupnęły trzy Lamborghini. Do jednego z nich można nawet wsiąść. Podobnie jak do egzotycznych Porsche Carrery GT, Mercedesa CLK GTR, Bugatti Veyrona czy Zondy F, okupujących salę sąsiednią. Dużo ciekawych modeli znajdą też zwolennicy modeli klasycznych.
Właściciele salonu przygarnęli także ponad tuzin współczesnych Porsche, ale - podobnie jak Astony - musiały one zadowolić się "wystawką" na zewnątrz budynku. Na koniec przechadzki można zajrzeć do warsztatu, w którym auta otrzymują ostateczny sznyt i blask.
Zapraszamy na wirtualną przechadzkę po Auto-Salon-Singen . Naprawdę warto.
Bartosz Sińczuk
ZOBACZ TAKŻE:
Jazda na rowerze może być cool, a nawet jazzy | Wideo