BMW 330 XI / SUBARU IMPREZA WRX / VOLVO S60 AWD / VW BORA V6 4MOTION

Niektórzy twierdzą, że najbliższa przyszłość motoryzacji będzie należeć do samochodów z napędem na cztery koła. Producenci myślą dziś o różnych koncepcjach takich aut. Sprawdziliśmy, jak spisują się "czteronapędowe" samochody wiosną, latem, jesienią i zimą.

BMW 330 xi - wiosna

Modele BMW serii 3 z napędem na cztery koła to rzadko spotykane u nas wersje. Te z oznaczeniem "xi" różnią się od innych "trójek" nie tylko stałym napędem na obie osie, ale i podwyższonym o 17 mm zawieszeniem.

BMW wybrało inną drogę niż trzej pozostali konkurenci - nie prezentuje napędu na cztery koła jako bardziej sportowej wersji danego modelu. To auto ma zachować charakter sportowej limuzyny, ale dowiezie cię dalej niż tylnonapędowa wersja. Dzięki podwyższeniu karoserii uzyskano większy prześwit nadwozia. Podwyższone zawieszenie ma sens szczególnie dla kogoś, kto często jeździ po bocznych szutrowych drogach czy kopnym śniegu.

Głównymi odbiorcami mają być architekci lub lekarze wyjeżdżający często w teren. Nie dziwi więc, że najwięcej tych modeli sprzedaje się w krajach alpejskich. Niekoniecznie jednak trzeba mieszkać w górach, żeby polubić to auto.

Samochód prowadzi się niemal jak tylnonapędowe BMW. Na długich łukach można wyczuć jednie nieco większe przechyły karoserii, różnice są jednak minimalne. Inżynierom BMW udało się zapewnić, mimo podwyższonego zawieszenia, odpowiednią jego sztywność, dzięki czemu przechyły są niewielkie i samochód można prowadzić w sportowym stylu. Na ciasnych zakrętach "trójka" jest bardzo stabilna, dzięki idealnemu rozdziałowi mocy jeszcze odrobinę dynamiczniejsza od modelu tylnonapędowego.

Niemałą zasługę ma tu jednostka napędowa - 3-litrowa, 6-cylindrowa rzędowa, o mocy 231 KM (171 kW) i momencie obrotowym 300 Nm. Nadal twierdzę, że ten silnik jest najlepszy w swojej klasie. Właściwie nie ma słabych stron: rozkład mocy, rasowe brzmienie, kultura pracy - w tym nie dorównuje mu żaden inny. Auto z tą jednostką napędową charakteryzuje się bardzo dobrymi osiągami: prędkość maksymalna 247 km/h i przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 6,6 s. Średnio zużywa o jeden litr więcej od tego w wersji z napędem na tylną oś - 11,6 l/100 km, ale przy samochodzie, którego masa własna wynosi 1595 kg, to wynik do przyjęcie.

Stały napęd na cztery koła przenoszony jest w 62% na tylną oś. Gdy jedno z kół traci kontakt z podłożem, podobnie jak w "X5", uślizgi auta minimalizowane są poprzez wyhamowanie kół tracących kontakt z nawierzchnią i dostarczenie więcej mocy na koło z lepszą przyczepnością, a tym samym ustabilizowanie auta.

Materiałami użytymi do wykończenia środka i jakością wykonania "330 xi" znacznie przewyższa pozostałe testowane samochody. BMW mogłoby wydawać gwarancję: za kierownicą tego auta czujesz się dobrze.

BMW 330 xi potrafi niemal wszystko lepiej od konkurentów. Prowadzi się najprecyzyjniej, ma wspaniały silnik, lekko pracującą skrzynię biegów. Naprawdę trudno doszukać się wad w tym samochodzie. Może tylko na tylnej kanapie powinno być trochę więcej miejsca na nogi, no i cenaÉ która spycha na dalszy plan wszystkie zalety.

SUBARU IMPREZA WRX - zima

Subaru każdemu kojarzy się z czteronapędowym samochodem. Dzięki zawieszeniu o wyjątkowo długim skoku jest jednym z najlepszych pojazdów na polskie wyboiste drogi. To jedno z niewielu aut, które jest sztywne jak deska, a jednocześnie znakomicie "wybiera" nierówności.

Do porównania otrzymaliśmy egzemplarz po tuningu fabrycznym. Kilka drobnych modyfikacji podkreśliło mocny charakter samochodu, nie wpływając na wynik konfrontacji. Importer zamontował podwójne przednie soczewkowe reflektory firmy Morette, krótki drążek zmiany biegów z włókna węglowego oraz tłumik końcowy firmy Scoobysport (wykonała go inna angielska firma, specjalista od układów wydechowych - Hayward & Scott). Ta ostatnia zmiana ucieszyła nas najbardziej. Po pierwszym uruchomieniu silnika wysiedliśmy z auta, sprawdzić, co tak gra. Subaru wreszcie brzmi, tak jak powinno. Taki układ wydechowy powinien być montowany fabrycznie, w końcu Impreza to samochód sportowy. Jedno z niewielu na świecie aut wyposażonych w silnik typu bokser nie powinno się tego wstydzić. Wzrost mocy po zamontowaniu tłumika Scoobysport nie przekracza 5%, czyli około 10 KM (7,4 kW). Soczewkowe reflektory sprawiają, że Impreza wygląda bardziej agresywnie i chyba nieco lepiej. Chociaż już się przyzwyczailiśmy do brzydkiej twarzyÓ nowego Subaru. Dźwignia zmiany biegów nie wszystkim przypada do gustu, ale dzięki niej można sprawniej zmieniać przełożenia dość ciężko pracującej skrzyni. Szkoda, że zapomniano założyć do wnętrza porządnych foteli z integralnym zagłówkiem. Najlepiej takich jak w Imprezie WRX STi. Wszystkie akcesoria są firmowane przez Scoobysport, a u nas sprzedawane przez Subaru Import Polska. Po tych zmianach nie tracimy trzyletniej gwarancji producenta.

Mimo tych modyfikacji Subaru Impreza nie grzeszy urodą i jest wykończone wyjątkowo kiepskimi materiałami (jak na samochód za ponad 150 tys. zł), ale to nic. Ważny jest wściekły charakter tego auta. Żeby go poczuć, wystarczy wcisnąć do oporu pedał gazu i poczekać, aż obroty przekroczą 3000. Zakres od 3000 do 7000 to "strefa mocy". Wtedy się czuje, że samochód naprawdę przyspiesza i łatwo uwierzyć w obiecywane przez producenta 6,2 s do "setki".

Na suchym asfalcie Impreza prowadzi się jak przyklejona do nawierzchni. Na śliskiej nawierzchni przyda nam się duża, ale wygodna kierownica. Trzeba nią umieć szybko kręcić. Prowadzi się znakomicie, ale wbrew pozorom jest dość wymagająca wobec kierowcy. Da się nią jeździć bardzo szybko, ale w sytuacjach ekstremalnych potrafi być nieco narowista - np. dość podsterowna lub gwałtownie zmienić kierunek jazdy. Przyjemność z jazdy jest dzięki temu jeszcze większa. W tej kategorii Impreza WRX wygrywa ze swoimi konkurentami bez dwóch zdań. Dlatego trzeba nią jeździć jak najczęściej. I jak najrzadziej zaglądać do bagażnika, w którym straszą gołe blachy. To samochód dla ludzi, którzy są w stanie mu wiele wybaczyć.

VOLVO S60 AWD - jesień

Volvo to samochód dla gentlemana. Wprawdzie pod maską ma turbodoładowany motor o mocy 200 KM (148 kW), ale z zewnątrz wygląda dość skromnie. W środku jest miejsce akurat dla dwojga dorosłych osób i dwójki dzieci (na tylnej kanapie). Dla kierowcy przygotowano znakomite warunki pracy. Pod względem ergonomii konkurować z nimi może tylko wnętrze BMW. Prowadzący ma wyjątkowo wygodny fotel, który da się idealnie ustawić względem pedałów i regulowanego w dwóch płaszczyznach koła kierownicy. Wszystkie przełączniki są rozmieszczone w wygodnych miejscach, większość z nich to duże pokrętła. Za ich pomocą steruje się klimatyzacją i zestawem audio. Testowany egzemplarz wyposażono w automatyczną 5-stopniową skrzynię biegów.

Po statecznej limuzynie z automatem nie spodziewaliśmy się zbyt sportowego charakteru. Tym większe było nasze zdziwienie, gdy stwierdziliśmy, że samochód zachowuje się znakomicie i neutralnie na śliskiej nawierzchni. To efekt dobrego zawieszenia i rozkładu mas w połączeniu z najnowszej generacji napędem na cztery koła. O właściwy rozdział momentu obrotowego na osie dba mechanizm szwedzkiej firmy Haldex. Składa się on z mokrego wielotarczowego sprzęgła sterowanego elektronicznie. Jego największą zaletą jest bardzo szybka praca. Nawet znajomy kierowca wyścigowy był pod wrażeniem. Powiedział, że Volvo S60 "składa" się do zakrętów lepiej niż inne auta z naszego porównania.

Jednostka napędowa dysponuje dużym momentem w szerokim zakresie obrotów i znakomicie współgra z 5-stopniowym automatem. Auto pozwala na relaksującą jazdę, komfort jest wysoki. To chyba najsensowniejsza wersja S60, jaką można kupić. Volvo to nie samochód przeznaczony do dojazdów na działkę. Napęd na cztery koła ma służyć podniesieniu poziomu bezpieczeństwa, zwłaszcza zimą. Jeśli dodamy do tego komplet poduszek powietrznych, ABS z rozdziałem sił hamowania, DSTC system Volvo stabilizacji toru jazdy) i bardzo sztywne nadwozie, mamy naprawdę bezpieczny samochód. To imponujące, jak bardzo Volvo poprawiło jakość swoich aut. Jeszcze 10 lat temu przegrałoby każdy pojedynek ze swoimi niemieckimi konkurentami. Teraz wcale tego nie jesteśmy pewni. Zbudowana na tej samej platformie co S80 "sześćdziesiątka" jest bardzo szeroka i przestronna w środku. Narzekać mogą tylko pasażerowie tylnej kanapy. No cóż, taka specyfika sportowych sedanów.

Pięciocylindrowy, rzędowy motor wydaje bardzo przyjemne dźwięki, prawie jak stłumione brzmienie Audi quattro. Automatyczna skrzynia biegów pracuje sprawnie, a można zamówić także wersję z ręczną skrzynią. W wyposażeniu znajdziemy wszystko, co potrzebne: automatyczną dwustrefową klimatyzację, skórzaną tapicerkę, elektrycznie regulowane i podgrzewane przednie fotele i znakomity system audio z dolby surround.

Volvo jest wszechstronnym samochodem dla młodej i zamożnej rodziny typu 2+2.

VW BORA V6 4MOTION - lato

Za kierownicą Bory V6 4Motion często dostrzegamy zdziwienie innych kierowców. W tym Volkswagenie pojedynek na światłach przeważnie wygrywamy. Po tym ładnie i niepozornie wyglądającym kompakcie mało kto spodziewa się takiego przyspieszenia i osiągów.

Karoseria nie zdradza tego, co drzemie pod maską Bory. Top wersja nie ma wystających progów, spoilerów i innych gadżetów. Zadowala się montowanymi seryjnie ksenonowymi światłami, podwójną rurą wydechową, 16-calowymi aluminiowymi obręczami i napisem: "V6 4Motion". Pod karoserią drzemie o wiele więcej.

To przede wszystkim silnik: 2,8-litrowy V-6 ze zmiennymi fazami rozrządu i 24 zaworami. Jego akustyka i elastyczność są na najwyższym poziomie. Idealnie pasuje do tego gęsto zestopniowana skrzynia biegów z sześcioma przełożeniami. By cała moc sprawnie i bez większych strat była przenoszona na asfalt, w Borze zastosowano napęd na cztery koła z elektronicznie sterowanym sprzęgłem Haldex. Układ, w zależności od potrzeb, dzieli moc pomiędzy tylną a przednią oś. Nie działa tak idealnie, jak stały napęd BMW czy Subaru, ale różnice te są minimalne i do wyczucia jedynie przy sportowej, wręcz rajdowej jeździe na szutrowym podłożu, a i na takim Bora V6 radzi sobie całkiem nieźle.

W Borze połączono komfort jazdy ze sportowym zacięciem. Idealnie nadaje się na szybkie, a dzięki sporej rezerwie mocy bezpieczne przemieszczanie się po polskich drogach. Osiągi (0-100 km/h w 7,4 s i prędkość maksymalna 235 km/h), jak na 204 KM (151 kW) mocy, są w zupełności zadowalające. Zużycie paliwa waha się od 8 do 14 l/100 km (średnie - 12 l/100 km). Do tego dyskretny wygląd.

Wnętrze nie zachwyca nowoczesnością, jest jednak wykończone materiałami wysokiej jakości. Seryjnie montowane sportowe fotele są wygodne, za to panel klimatyzacji i nawigacji zabudowano zbyt nisko.

Na równych drogach Europy Zachodniej zawieszenie auta wydaje się zbyt miękkie, za to okazuje się plusem na naszych krajowych - dziurawych.

Kto potrzebuje szybkiego, wygodnego i pewnego w prowadzeniu samochodu, ale nie chce się rzucać w oczy, będzie z Bory zadowolony. Musi jednak przeboleć wysoką cenę. Bora V6 4Motion w Polsce sprowadzana jest na specjalne zamówienie.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.