Tadeusz Błażusiak pierwszy w Linzu!

Tadeusz Błażusiak, okrzyknięty debiutantem roku w światowych rajdach motocyklowych enduro, doskonale rozpoczął nowy rok. Aktualnie 3. zawodnik halowego Pucharu Świata wygrał zawody endurocross rozegrane w hali w Linzu. Polakowi nie przeszkodził fakt, iż jechał tuż po chorobie.

Zawody nosiły nazwę Rodeo X Endurocross i składały się z trzech niezależnych imprez. Tadeusz Błażusiak, reprezentujący barwy fabrycznego teamu KTM, wygrał wszystkie trzy starty, pokonując czołówkę zawodników enduro z Niemiecv i Austrii (w sumie na starcie stanęło 100 zawodników), w tym m.in. Niemca Andreasa Lettenbichlera, fabrycznego zawodnika BMW. Polak, mieszkający na stałe w Krakowie, pokazał, że w tej chwili jest jednym z najszybszych zawodników enduro na świecie. Zawody składały się z przejazdu po sztucznie ustawionych przeszkodach na torze ułożonym wewnątrz hali, gdzie zasiadł komplet 7 tysięcy widzów. Najgroźniejszym zawodnikiem okazał się Lettenbichler, jednak nie potrafił on w żadnym z trzech wyścigów utrzymać tempa Tadeusza Błażusiaka i musiał uznać jego wyższość, zajmując 2. miejsca.

- Ten start traktowałem jako rozgrzewkę przed bardzo ważnymi dla mnie zawodami - powiedział 24-letni Tadeusz Błażusiak. - Rodeo X organizował ten sam człowiek, który zajmuje się przygotowaniem najtrudniejszej europejskiej imprezy enduro - Erzbergrodeo, które w zeszłym roku wygrałem. Podobnie jak tamta impreza, także halowe ściganie w Linzu było wymagające i dawało mnóstwo adrenaliny. Startowałem tuż po grypie brzusznej, z tego powodu w tym roku odbyłem tylko dwa treningi na motocyklu. Czuję jednak, że wracam do formy. Jestem bardzo szczęśliwy, że mimo osłabienia udało mi się pokonać wielu świetnych zawodników. Przede mną pracowite tygodnie. Teraz jadę na treningi do Hiszpanii. 26 stycznia wystartuję w Wielkiej Brytanii w ekstremalnych zawodach The Though One, 2 lutego mam ostatnią eliminację halowego Pucharu Świata 2007/2008, a 9 lutego pojadę znów do Wielkiej Brytanii na zawody o nazwie Hellsgate. Czekają mnie prawdziwie piekielne dni!

 

Maciej Kapuściński

Więcej o: