BYD e6 podbija świat... taksówek

Myśląc o nowojorskiej taryfie na myśl przychodzi mi stary Checker, Londyn z kolei kojarzy mi się z Austinem FX4. Czy BYD e6 będzie globalną taksówką początku XXI wieku?

Pewnie nie, ale chińska firma robi wszystko, by tak się stało. Po pierwszych sukcesach w rodzimym kraju przyszła pora na podbój rynków zagranicznych. BYD otworzył już swoje przedstawicielstwa w Chile, Hiszpanii, Szwajcarii, Kostaryce, Urugwaju, Kolumbii, Boliwii, Peru i na Ukrainie. Sprzedaż modelu e6 idzie powoli, zwłaszcza za granicą. Przykładowo w marcu 46 e6-tek rozpocznie pracę w korporacji taksówkowej w Bogocie. 50 tych samochodów zamówiło też przedsiębiorstwo taksówkowe z Londynu, auta trafią tam do pracy w połowie roku. To ciekawa informacja, gdyż firma Automotive Europe Corporation, planująca sprzedaż tych samochodów w Polsce twierdzi, że procedura homologacyjna na rynek europejski dla e6 jeszcze się nie skończyła.

Znacznie lepiej idzie sprzedaż w Chinach. Miasto Shenzhen kupiło właśnie 800 sztuk e6, z czego 300 zostanie taksówkami, a 500... radiowozami.

BYD e6 - test | Za kierownicą

BYD e6 to w pełni elektryczny samochód osobowy, któremu najbliżej do klasy kompaktowych minivanów. Stworzono go z myślą o sprzedaży flotowej do przedsiębiorstw taksówkowych, czy służb publicznych. Jak to możliwe, że samochód elektryczny ma pełnić rolę taksówki? BYD w modelu e6 rozwiązał problem zasięgu zwiększając ilość akumulatorów. Dzięki temu e6 może przejechać w warunkach miejskich do 300 km na jednym ładowaniu. Płaci za to ogromną masą własną, wynoszącą ponad 2,3 tony (wrażenia z pierwszej przejażdżki w linku obok).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.